wtorek, 18 lutego 2020 r.

O nowym Biskupie...

Wybitnie inteligentny, życzliwy, chętnie służący pomocą, "poukładany" - takimi cechami najczęściej koledzy z czasów seminaryjnych i najbliżsi współpracownicy określają biskupa Wojciecha Polaka, rektora Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, który 4 maja w bazylice prymasowskiej otrzymał sakrę biskupią z rąk arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, arcybiskupa Stanisława Gądeckiego i biskupa Bogdana Wojtusia.

Franciszek Jabłoński często powtarzał Wojciechowi Polakowi w czasach kleryckich, kiedy obaj byli alumnami Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie: - Ty będziesz biskupem. Słowa okazały się prorocze. Ogłoszony 8 kwietnia biskupem ksiądz W. Polak powiedział, że nie chce być tym, o którym powiedzą, że po sakrze "zbiskupiał". - Z drugiej strony jednak trzeba też mieć pewien "kręgosłup" i umieć stawiać wymagania. W posłudze biskupa ważne jest to, by zawsze mówić prawdę w miłości - zaznaczył biskup Wojciech dodając, że za najważniejsze uznaje, by być biskupem świętym, pokornym, dostrzegającym sytuacje ludzi i modlącym się za nich. "Zbiskupienie" rektorowi Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego raczej nie grozi. Wszyscy, którzy znają księdza Polaka zgodnie twierdzą, że jest człowiekiem bardzo skromnym, o ujmującym uśmiechu. Po odejściu w ubiegłym roku z Gniezna biskupa Stanisława Gądeckiego zaczęto snuć domysły, kto go zastąpi. Dość szybko pojawiło się nazwisko księdza Polaka. On sam mówił wówczas: - Ja mogę spać spokojnie, jestem za młody. A jednak z woli Ojca Świętego Jana Pawła II ksiądz Wojciech stał się najmłodszym biskupem na świecie. Wśród wielu gratulacji i życzeń, jakie wówczas otrzymał, najbardziej ceni sobie dwa: "Życzę, żeby ksiądz się zbawił" i "Żeby ksiądz zszedł z dywanów i wszedł między ludzi". - Będę się tego trzymał - zapewnia młody biskup.

- Ambitny, odznaczający się wielką inteligencją i rewelacyjną pamięcią biskup Polak nie daje odczuć, że ma większą wiedzę i więcej rozumie od innych - twierdzi ksiądz Franciszek Jabłoński. Sam jednak w czasach kleryckich nazywał swojego kolegę "docentem". Także ksiądz Andrzej Januchowski, założyciel i kierownik artystyczny zespołu muzycznego "Metanoia", kolega biskupa ze studiów seminaryjnych podkreśla, że choć ksiądz Wojciech wyróżniał się wśród seminarzystów pracowitością i systematycznością, nie był wyizolowany w środowisku. Razem z wszystkimi grał w piłkę i wyjeżdżał na "niedziele powołaniowe", na których prowadził konferanesjerkę podczas koncertów. - Choć został biskupem, dla mnie zawsze pozostanie kolegą, któremu wiele zawdzięczam - podkreślił ksiądz Januchowski. - Ilekroć poszedłem do niego po radę, nie wyśmiał moich artystycznych wizji, nie krytykował. Wysłuchał, a następnie powiedział, co o tym sądzi. Te jego trzeźwe oceny były mi bardzo pomocne.

- Rzetelny, sumienny, tytan pracy - tak mówi o swoim zwierzchniku ksiądz Andrzej Bohdanowicz, wicerektor seminarium, który w księdzu Wojciechu ceni to, że jest człowiekiem łagodzącym wszelkie konflikty, szukającym w drugim człowieku tylko pozytywnych cech. Takim zapamiętał biskupa Polaka także ksiądz Aleksander Sobczak, wykładowca w Wydziale Teologicznym Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu, adiunkt w Zakładzie Prawa Kanonicznego. Na czwartym roku studiów obaj mieszkali razem w "hangarze" - siedmioosobowej sypialni przerobionej z sali wykładowej.

- My dwaj byliśmy "proboszczami", mającymi pieczę nad młodszymi kolegami. Jak na tak sporą grupę nie pamiętam, żeby choć raz doszło do jakiegoś konfliktu. Wojciech potrafił tworzyć odpowiednią atmosferę. Znał się też na żartach, więc razem niejednego psikusa sprawiliśmy kolegom. Miał wielką zaletę - robił bardzo dokładne notatki, a pisał wręcz kaligraficznie, czysto, bez skreśleń, więc przed egzaminami wielu kserowało jego zapiski. Wybijał się pod względem nauki, miał najwyższą średnią ocen nie tylko na roku, ale w całym seminarium.

Rodzicom, a zwłaszcza mamie, nauczycielce ksiądz Polak zawdzięcza chęć zdobywania wiedzy. To ona dążyła do tego, żeby dzieci zdobyły wykształcenie. I cała czwórka skończyła studia. Wojciech zrobił doktorat z teologii moralnej we Włoszech, Mieczysław, który też jest księdzem uzyskał doktorat z teologii pastoralnej w Wiedniu. Także Tomasz, absolwent Akademii Rolniczej wybrał drogę naukową (jest adiunktem), a siostra Anna, polonistka, uczy w szkole w Inowrocławiu.

Po święceniach kapłańskich ksiądz Polak zaledwie dwa lata był wikariuszem w Bydgoszczy i jednocześnie sekretarzem nieżyjącego już biskupa Jana Nowaka. Wspomina bardzo miło tamten okres - katechizację dzieci przy kościele farnym i słuchanie spowiedzi. Gdy był na studiach w Rzymie, miał okazję nabrać doświadczenia duszpasterskiego podczas zastępowania w czasie wakacji proboszcza w Toskanii. - Czułem się wówczas prawdziwym duszpasterzem - przyznał biskup Polak. - Z tamtego okresu wyniosłem przekonanie, że kapłan musi być do dyspozycji wiernych.

Ksiądz F. Jabłoński przypomina sobie, że kleryk Wojciech nie pełnił roli przywódcy, a jednak naturalne było, że to on nadawał ton, mówił, co będą robić, które szlaki zwiedzać w czasie wakacji w górach. W. Polak lubi wędrówki po górach. Jest też dobrym graczem w tenisa ziemnego.

Według księdza A. Bohdanowicza ksiądz rektor we wszystkim, co robi jest "poukładany". Nie ma w nim spontaniczności, w przeciwieństwie do brata Mieczysława, pracownika wydziału katechetycznego w Kurii Metropolitalnej i wykładowcy w seminarium duchownym, który jest bardziej niespokojnym duchem. Podobny charakter ma ksiądz Jabłoński, dlatego ceni sobie spokój księdza Wojciecha, ale przede wszystkim to, że przez lata przyjaźni nigdy nie doszło między nimi do najmniejszego sporu.

Ksiądz Wojciech nie ukrywa, że działalność naukowa jest jego pasją, z której nie chciałby zrezygnować po otrzymaniu święceń biskupich. Stara się jednak nie ograniczać do pracy naukowej i dydaktycznej. Z wielką gorliwością oddawał się najtrudniejszej bodaj posłudze kapłańskiej - słuchaniu spowiedzi. Ksiądz Bohdanowicz mówi o młodym biskupie, że jest człowiekiem żyjącym "w cieniu konfesjonału". Jego zainteresowania badawcze dotyczą między innymi teologii i etyki sakramentu pojednania i pokuty. Ksiądz Polak bardzo często podejmował dyżury spowiednicze podczas pobytu w Bydgoszczy i Włoszech. Od lat jest stałym spowiednikiem sióstr karmelitanek.

Najmłodszy biskup jest kapłanem nowego pokolenia, który swoją posługę zaczął w nowej rzeczywistości III Rzeczypospolitej. - Kiedy wchodziłem w kapłaństwo w roku 1989 dla mnie podstawową trudnością było nie tyle życie religijne co dobre rozeznanie w nowej rzeczywistości społeczno-religijnej, która się budziła - wspomina ksiądz biskup. - Dla duszpasterstwa są teraz nowe wyzwania. Na całym świecie, a nie tylko w Polsce, dokonują się istotne zmiany. Ostatnio zastanawiam się mocno nad fenomenem postmodernizmu, który ujawnia się w dzisiejszym sposobie myślenia, wartościowania i przeżywaniu wolności. To są rzeczy, które nas warunkują.

Wolność ujmowana dzisiaj często w oderwaniu od prawdy staje się zagrożeniem, ponieważ prowadzi do relatywizmu moralnego i sceptycyzmu i co gorsza nie pozwala odkryć prawdy. Myślę, że jest to jedno z najbardziej zobowiązujących wyzwań, przed jakimi staje również Kościół w Polsce.

W niedzielę, 4 maja ksiądz Wojciech Polak otrzymał podczas święceń krzyż, pastorał i pierścień. (Pastorał z oliwkowego drewna był darem od kolegów, z którymi studiował w seminarium). Od tej chwili ksiądz Wojciech stał się pełnoprawnym biskupem.

- Mam nadzieję, że Chrystus będzie mógł działać przeze mnie, przez głoszone Słowo i posługę sakramentalną - powiedział biskup Polak. - Pragnę być po prostu dobrym narzędziem w ręku Boga.

Autor: Grażyna Koczorowska

Polecamy