czwartek, 27 lutego 2020 r.

Duszpasterstwo powołań

O znaczeniu służby względem Boga i drugiego człowieka z okazji Tygodnia Modlitw o Powołania do Kapłaństwa i Życia Konsekrowanego (11-18 maja) w rozmowie z ks. bp. Bogdanem Wojtusiem.

- W jaki sposób Kościół włącza się w proces budzenia nowych powołań?
- Pan Jezus dał nam ważną radę - Proście Pana żniwa, by wysłał robotników na żniwo swoje. To najważniejsze zadanie Kościoła. Wspólnota wierząca w Chrystusie i trwająca w jedności z Nim musi modlić się o nowe powołania. Właściwie Tydzień Modlitw o Powołania jest przypomnieniem tego, że troska o dar kapłaństwa czy życia konsekrowanego musi trwać cały rok - to nie tylko kwestia siedmiu dni skupienia na tej tajemnicy Bożego powołania. Poza tym organizowane są niedziele powołaniowe, a przy wielu parafiach działa Towarzystwo Wspierania Powołań Kapłańskich, które oprócz wsparcia modlitewnego zapewnia często pomoc materialną dla młodych kleryków.

- Dlaczego jedni doświadczają łaski powołania, a inni jej nie czują?
- W Ewangelii czytamy, że to Pan Jezus wybrał tych, których chciał. Dlaczego wybiera mnie, a nie ciebie? Nie wiemy. Głos powołania w różny sposób dochodzi do człowieka - przez sumienie, rodzinę, proboszcza. Kiedyś Andrzej rzekł do swego brata Piotra: Znaleźliśmy Mesjasza i zaprowadził go do Jezusa. Czasem też tak trzeba - prowadzić za rękę. Takiemu "niewidomemu" pomagają otworzyć oczy różne osoby - zachęcają, pokazują, ale nie mogą do niczego przymuszać. Oprócz tego odczytania przez konkretnego człowieka, jest jeszcze głos Kościoła. Ostatecznie powołuje biskup poprzez tych, których stawia na drodze powołanych, np. poprzez rektora seminarium. Są także pewne kryteria powołaniowe, jak świętość, wiedza, a nawet zdrowie, które są potrzebne do wypełniania misji kapłańskiej.

- Czy brak odpowiedzi na łaskę powołania jest grzechem?
- Na pewno. Jeśli ktoś wyraźnie odczytuje powołanie, a jednak je odrzuca, to popełnia grzech zaniedbania. Spotykam czasem ludzi, którzy mówią, że byli powołani do kapłaństwa, ale z takich czy innych względów nie chcieli pójść tą drogą i mają do dziś wyrzuty sumienia. Co ciekawe, potem zdarza się tak, że do seminarium idą ich synowie...

- Tegorocznym tematem rozważań są słowa: Powołani do służenia na wzór Chrystusa - jak należy je odczytywać?
- Pan Jezus powiedział: Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, ale aby służyć i życie swoje wydać na okup za wielu. Służenie jest innym imieniem miłości. Bez tej miłości względem Boga i drugiego człowieka nie można realizować powołania - zresztą nie tylko kapłańskiego. My jesteśmy powołani do miłości i realizujemy się poprzez miłość. W życiu kapłana ta służba jest związana z misją, jaką otrzymał od Chrystusa. On ma swoje siły, a czasem życie ofiarować wiernym - przecież Dobry Pasterz to ten, który życie daje za owce swoje. Pamiętam, że podczas wojny, mimo zakazów okupanta, księża w tajemnicy słuchali spowiedzi - niektórzy z nich ponieśli śmierć męczeńską, tak jak ks. Antoni Świadek, który sprawował sakrament pokuty w kościele na Siernieczku. Wielu mieszkańców nie umiało wtedy po niemiecku, więc ks. Antoni słuchał tej spowiedzi po polsku - a wtedy było to zabronione. W końcu ktoś podszył się pod jednego z wiernych - klęknął przy konfesjonale, a potem doniósł komu trzeba i księdza zabrano do obozu, gdzie zginął. Prawdziwy kapłan - prawdziwy męczennik...

- Często słyszy się, że tak wielu jest kapłanów, a tak mało pasterzy - czym różnią się te dwa aspekty posługi?
- Kapłan zawsze powinien być pasterzem - na wzór Chrystusa. Ideałem byłoby, żeby wszyscy byli na miarę Syna Bożego - a my ciągle jesteśmy w drodze do świętości...

Rozmawiała: Katarzyna Mamys - Radio Plus Bydgoszcz

Polecamy