poniedziałek, 18 listopada 2019 r.

Zmarł śp. ks. Wacław Kuśnierek

17.02.2003 r. zmarł śp. Ks. Wacław KUŚNIEREK rezydent w parafii pw. Matki Boskiej Zwycięskiej w Bydgoszczy. Urodził się 27.11.1942 w Dąbrówce Słupskiej w diecezji gnieźnieńskiej. W roku 1960 ukończył Liceum w Bydgoszczy, a następnie w tym samym roku wstąpił do Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, które ukończył w 1966r. W latach 1966 do 1983 był wikariuszem w 12 parafiach. Od 1 października 1983 r. do 30 września 1988 r. był proboszczem parafii w Sicienku od 1 października 1988 był na emeryturze. Pogrzeb odbedzie się jutro, tj. 20.02.2003 r. o godzinie 13.00. Mszę św. żałobną odprawi ks. bp B. Wojtuś.

Ostatnie lata życia śp. ks. Wacława Kuśnierka naznaczone były chorobą. -Cierpienie miał straszne i bardzo długie. Przez ponad połowę kapłaństwa niósł swój ból jak krzyż. A przy tym był człowiekiem niezwykle radosnym, nigdy się nie załamywał. Myślę, że może być dla nas apostołem, przykładem, nadzieją - byśmy właśnie tak przeżywali nasze cierpienia - wspomina zmarłego ks. kan. Jerzy Tworowski, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej, w której ks. Kuśnierek w ciągu ostatnich kilkunastu lat na miarę swoich możliwości i sił włączał się w pracę duszpasterską.

Zmarłego wspomina też o. Marek Karczewski ze Zgromadzenia Misjonarzy Ducha Św. w Bydgoszczy - Poznaliśmy się w 1983 roku, kiedy byłem na drugim roku filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym Zgromadzenia Ducha Św. Ks. Wacław był wówczas proboszczem w mojej rodzinnej parafii w Sicienku. Zaprzyjaźniliśmy się - połączyła nas Jego ciężka droga przez cierpienie. Na czas choroby ks. Wacława przypadły także moje święcenia kapłańskie. Podziwiałem w Nim taką wewnętrzną walkę o to, by nie poddawać się - mimo paraliżu. Zawsze był czynny - pełen dobroci i życzliwości.

Do tajemnicy cierpienia, które tak mocno wpisane zostało w życie śp. Ks. Wacława Kuśnierka nawiązał też podczas uroczystości pogrzebowych bp Bogdan Wojtuś, który powiedział m.in. : -Każdy kapłan poprzez święcenia zostaje wszczepiony w Chrystusa i to wezwanie "Pójdź za mną" jest rozumiane także jako "Pójdź za mną na Kalwarię". Jedni słyszą to wcześnie, jak śp. ks. Wacław, inni - późno, czasami w starości, ale każdy jest powołany do tego, by pójść za Chrystusem dźwigającym krzyż i żeby razem z nim wejść na Golgotę.

Polecamy