wtorek, 18 lutego 2020 r.

Charyzmat urszulanek

Chrystus otworzył swoje ramiona na krzyżu, by nas zbawić - urszulanki, trwając przy Jego Konającym Sercu, pokazują, że ta bolesna tajemnica może być źródłem apostolskiej siły i radości. Matka Urszula Ledóchowska zwykła mawiać, że twarz, na której stale gości uśmiech, wywiera zbawienny wpływ na otoczenie. Pogodę ducha i dobroć uważała za szczególnie wiarygodne świadectwo więzi z Chrystusem.

W tym roku bydgoska wspólnota sióstr urszulanek będzie obchodzić swój srebrny jubileusz. Do parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników siostry trafiły dzięki staraniom proboszcza ks. prałata Romualda Biniaka, któremu pomógł osobiście kard. Stefan Wyszyński. Była to jedna z ostatnich próśb, jaką Prymas Tysiąclecia skierował do Zgromadzenia. Parafia dopiero zaczynała się tworzyć. Siostry podjęły pracę w duchu charyzmatu urszulańskiego. - Nasza patronka zawsze kierowała nas w stronę dzieci i młodzieży, środowisk trudnych i potrzebujących. Mnie zachwyciło hasło, które sama często powtarzała - aby wszystkim dać Boga. I to jest nasze główne zadanie, tu w Bydgoszczy - dać Boga tym, z którymi się spotykamy - wyjaśnia s. Elżbieta Chmara. W domu zakonnym na bydgoskich Wyżynach pracują cztery siostry. Trzy z nich prowadzą katechezę, a czwarta od 2 lat kieruje świetlicą, w której skupiają się dzieci najbardziej dotknięte przez los. Najmłodsi mogą tam odrobić lekcje, zjeść ciepły posiłek i pobawić się. To pragnienie urszulanek, by szkolną pracę z dziećmi przedłużyć na ich czas wolny, spełniło się dzięki staraniom ks. Biniaka.

Siostry urszulanki od początku istnienia ich zgromadzenia podejmowały szereg inicjatyw apostolskich na polu wychowawczo-edukacyjnym. Zakładały przedszkola, szkoły, domy dziecka, internaty, domy akademickie, prowadziły kursy zawodowe dla dziewcząt, świetlice i czytelnie, podejmowały katechizację w szkołach państwowych i pracę formacyjną nad przygotowaniem przyszłych nauczycielek. Po śmierci założycielki w 1939 r. zaczął się drugi etap historii Zgromadzenia, będący niełatwym sprawdzianem jego prężności duchowej i apostolskiej. Działania wojenne i polityka władz okupacyjnych zmusiły siostry do opuszczenia wielu domów, zwłaszcza na terenach wcielonych do Rzeszy i zagarniętych przez Związek Radziecki. Chociaż często same narażone na represje (ok. 200 zostało ewakuowanych, 107 znalazło się w obozach pracy lub więzieniach niemieckich i radzieckich, 5 zostało wywiezionych na Syberię, kilka na roboty przymusowe do Niemiec), opiekowały się chorymi i więźniami wojennymi (szczególnie w Sieradzu), prowadziły tajne nauczanie i bezpłatne kuchnie dla potrzebujących. Włączyły się w działalność konspiracyjną, w niesienie pomocy wysiedlonym, jeńcom i uciekinierom. Lata powojenne były czasem dźwigania się z ruin, powrotu do dawnych miejsc, szukania innych pól działania, szczególnie w dziedzinie wychowania, nauczania i działalności charytatywnej. Polityka władz komunistycznych zmusiła siostry do podjęcia nowych zadań: katechizacji, pracy przy parafiach, w instytucjach kościelnych i uczelniach katolickich, pracy formacyjnej z młodzieżą. Obecnie Zgromadzenie liczy około 950 sióstr w 12 krajach: Polsce, Włoszech, Francji, Finlandii, Niemczech, na Ukrainie, Białorusi, w Kanadzie, Argentynie, Brazylii, Tanzanii i na Filipinach.

18 maja, na kanonizację bł. Urszuli Ledóchowskiej, wyjechały do Rzymu grupy organizowane w ramach poszczególnych wspólnot. Siostry z Bydgoszczy i Torunia oraz sympatycy Zgromadzenia zebrali kilkadziesiąt osób, które - wierne myślom bł. Urszuli - swoim uśmiechem otwierają serca na przyjęcie Chrystusa. - Może poprzez tę kanonizację lepiej zrozumiemy drogę Matki, tak przecież zwyczajną... Bo nie trzeba robić nic wielkiego, tylko żyć tu, gdzie jesteśmy, z tymi ludźmi, z którymi jesteśmy - dodaje s. Elżbieta Chmara.

Autor: Katarzyna Mamys - Radio Plus Bydgoszcz

Polecamy