piątek, 6 grudnia 2019 r.

Mała miejscowość o wielkiej historii...

Przemierzając pielgrzymkowe szlaki ziemi konińskiej nie sposób nie odwiedzić Kazimierza Biskupiego, malowniczej wsi położonej na skraju dawnej Puszczy Kazimierskiej, gdzie przed tysiącem lat mieli mieszkać, pracować i głosić Ewangelię pierwsi polscy męczennicy; Jan, Benedykt, Mateusz, Izaak i Krystyn. To tu, jak utrzymuje niektórzy ponieśli męczeńską śmierć i tu po dziś dzień przechowywane są ich relikwie, nad którymi troskliwą pieczę sprawują Misjonarze Świętej Rodziny, obecni gospodarze wybudowanego w XVI wieku klasztoru Bernardynów.

Dzieje Kazimierza Biskupiego sięgają połowy XI wieku. Miejscowa tradycja głosi, iż osadę założył książę Kazimierz Odnowiciel, od którego imienia miała wziąć swoją nazwę, i że wcześniej wzniesiono tu, pierwszy na ziemiach polskich klasztor eremicki, w którym osiedli przybyli z Pereum benedyktyńscy mnisi - Jan i Benedykt. W 1237 roku wieś przeszła na własność biskupów lubuskich, a w 1286 roku została obdarzona przez króla Przemysława II prawami miejskimi, które w 1328 roku potwierdził król Władysław Łokietek. Warto wspomnieć iż na początku XV wieku Kazimierz Biskupi posiadał władze miejskie, 22 mieszczan-rolników oraz, że odbywał się w nim cotygodniowy targ, na który przybywali tłumnie mieszkańcy okolicznych osad. W 1504 roku miasteczko kupił wojewoda kaliski Mikołaj Lubrański zwany także Gardziną, który wraz ze swym bratem Janem Lubrańskim, biskupem poznańskim, zbudował w nim kościół i klasztor ojców bernardynów mających czuwać nad spontanicznie rozwijającym się kultem Pięciu Braci Męczenników. Mnisi czynili to do końca XIX wieku, kiedy to zmarł ostatni z nich, a pozbawiony opieki klasztor na skutek braku nowych powołań oraz ingerencji rosyjskich władz zaborczych, zamknięto. Kult świętych jednak nie wygasł i kształtuje świadomość mieszkańców Kazimierza Biskupiego po dziś dzień.

Dwaj z Pięciu Braci Męczenników, Jan i Benedykt pochodzili z włoskiego Pereum, gdzie opatem był późniejszy założyciel Zakonu Kamedułów św. Romuald i mieli przybyć do Kazimierza Biskupiego w 1001 roku na zaproszenie księcia Bolesława Chrobrego, by głosić Dobrą Nowinę i chrzcić pogańskie plemiona zamieszkujące tereny sąsiadujące ze wschodnimi rubieżami ówczesnego państwa polskiego. Współczesny im św. Brunon z Kwerfurtu pisze, iż dzielili jedną celę i szybko zyskali wśród okolicznej ludności miano świątobliwych i bogobojnych. Nie mniej szybko znaleźli także chętnych pragnących wstąpić na drogę życia zakonnego - Mateusza, Izaaka i Krystyna. Książe Bolesław wiązał z pobytem benedyktynów wielkie nadzieje. Być może za ich pośrednictwem pragnął wystarać się u papieża o koronę i być może w tym celu dał im pieniądze, które jednak zwrócili, nie chcąc ,,przykładać rąk" do świeckiej sprawy. Fama o skarbie ukrytym w kazimierskim eremie szybko się jednak rozeszła. Podczas dłuższej nieobecności Bolesława Chrobrego, w nocy z 10 na 11 listopada 1003 roku, nieznani łotrzykowie - być może nieprawi wojowie księcia, a może na pół pogańscy miejscowi chłopi - napadli na pogrążonych we śnie zakonników, a nie znalazłszy osławionego złota, wszystkich wymordowali rabując przy tym co się dało, także naczynia i szaty liturgiczne. Św. Brunon z Kwerfurtu w "Żywocie Pięciu Braci Kamedułów Męczenników" pisze ,,Krystyn zaś, ich kucharz (...), który był przywiązany do zabitych serdeczną służbą i wdzięcznym sercem, wyrósł nad czterema bezbożnym ciosem powalonymi świętymi jako piąty zabity (...)". Sprawcy mordu dla zatarcia śladów podpalili kościół i uciekli. Źle podłożony ogień nie strawił jednak ani świątyni ani cel pustelników, nieszczęsnych zaś złoczyńców załapano i skazano na śmierć. Przed egzekucją mieli ponoć zeznać, iż ich ofiary umierały z godnością. Od tego czasu kult pochowanych w klasztornym kościele męczenników rozrastał się i umacniał. W 1038 roku relikwie świętych przewieziono do Gniezna, a stamtąd, po łupieżczej napaści księcia Brzetysława, wywieziono do Czech. Wróciły w XVI wieku dzięki staraniom wspomnianych już Mikołaja i Jana Lubrańskich. Dziś pieczę nad nimi sprawują Misjonarze Świętej Rodziny, obecni gospodarze wybudowanego w XVI wieku i zamieszkałego przez 300 lat przez bernardynów, kazimierskiego klasztoru.

Misjonarze Świętej Rodziny przybyli do Kazimierza Biskupiego 21 lipca 1921 roku. Po wyremontowaniu kościoła oraz niszczejących zabudowań klasztornych umieszczono tu przygotowujących się do kapłaństwa kleryków, a rok później wyświęcono pierwszych księży-misjonarzy. Dziś w konwencie przebywa blisko sześćdziesięciu księży i kleryków. Jest to, jak mówi prefekt kleryków, ks. Marian Kołodziejczyk MSF, serce polskiej prowincji gdzie kształcą się kolejne pokolenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Każdy ich dzień naznaczony jest modlitwą, nauką i pracą. Rozpoczyna się wcześnie, bo około 5.20 modlitwą i rozmyślaniami. O 6.30 wspólnota spotyka się na Mszy św., a godzinę później wspólnie je śniadanie. O 8.05 zaczynają się sześciogodzinne wykłady, a po nich odmawiany jest Anioł Pański. Po obiedzie przychodzi czas na pracę. Klerycy pracują trzy razy w tygodniu. Sprzątają, zajmują się przyklasztornym ogrodem i wykonują inne, niezbędne dla należytego utrzymania klasztoru prace. Dwa razy w tygodniu mogą obejrzeć wybrany program w telewizji, codziennie zaś ,,Wiadomości". Kontakt ze światem nie jest drastycznie ograniczany, każdy jednak powinien dbać o to, by nie przesłonił mu on głównego celu jakim jest praca dla Boga i Kościoła w myśl reguły zgromadzenia.

Misjonarze Świętej Rodziny poświęcają się Bogu przez naśladowanie Chrystusa według rad ewangelicznych i oddanie się misjonarskiemu posłannictwu w Kościele zgodnie ze swoim charyzmatem, którym jest apostolat wśród tych, "których z oddali wezwie Pan, Bóg nasz". Założyciel zgromadzenia, sługa Boży ks. Jan Chrzciciel Berthier pragnął, by wzorem życia duchowego każdego, kto wstępuje do wspólnoty była Święta Rodzina, bowiem w niej to właśnie wzrastał Jezus Chrystus. Wszystkie etapy formacji zmierzają ostatecznie do ukształtowania postawy duchowej opartej na pełnym zawierzeniu Bogu oraz poddaniu się jego woli w życiu prostym i pracowitym. Celem działalności zgromadzenia jest realizacja apostolatu misyjnego, apostolatu powołań (także spóźnionych) oraz apostolatu rodzin. Ten ostatni odgrywa w pracy apostolskiej Misjonarzy Świętej Rodziny bardzo ważną rolę i jest okazją do budzenia w młodych ludziach powołań misyjnych. Tych zaś, jak mówi ks. Marian Kołodziejczyk nie brakuje i jest znacznie więcej niż pięć lat temu. Co kieruje młodymi ludźmi, którzy pukają do wrót klasztoru w Kazimierzu Biskupim. Odpowiadają - powołanie, chęć pójścia tą, a nie inną drogą. Oczywiście nie zawsze jest ono wyraziste i jasne, czasami trzeba je powoli odkrywać, jednak jak mówią brat Łukasz Grządka i diakon Michał Krych, prędzej czy później upomni się o swoje i zagłuszy wszelkie inne pragnienia.

Autor: BERNADETA GOZDOWSKA - Przewodnik Katolicki

Polecamy