niedziela, 31 maja 2020 r.

Śpiewali dla św. Cecylii

Koncert chóru "Cantus Cordis" z parafii św. Jadwigi Królowej w Bydgoszczy oraz Orkiestry Symfonicznej Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych zgromadził 22 listopada ponad 600 słuchaczy, którzy owacją na stojąco odwdzięczyli się za wspaniałą ucztę muzyczną. Honorowy patronat nad uroczystościami ku czci św. Cecylii - patronki muzyki sakralnej - i obchodami jubileuszu 5-lecia istnienia chóru objął ks. abp Henryk Józef Muszyński oraz Radio Plus Bydgoszcz. Trudu założenia chóru podjął się w 1998 r. Janusz Sierszulski, ówczesny organista, we współpracy z ks. Tomaszem Cylem, dla którego był to drugi chór powołany do życia (w 1992 r. - chór "Fordonia"). Dziś do chóru "Cantus Cordis" ("Śpiew serca") należą 34 osoby - dorośli, studenci, młodzież oraz uczniowie. "Łączy nas chęć śpiewania na chwałę Pana Boga oraz miłość do muzyki - mówi Anna Golz, od dwóch lat dyrygent chóru. - Jeszcze przed koncertem towarzyszyła mi trema. Najwięcej obaw miałam przed próbą z orkiestrą. Po niej się uspokoiłam. Życzę, aby chór się rozwijał oraz aby było nas jeszcze więcej."

Przygotowania do jubileuszowego święta poprzedziły liczne wieczorne próby oraz ... dekorowanie sali muzycznej, w czym wielka zasługa ks. Tomasza, który m.in. własnoręcznie wieszał zasłony.

Mimo, iż chór nie odbył jeszcze oszałamiającej trasy koncertowej, w każdym odwiedzanym miejscu podbijał serca słuchaczy. Parafian niewątpliwie urzekł wielokrotnym wykonaniem pasji (wraz z solistami: Wojciechem Pospiechem i Mirosławem Woźniakiem), a podczas jubileuszowego koncertu pieśnią niewolników z opery "Nabucco" Verdiego. Nie można tu pominąć organisty - Jakuba Kwintala, który regularnie akompaniuje chórowi.

Powody do wstąpienia do chóru były różne. "Widziałem, że nie najlepiej wychodzi śpiew tenorom. Postanowiłem go wesprzeć swoim głosem. Przed wieloma laty śpiewałem w chórze w Żarach, skąd pochodzę" - wspomina Andrzej Bałan, prezes parafialnego chóru, w którym śpiewa od samego początku. Bakcyla wyniósł z domu rodzinnego Jerzy Jaworski. "Od małego bardzo lubiłem śpiewać najróżniejsze piosenki. Wystarczyło tylko zmienić repertuar na pieśni kościelne. Jednak do śpiewania w chórze Cantus Cordis namówiła mnie małżonka oraz syn. Ze śpiewaniem wiąże się także pewna intencja, którą jednak zachowam dla siebie."

Radości ze współpracy z "Cantus Cordis" nie ukrywa ks. Tomasz Cyl. "Dziękuję Bogu, że mogę być blisko chóru i z nim współpracować. Muzyka była zawsze moją miłością. Życzę chórowi, aby swoją miłość do Pana Jezusa i ludzi potrafił jak najlepiej wyśpiewać oraz by pomnażał swój wielki talent."

Od samego początku mecenasem chóru jest gospodarz parafii, ks. kanonik Stanisław Woźniak. To głównie dzięki niemu chór otrzymał piękny prezent - nową salę muzyczną. "Od samego początku budowy zaprojektowana była salka nad kaplicą. Prace z nią wiązane przyspieszyliśmy, aby oddać ją na jubileusz naszego chóru." Ks. Proboszcz podkreślił, że "słowa uznania i podziękowania należą się ks. Tomaszowi, który jest nie tylko duszą chóru, ale bez którego chór nie przetrwałby trudnych doświadczeń. Sam śpiewałem zaledwie na trójkę, niemniej podziwiam osiągnięcia naszego chóru i raduję się razem z nimi. Dziękując za wspaniałą ucztę, jaką dziś przeżywaliśmy, życzę aby patronka - św. Cecylia każdego dnia wspierała chórzystów" - dodał, dzieląc się marzeniem o śpiewie gregoriańskim.

"Bardzo dobrze, że w dobie konsumpcjonizmu istnieją chóry parafialne, które niegdyś uważane były za kategorię drugoligową. Dziś jest to ekstraklasa. Świadczy o tym m.in. dzisiejsze spotkanie z chórem "Cantus Cordis" - zapewnia prof. Wojciech Pospiech wykładowca Akademii Muzycznych w Bydgoszczy i Łodzi. - Widać, że owocnie pracuje, a wśród chórzystów są adepci sztuki wokalnej (studiujący śpiew solowy na akademiach muzycznych). Ludzie potrzebują prawdziwej sztuki. Mogli się nią rozkoszować wszyscy słuchacze dzisiejszego koncertu."

Cieszę się, że mogłem przyczynić się powstania chóru w parafii, w której mieszkałem i wychowałem się. Moja radość jest tym większa, że dzieło trwa nadal. Gratuluję osiągniętych postępów i jestem przekonany, że dalej będzie się rozwijał. To nasze wspólne święto. Dodatkowe piękno artystyczne stworzyła orkiestra symfoniczna. Chór otrzymał swój wyraz i dojrzałość, będącą owocem ciężkiej pracy Ani Golz i chórzystów. Najważniejsze, że są ludzie, którzy chcą śpiewać i w ten sposób modlić się i tworzyć chóralną wspólnotę. - Janusz Sierszulski, założyciel chóru.

Od dłuższego czasu postępy chóru śledzi Marian Wiśniewski, prezes Stowarzyszenia Chórów Polskich i Orkiestr, dyrygent chóru "Fordonia". "Jestem pewny, że to nie ostatni jubileusz tego chóru. Życzę, by zawsze upiększali swoim śpiewem uroczystości parafialne. Wiem, że chórzyści mają swoje życie - pracują, uczą się, że nie raz wraca się do domu zmęczonym i trudno się zebrać, by pójść na próbę, jednak życzę, aby z ochotą uczestniczyli w próbach, tam odpoczywali i śpiewem wielbili Boga. - To stosunkowo młody chór, ale można o nim mówić tylko w superlatywach." Jak zauważa Marian Wiśniewski, pięć lat istnienia, to dla amatorskiego chóru niewiele, bo "najpierw trzeba nauczyć się warsztatu, a dopiero później można mówić o muzyce. Jednak postęp chóru Cantus Cordis jest niewiarygodny. Mam nadzieję, że już niebawem tak dobry chór dołączy do naszego stowarzyszenia."

Autor: Monika Jaworska - "Przewodnik Katolicki" Bydgoszcz

Polecamy