środa, 21 sierpnia 2019 r.

Całym sercem adorować...

wiankiem na głowie wygląda jak panna młoda... Wyszła za klauzurę, by klęknąć przed swoim Oblubieńcem - Jezusem w Przenajświętszym Sakramencie. Profesję zakonną przyjęła 17 września 1978 roku. Zawsze chciała należeć do Boga, chociaż szczęście dane od Niego bywa "szorstkie"... W bydgoskim klasztorze Klarysek od Wieczystej Adoracji SM Janina od Matki Kościoła obchodziła swój srebrny jubileusz.

Różnie wyobrażałam sobie moje życie... Że się wykształcę, wyjdę za mąż, że będę miała dzieci... Ale w końcu stwierdziłam, że Pan Bóg mnie woła, bym poświęciła się bezgranicznie dla Niego. Od Niego przychodzimy, do Niego wracamy. Chciałam przejść tę drogę możliwie najkrócej - bo zanim człowiek odkryje sens Bożej miłości, nawet w klasztorze, mija trochę czasu...

Klasztorna krata zawsze przejmowała mnie strachem - jak to jest, gdy nie można oglądać miejskich zaułków skąpanych jesiennym słońcem? Niektórzy myślą, że to więzienie... Jednak dla sióstr klauzura jest znakiem całkowitej przynależności do Chrystusa i tego, że poza Nim już niczego i nikogo się nie szuka. Krata to Chrystus, który swoimi ramionami obejmuje oblubienicę. Życie za murami wymaga poświęceń - a przecież każda z sióstr ma w sobie i szczyptę pieprzu, i szczyptę cukru. Smaki zwykłego człowieka doprawiają także ich życie. - Zdarzały się i trudniejsze chwile - wyznaje siostra Janina. - Wiadomo, że człowiek nie jest pozbawiony słabości - ma w sobie zazdrość, gniew, chciwość... Ale nauczyłam się, że trzeba przyjąć to, co Pan Bóg da. On uszczęśliwia człowieka, chociaż nie zawsze wygląda to tak, jakbyśmy sobie życzyli. Wyobrażamy sobie to życie w różowych kolorach, a szczęście od Pana Boga wygląda zupełnie inaczej. Czasami jest ono takie szorstkawe, ale gdy odkryje się jego sens i piękno, wtedy potrafi się z wielu rzeczy zrezygnować - bez bólu i smutku.

Klaryski od Wieczystej Adoracji są zakonem o szczególnym charyzmacie - należą do wielkiej rodziny wspólnot kontemplacyjnych, których treścią życia jest nieustająca modlitwa i wierne trwanie przy Bogu. W adoracji Najświętszego Sakramentu znajdują najbardziej skuteczny środek osobistego uświęcenia i zbawienia świata. Siostry przybyły do Bydgoszczy 14 września 1925 roku. Z tą chwilą rozpoczęła się ich cicha obecność w kaplicy przy ul. Gdańskiej - w samym sercu tętniącego życiem miasta. Dopiero lata 40. i okupacja hitlerowska położyły się krwawym cieniem na życiu wspólnoty. Klasztor został zdewastowany, a klaryski - wysiedlone. Z tego czasu znany jest przykład siostry Marii Kolety Kamińskiej, która podjęła pracę w urzędzie w Toruniu, gdzie wydawała swoim rodakom fałszywe dokumenty. Dzięki temu mogli znaleźć schronienie poza granicami Polski. Oskarżona przez współpracownika została aresztowana i stracona. Wojna uniemożliwiła życie według reguły zakonnej - zniszczyła klauzurę i możliwość adoracji Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Siostry, które na co dzień nie żyją obok innych ludzi, niosły pomoc duchową i materialną. Ich oddanie było widocznym świadectwem tego, że prawdziwe apostolstwo odkrywa się w tym, kim człowiek potrafi być wobec drugiego człowieka. Ostateczny powrót sióstr do kaplicy i zamknięcie klauzury nastąpiło w lutym 1946 roku.

Jak można żyć pełnią siebie w zamknięciu? Czy można wyciszyć głos macierzyństwa? Czy można realizować talenty? Okazuje się, że człowiek spełnia się wtedy, kiedy kocha. Kochając Boga, jest się matką dla każdego człowieka - w Nim przez kontemplację uczestniczy się we wszystkich radościach i cierpieniach. Bóg nie zna granic, dlatego klaryski zamknięte w klauzurze - przez miłość i kontemplację - są zawsze w samym sercu świata i każdego człowieka.

Kiedy teraz myślę o ciszy klasztornych murów, przypominają mi się słowa siostry Urszuli Michalak: "Kocham Cię - z tej drogi nie ma już powrotu... Bo w miłości rodzi się wieczność...".

Autor: Katarzyna Mamys - Radio Plus Bydgoszcz

Polecamy