piątek, 28 lutego 2020 r.

Sztafeta ks. Jerzego

Po raz 10 trzy miasta województwa kujawsko-pomorskiego: Bydgoszcz, Toruń i Włocławek zorganizowały bieg sztafetowy, którego trasa była przed 18 laty nikomu nieznaną "ostatnią drogą" młodego kapłana. Jak co roku, do biegu zgłosiło się kilkadziesiąt osób z całej Polski. Ostatnim przystankiem jest tama na Wiśle - miejsce męczeńskiej śmierci ks. Jerzego.

Bieg rozpoczął się o godzinie 6.30 Mszą Św. w kościele Polskich Braci Męczenników na bydgoskich Wyżynach, gdzie - 19 października 1984 r. - ks. Popiełuszko sprawował swoją ostatnią Posługę Duszpasterską. Sztafeta wyruszyła spod pomnika ks. Jerzego, który stoi obok świątyni. W jej skład weszło blisko 100 osób, które w ten szczególny sposób chciały uczcić pamięć zamordowanego kapłana. Sztafetę tworzyło 11 zmian, które przekazały sobie pałeczkę m.in. w Toruniu, Ciechocinku, Michalinie i Włocławku. Ostatni etap - ulicami Włocławka do tamy na Wiśle - pokonali wszyscy uczestnicy biegu. To niezapomniany widok - kiedy do początkowej grupy, w miarę zbliżania się do mety, dołączają kolejne dziesiątki. Pod koniec trasy ten niewielki, leniwy strumyk nabiera rozpędu wartkiej rzeki, którą tworzą tysiące maratończyków. Meta sztafety znajduje się przy tamie na Wiśle. Zebrani wrzucają w nurt rzeki wiązanki kwiatów, składają wieńce przed obeliskiem, upamiętniającym tragiczne wydarzenia z października 1984 r. Uczestnicy sztafety to ci, którzy nie chcą i nie potrafią zapomnieć - tak jak abp Henryk Muszyński. Metropolita gnieźnieński mieszkał w latach 70. i 80. w Warszawie, w parafii sąsiadującej z parafią św. Stanisława. Księdza Popiełuszkę wspomina jako bardzo skromnego kapłana, który nie miał w sobie nic z przywódcy. "To był człowiek ogromnej prawości. Próbował dać ludziom nadzieję - a przykłady do tego czerpał z codziennego życia, nie historii. Gdyby czerpał z historii, to by mu wybaczono - ale on przepowiadał Ewangelię w kontekście konkretnych problemów."

Autor: Kasia Mamys - Radio Plus Bydgoszcz

Polecamy