niedziela, 18 sierpnia 2019 r.

Chrześcijanin, to święty...

O świętości i powołaniu do niej z ks. prof. dr hab. Jerzym Stefańskim rozmawia Lucyna Muniak

- Pierwszego listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. Na co dzień słyszymy o świętości życia, o świętych, o procesach kanonizacyjnych... Przy tej okazji warto sobie postawić pytanie: kto i w jaki sposób może zostać świętym?
- Świętym się nie rodzi, świętym się staje i to nie od razu, ale przez całe życie! Nie jest łatwo współczesnego człowieka zachęcić do świętości. Obawiamy się bowiem, że to wyłączyłoby nas z rytmu życia codziennego, pozbawiło nowoczesności, sprawiło, że niektórzy chrześcijanie odsunęliby się nieco od "podejrzanego" o świętość. To kolosalne nieporozumienie, bowiem z istoty chrześcijaństwa wyrasta stwierdzenie, że chrześcijanin to święty!

-Właśnie, określenie kogoś "świętym" nie zawsze jest synonimem pozytywnego wyrażenia o kimś swojej opinii...
- "Nie bądź taka święta...", "święty jesteś czy co?...". Znamy takie, i podobne młodzieżowe powiedzenia. I nie zawsze są one komplementem. Ubogi duchowo i kulturalnie jest ten, komu świętość kojarzy się wyłącznie z osobą w czarnej woalce, siedzącą w pierwszej ławce kościoła na nabożeństwie, najlepiej w podeszłym wieku, z obliczem mistycznie rozmazanym. A prawdziwa świętość - to heroizm życia. I tylko nieprzeciętnych ludzi Kościół uznaje oficjalnie za bohaterów życia, herosów wiary, za świętych.

- Zatem powszednie, często bardzo spokojne życie, codziennie spełniane powinności zawodowe, rodzinne i społeczne mogą nas doprowadzić do świętości?
- Właśnie ta codzienność, rzetelnie spełniana jest najlepszą drogą, która prowadzi do świętości prostej, zwyczajnej, może nie - heroicznej, ale na miarę naszych możliwości. "Święty" to inne imię chrześcijanina, a wezwany do niej jest każdy ochrzczony. Wśród rzeszy świętych, tych znanych i tych bez aureoli ołtarzowej, są bardzo różni ludzie. Bo święci w demokratyczny sposób pochodzą ze wszystkich epok, wszystkich kultur, ras, narodów, stanów zawodów. Jest tam miejsce dla robotnika i profesora, męczennika i matki, dla każdego! Jedynym kryterium dorastania do poziomu świętego jest stopień przylegania do wzorca ewangelijnego, stopień przynależności do Chrystusa, heroicznego niekiedy opowiedzenia się po Jego stronie, czasami wbrew wszystkim. W takim razie "święci", czyli chrześcijanie, to bohaterowie codziennego trudu, którzy dlatego byli nieprzeciętni, bo kochali życie, nie uciekali od niego, chcieli to życie jedynie nieprzeciętnie przeżyć. Motorem ich siły była znana nam wszystkim prawda i norma życia: miłość Boga w symbiozie z miłością człowieka, realizowana jednak w nieprzeciętnym wymiarze.

- Znamy z hagiografii fakty i wydarzenia, które świadczą o tym, że święci musieli się z czasem bardzo mocno zmagać z własnymi słabościami, a nawet, że byli czasami bardzo daleko od Pana Boga...
- Tak, oczywiście...Choćby św. Paweł - zanim stał się gorliwym "apostołem narodów", gorliwie prześladował chrześcijan, Magdalena biblijna wcześniej była ladacznicą, itd. Dla każdego człowieka jest czas i miejsce odwrotu, zmiany, nawrócenia, choć po ludzku nie wszystko mieści się w naszym pojęciu Bożej sprawiedliwości.

- Kult świętych ma, więc pewien wymiar pedagogiczny?
- Niewątpliwie święci i ich życie, często bardzo mocno oddziałują na nasze postawy, decyzje, styl życia. Czcimy jednak świętych nie tylko dla ich przykładu, lecz za to że doskonale zmieścili się w całości tajemnicy zbawienia, która płynie z tajemnicy samego Chrystusa. To tajemnica życia, śmierci i zmartwychwstania. Bo mówiąc o świętych, modląc się do nich, w końcu zawsze dochodzimy do źródła ich świętości - czyli do Chrystusa.

-W uroczystość Wszystkich Świętych czcimy właśnie rzesze tych bezimiennych świętych, którzy, nie posiadają własnego święta?
- Jakkolwiek uroczystość Wszystkich Świętych oficjalnie do kalendarza liturgicznego wprowadził i ustalił datę jego obchodu na 1 listopada dopiero w roku 853 papież Jan XI, to jednak idea czczenia bezimiennych, świętych męczenników, nieobecnych w ówczesnych lokalnych kalendarzach (martyrologiach) sięga nawet IV wieku. W aktualnym liturgicznym dniu pierwszego listopada wspominamy wszystkich świętych, wszystkich chrześcijan, którzy "zapatrzyli" się w Chrystusa. Bo "święty", to inna nazwa chrześcijanina. Każdego!

Polecamy