wtorek, 18 lutego 2020 r.

Szkoła zakochanych

O przepięknym okresie w życiu zakochanych - narzeczeństwie, właściwym sposobie jego przeżywania (np. wspólne mieszkanie przed ślubem), wzajemnych relacjach i oczekiwaniach oraz o szczęśliwych małżeństwach z długoletnim "stażem" rozmawiała Joanna Taczkowska w audycji "Szkoła Rodziców" w Radio PLUS Bydgoszcz. Jej gościem, 11 maja była dr Aleksandra Cichosz, psycholog, wykładowca Akademii Bydgoskiej.

- Dziś, widząc rozpad małżeństw, wielu młodych ludzi ma wątpliwości i wahania czy szczęśliwy okres narzeczeństwa można przenieść na całe lata małżeństwa - mówi dr Aleksandra Cichosz. Podkreśla przy tym, że owszem, jest to możliwe i zarazem piękne: - Wymaga jednak pielęgnowania miłości, wysiłku i trudu.

Zauważa, iż Młodzi widzą, że szczęście może im dać tylko rodzina i chcą ten ideał realizować. Mówiąc o etapach rozwoju miłości gość audycji zwraca uwagę, jak ważne jest właściwe jej definiowanie i odczytanie. Zachęca, aby zanim stanie się na ślubnym kobiercu, mieć pewność, że jest ona dojrzała w możliwie wszystkich sferach życia. Wiąże się to z wczuwaniem się w rolę i odczucia drugiego, pragnieniem jego dobra, a także z trudną kwestią - dojrzałością społeczną tj. z warunkami do założenia rodziny (możliwość utrzymania siebie i rodziny, mieszkanie).

Podczas audycji nie mogło zabraknąć pytania dotyczącego chwili, w której zaczyna się narzeczeństwo (czy wraz z pierścionkiem zaręczynowym?) oraz długości jego trwania. Dr Cichosz podkreśliła znaczenie wzajemnego poznawania m.in. poznając swoje środowisko, rodzinę. "Musi być dobre poznanie się, zafascynowanie, bycie przyjaciółmi, poczucie odpowiedzialności za siebie i drugiego, a nie tylko płytkie emocje i uczucia."

Dziś często słyszymy o mieszkaniu przed ślubem, aby się "dotrzeć", być ze sobą 24 godz. na dobę, niekoniecznie współżyjąc. Jednak czy to dobre? - Są dwie skrajne postawy - wylicza dr Cichosz. - Pierwsza to "niedzielny" narzeczony/a - "na kawkę i miłe chwile", gdzie nie ma realnej rzeczywistości i relacji, która ma przygotowywać do małżeństwa. Druga - wspólne mieszkanie przed ślubem. Jest to ogromna próba bliskości i utrzymania czystości. Taka sytuacja nie sprzyja dalszemu poznawaniu się i przyglądaniu sobie w różnych sytuacjach. Nie będąc małżeństwem także przychodzą trudności: problem finansów czy podziału zadań, brak poczucia stałości, bo niby jest się razem, a właściwie, to nie jest. Do tego dochodzi odpowiedzialność społeczna za potencjalne dziecko. Jak podkreśla dr Cichosz zamyka to drogę wyboru w wolności, który winien być postawą związku. Co więcej - stawką jest szczęście na całe życie. Toteż czy warto eksperymentować na swoim szczęściu?

Formą autentycznego bycia blisko siebie jest przeżywanie i obserwowanie w różnych sytuacjach życiowych, w relacjach do najbliższych, wspólne wykonywanie czynności czy podróżowanie. - Bardzo istotna jest rozmowa, nie unikanie żadnych pytań, które cisną się nam na język - dodaje. - Nie wolno ich tłumić, ale zadać, by budować zaufanie na bazie szczerego dialogu. Dlatego gość "Szkoły... " zachęca do korzystania z różnych kursów i spotkań podczas których prowadzący podsuwa tematy do przedyskutowania jak np. wizja przyszłości i rodziny, podział obowiązków, hierarchia wartości czy nawet rozumienie poszczególnych słów przysięgi małżeńskiej. - Im więcej takich pytań i kwestii padnie i zostanie wyjaśnionych przed zawarciem sakramentu, tym trwalsze i udane będzie małżeństwo.

Trudności budzi dotykanie przeszłości. Nie mniej warto o niej rozmawiać i ujawnić (nie dotyczy spraw objętych tajemnicą spowiedzi), stanąć w prawdzie, aby w przyszłości nie było żadnych niespodzianek z nią związanych. "Różne sytuacje z przeszłości mogą wrócić w najmniej spodziewanym momencie"

Zwraca także uwgę na sygnały, które powinny zmusić nas do czujnego obserwowania drugiej osoby i zastanowić. Są to: nałogi, "częste piwo", skłonność do hazardu, niewłaściwe zachowanie wobec najbliższych, sprzeczny system wartości, lekceważenie innych, przemoc, wulgarność. - Trudno, aby człowiek uzależniony, mógł w wolności ofiarować siebie drugiej osobie, skoro jej nie ma nawet dla siebie.

Zdarzają się sytuacje, że rodzice nie akceptują naszego wyboru. To Narzeczeni mają się kochać, jednak powinni rozważyć zarzuty, bo mogą być istotne, a przez zakochanego niezauważalne. Są też osoby, które miały wątpliwości przed ślubem - Lepiej trochę przeczekać i nie wchodzić w sakrament, dopóki nie jesteśmy pewni decyzji - mówi. - Warto nieraz zwolnić się z wzajemnych zobowiązań, by w wolności prześledzić całą wspólną drogę. Dramat rozstania lepiej przeżyć przed zawarciem małżeństwa niż po.

Trudno znaleźć receptę na szczęśliwe małżeństwo. Niewątpliwie największe szanse mają te, które swoje życie opierają na Bogu, modlitwie, wzajemnej miłości, odpowiedzialności i dialogu.

Autor: Adam Jaworski - "Przewodnik Katolicki" Bydgoszcz

Polecamy