niedziela, 31 maja 2020 r.

Jesteśmy jak rodzina

Mówią o sobie - jesteśmy jak rodzina... wspólnie się modlimy, wspólnie bawimy i co najważniejsze, wzajemnie sobie służymy... nie ma w tym nic nadzwyczajnego... po prostu jesteśmy - jesteśmy dla siebie, a nie obok siebie... Działająca przy parafii Ojców Franciszkanów w Gnieźnie wspólnota osób niepełnosprawnych to grupa ludzi, którzy nie tylko chcą, ale i umieją być razem. Mimo różnego wieku, wykształcenia oraz stopnia sprawności fizycznej potrafią ze sobą rozmawiać i co najistotniejsze obdarzyć się wzajemnym zaufaniem. Mówią o sobie po prostu "grupa wózkowiczów" albo "banda wózkowa". Na konkretniejszą nazwę nie mogą się zdecydować. Zresztą nie szyld jest ważny, ale to by być dla siebie i wiedzieć, że można na sobie polegać.

- Nie jesteśmy grupą opiekunów i podopiecznych, choć wielu ludzi tak właśnie może nas postrzegać. Jesteśmy przyjaciółmi, którzy choć tak różni, są sobie bardzo bliscy, i którzy spotykają się nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą - mówi Jadwiga Wilska, "obecna szefowa" (w grupie od 10 lat).

"Wózkowicze" nie są również grupą hermetyczną. Każdy "nowy" witany jest - dosłownie i w przenośni - z otwartymi ramionami. Spotykają się kilka razy w miesiącu, najczęściej w niedziele (zwane "wózkowymi) w klasztorze Ojców Franciszkanów, którzy prócz ciepłego kąta udzielają im także opieki duchowej. Do niepisanej tradycji wspólnoty należy organizowanie pielgrzymek oraz uczestniczenie w rekolekcjach, dorocznych spotkaniach młodzieży na Lednicy oraz uroczystościach patronalnych ku czci świętego Wojciecha w Gnieźnie. Ponadto urządzanie andrzejkowych i sylwestrowych zabaw, organizowanie obozów, wycieczek i majówek oraz wspólne spędzanie wakacji.

- Jesteśmy jak rodzina. Mamy swoje wzloty i upadki, kłótnie i nieporozumienia, dobre i złe chwile. Ale nie ma między nami barier nie do pokonania. Wzajemnie się wspieramy i wzajemnie sobie pomagamy, bo mamy świadomość, iż jesteśmy sobie potrzebni. Być może wielu osobom spędzanie wolnego czasu w taki sposób wyda się mało atrakcyjne, dla nas jest jednak wielką radością - mówi Marlena Lisiecka (w grupie od 12 lat).

O potrzebie bycia i wzajemnego służenia sobie mówią także inni "wózkowicze"
- Zawsze chciałem pomagać niepełnosprawnym. Poznałem Marlenę i tak się zaczęło. Ta grupa daje mi ogromne poczucie bezpieczeństwa i stałości. Jest czymś, co mimo zachodzących w moim życiu zmian, postrzegam jako niezmienne - mówi Marek Pasta (w grupie od 5 lat).
- Trafiłam tu, gdy byłam w szóstej klasie szkoły podstawowej. Dziś jestem na trzecim roku teologii i to, że studiuję zawdzięczam w dużym stopniu ludziom ze wspólnoty. To oni pomogli mi uwierzyć w siebie i oni sprawiają, iż mimo mej niepełnosprawności, czuję się potrzebna - dodaje Julia Zgiernicka (w grupie od 9 lat).

W tym roku grupa obchodziła 15. rocznicę istnienia. W jubileuszowym spotkaniu uczestniczyło blisko sto osób, którzy byli lub są z nią związani. Świętowanie, podobnie jak wszystkie inne ważne wydarzenia, udokumentowano w kronice. To na jednej z jej pierwszych stron przeczytać można słowa, która najlepiej oddaje ideę istnienia i działania "grupy wózkowiczów", słowa nad którymi pochylić się winien każdy z nas:

"O Panie uczyń z nas narzędzia Twego pokoju, abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść, wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda, wiarę tam, gdzie panuje rozpacz, światło tam, gdzie panuje mrok, radość tam, gdzie panuje smutek. Spraw abyśmy mogli nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać, nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć, nie tyle szukać miłości, co kochać, albowiem dając - otrzymujemy, wybaczając - zyskujemy wybaczenie, a umierając - rodzimy się do życia wiecznego.

Autor: BERNADETA GOZDOWSKA - Przewodnik Katolicki

Polecamy