piątek, 27 listopada 2020 r.

19. rocznica śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

Pamięć o tragicznej śmierci Sługi Bożego - ks. Jerzego Popiełuszki jest każdego roku przywoływana w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy. Kolejna rocznica tego dramatycznego wydarzenia zgromadziła na wspólnej modlitwie wielu wiernych. Tradycyjnie także złożono kwiaty przy pomniku kapłana - męczennika totalitarnego reżimu.

"Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy". Te słowa, wypowiedziane przez ks. Popiełuszkę podczas ostatniej Eucharystii - niemal na parę godzin przed śmiercią - brzmią jak moralny testament dla kolejnych pokoleń. Ks. abp Henryk Muszyński, uznając kościół pw. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy za miejsce szczególnej pamięci o wszystkich, którzy padli ofiarą barbarzyńskich systemów ostatniego stulecia, ustanowił go 7 czerwca 2000 r. Sanktuarium Nowych Męczenników. Wokół świątyni znajdują się tablice upamiętniające wszystkich poległych i zamordowanych w obronie Ojczyzny. Wśród nich wznosi się pomnik "nowego męczennika". 19 października 1985 r., w pierwszą rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, bp Jan Nowak poświęcił tablicę pamiątkową ku czci tego niezłomnego orędownika prawdy i wolności słowa.

- Pamiętam to spotkanie bardzo dobrze - wspomina proboszcz parafii, ks. prałat Romuald Biniak. Nie byłem nastawiony na to, że ma się wydarzyć coś wyjątkowego. Ks. Jerzy był już znany w Polsce, ale ja go wcześniej nie spotkałem. Mogę zaświadczyć, że zobaczyłem w nim kapłana - w dodatku bardzo skromnego. Zrozumiałem, że to nie jest człowiek, który "podburza tłumy" - jak o nim mówiono. On spełniał swoją misję. Opowiadał nawet, że był na niego zamach. Wtedy uważałem to za rzecz niemożliwą... Śmierć ks. Jerzego zdemaskowała zło. My - Polacy do tej pory nie wiedzieliśmy, że ono sięga aż tak daleko. Nie chcieliśmy wierzyć, że władza może kogoś zabić.

Ks. abp Henryk Muszyński mieszkał w latach 70. i 80. na Bielanach w Warszawie, w parafii sąsiadującej z parafią pw. św. Stanisława Kostki. Ks. Popiełuszkę wspomina jako bardzo skromnego kapłana, który nie miał w sobie nic z przywódcy. - To był człowiek ogromnej prawości. Próbował dać ludziom nadzieję - a przykłady do tego czerpał z codziennego życia, nie z historii. Gdyby czerpał z historii, to by mu wybaczono - ale on przepowiadał Ewangelię w kontekście konkretnych problemów.

Bieg rozpoczął się w niedzielę rano (19.10) Mszą św. Sztafeta wyruszyła spod pomnika ks. Jerzego. Uczestniczyło w niej blisko 200 osób, które w ten szczególny sposób chciały uczcić pamięć zamordowanego kapłana. - Ks. Jerzy Popiełuszko był wielkim Polakiem, który przysłużył się do tego, że komunizm został obalony i zapłacił za to najwyższą cenę. Udział w sztafecie to takie nieme kazanie na tej ponad stukilometrowej trasie - podkreśliła Joanna Wiśniowska ze Stalowej Woli. Najstarszy wśród uczestników, 70-letni Albin Czech, przyznał, że w sztafecie biegnie głównie z pobudek patriotyczno-religijnych. Ostatni etap - ulicami Włocławka - pokonali wszyscy uczestnicy biegu. To niezapomniany widok - kiedy do początkowej grupy, w miarę zbliżania się do mety, dołączają kolejne dziesiątki osób. Pod koniec trasy ten niewielki, leniwy strumyk nabiera rozpędu wartkiej rzeki. Meta sztafety znajdowała się przy tamie na Wiśle. Uczestnicy wrzucili w nurt rzeki wiązanki kwiatów, złożyli także wieńce przed obeliskiem, upamiętniającym tragiczne wydarzenia z października 1984 r. Mimo upływu czasu wielu jest tych, którzy pamiętają i nigdy nie zapomną...

Autor: Katarzyna Mamys - Radio Plus Bydgoszcz

Polecamy