poniedziałek, 16 września 2019 r.

Słowa uczą, przykłady pociągają...

O nowych planach, sile wolonatriatu i umiłowaniu maluczkich w rozmowie z ks. Wojciechem Przybyłą, nowo mianowanym dyrektorem bydgoskiego oddziału Caritas Archidiecezji Gnieźnieńskiej.

- Nowy dyrektor to nowe wizje, nowe zadania...
- ...ale także kontynuacja zadań już rozpoczętych - wzniosłych, przenikniętych duchem służby. Wystarczy wspomnieć o naszej jadłodajni i miejscu dziennego pobytu dla osób biednych i bezdomnych "Betlejem" przy ul. Drukarskiej czy o Ośrodku Adopcyjno-Opiekuńczym przy ul. Cienistej. Na pewno zadaniem, które chciałbym jeszcze bardziej rozpowszechnić, jest otwartość na wolontariat. Grupa dotychczas działająca jest zbyt mała na potrzeby kilkutysięcznego miasta. Nowym celem, który stawiam przed sobą, jest praca dla osób upośledzonych. Chciałbym nawiązać współpracę z Wydziałem Pedagogiki Specjalnej Akademii Bydgoskiej, by stworzyć oddział lub ośrodek dziennego pobytu, w którym studenci mogliby prowadzić badania, obserwacje, a później tą fachową pomocą obdarzać potrzebujących. Poza tym zbliża się malutki jubileusz Caritas w Bydgoszczy. W związku z tym, razem z ks. Jackiem Dzielem, chciałbym przyznać nagrodę "Samarytanina Roku" - dzięki takiej akcji będzie można połączyć dwa województwa - wielkopolskie i kujawsko-pomorskie. Myślę, że z tej współpracy może wyniknąć wiele dobrego. To takie pierwsze pomysły - być może czas je zlikwiduje, być może zrodzą się nowe...

- Siła dawania dobra jest dzisiaj czerpana głównie z wolontariatu...
- Właśnie dlatego chcielibyśmy dzięki mediom, które są bardzo nośne i docierają do szerokiego kręgu odbiorców, rozpocząć kampanię - taką batalię o wolontariat. Chcemy zaprosić do służby - pokazać, ile wzniosłych rzeczy dzieje się dzięki otwartości i dobroci serca. Warto, by ci - którzy mają w sobie potencjał i być może nie wiedzą, że na nich czekamy - usłyszeli to i przyszli.

- Aby zbierać środki, trzeba o nich głośno mówić. Czy widzi ksiądz nowe sposoby dotarcia do darczyńców?
- Nowe sposoby... Sposoby zawsze są takie same - trzeba pójść i się ukorzyć. I albo tamto serce odpowie, albo nie - bo w żaden inny sposób nie uzyska się pomocy od darczyńców. Chociaż myślę też o tym, by stworzyć w siedzibie Caritas profesjonalne centrum zaopatrzenia liturgicznego dla parafii. To może przynieść odrobinę pieniędzy, które będzie można przeznaczyć na różne cele.

- Caritas to również koła działające przy szkołach - czy będą się one bardziej rozwijały?
- Na koła, działające przy szkołach czy parafiach, warto spojrzeć w szerokim spektrum. Postaram się dotrzeć zwłaszcza do szkół średnich, ponieważ są tam ludzie dojrzali, których nie trzeba prowadzić za rękę. Ważny jest kontakt z nauczycielami, którzy są odpowiedzialni za te koła czy w ogóle za inne organizacje szkolne. Spróbujemy nawiązać owocną współpracę. Podobna sytuacja jest w przypadku kół działających przy parafiach - centrum Caritas, które mieści się przy ul. Cienistej, byłoby niczym, gdyby nie setki czy tysiące osób, pracujących ofiarnie przy ośrodkach duszpasterskich, gdyby nie proboszczowie, którzy mają otwarte serca - to nieocenione zaplecze pomocy. Wszak dzieło i przesłanie jest to samo - Caritas, czyli miłość.

- Jest ksiądz wielkim przyjacielem dzieci - czy teraz zainteresowanie najmłodszymi nie osłabnie?
- Maluczcy zawsze będą na ważnym miejscu w moim sercu. Tak naprawdę, formowanie małych serduszek daje nadzieję na to, że wyrosną z nich dobrzy ludzie. A dobry człowiek to taki, który ma Pana Boga na pierwszym miejscu - a skoro Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko będzie na swoim miejscu. Zasada, która powinna nas wszystkich dotyczyć zawiera się w jednym zdaniu: "Słowa uczą, ale przykłady pociągają...".

- Czego można życzyć księdzu na drodze nowej posługi?
- Chciałbym usłyszeć w życzeniach, by jak najwięcej osób z otwartym sercem stawało na mojej drodze i by wszystkie dzieła, które będziemy podejmowali, mogły mieć zawsze swój szczęśliwy finał.

Rozmawiała: Katarzyna Mamys - Radio Plus Bydgoszcz

Polecamy