poniedziałek, 16 września 2019 r.

Historia pewnej tablicy...

O jednej z najstarszych świątyń w Gnieźnie - kościele farnym - napisano już wiele wspaniałych dzieł. Bogata historia parafii pw. Św. Trójcy i jej zasłużeni duszpasterze, tacy jak błogosławiony ks. Stanisław Kubski czy ks. Mateusz Zabłocki, po dziś dzień budzą zainteresowanie historyków oraz znawców sztuki. Jest jednak na murze kościoła pewna tablica - zwyczajna, pamiątkowa - której dziejów na próżno szukać w "mądrych książkach", a której zagadkową historię, przez ponad sto lat kryły zakurzone archiwalne księgi.

W sierpniu br. na południowym murze kościoła farnego w Gnieźnie została umieszczona pamiątkowa tablica. Złoty napis na marmurowej płycie głosi: "Śp. ks. Bronisław Mąke, proboszcz Św. Trójcy, ur. 15 czerwca 1846, zm. 6 grudnia 1875". Jednak czytający, te na pozór zwyczajne słowa przechodzień, nie ma najmniejszego pojęcia ile kryje się w nich ciekawostek a zarazem tajemnic.

Na tablicę pamiątkową po śp. ks. Bronisławie Mąke natrafił latem 2002 r. - porządkując budynki należące do parafii Św. Trójcy - obecny proboszcz fary ks. kanonik Jan Kasprowicz. Po odrestaurowaniu swego znaleziska, nie znając jego pierwotnego miejsca umieszczenia, postanowił zawiesić płytę na południowym murze kościoła. Wtedy też pojawiły się pierwsze pytania co do postaci ks. Mąke, jego przedwczesnej śmierci a zarazem okoliczności ufundowania pamiątkowego, utrzymanego w duchu romantyzmu "kamienia".

Zagłębiając się w archiwalne księgi, dowiadujemy się, że ks. Bronisław Mąke urodził się 24 lutego 1845 r. w Starym Dworku, jego ojcem był Józef Mąke - burmistrz miasta Grodzisk. W roku 1864 rozpoczął on studia w seminarium poznańskim, a w latach 1867-1868 uczęszczał na studia praktyczne w seminarium gnieźnieńskim. W roku 1868 otrzymał święcenia kapłańskie z rąk abp. Mieczysława Ledóchowskiego. W pierwszych latach kapłaństwa pracował jako wikariusz w Pokrzywnicy i Inowrocławiu. W 1873 roku został mianowany proboszczem parafii pw. Św. Trójcy i jednocześnie nauczycielem religii w miejscowym gimnazjum. Zgodnie z notatką w księdze zmarłych zmarł 5 grudnia 1877 roku. Powodem śmierci 32-letniego kapłana była febra i tyfus.

Po śmierci ks. Bronisława Mąke parafia pw. Św. Trójcy przez blisko dziewięć lat nie miała swego proboszcza, a jedynie administratora w osobie ks. Józefa Tascha. Przypomnieć należy, że był to okres tzw. kulturkampfu, który m.in. próbował podporządkować Kościół państwu a przez to pozbawić Polaków sojusznika w walce narodowej. Kilkadziesiąt parafii, nie tylko na terenie archidiecezji gnieźnieńskiej pozostało wówczas nieobsadzonych. Dopiero w 1886 roku proboszczem fary zostaje mianowany ks. Ludwik Sołtysiński. Wtedy też rozpoczynają się starania mające na celu upamiętnienie postaci śp. ks. Bronisława Mąke oraz jego wikariusza śp. ks. Antoniego Trawickiego, 38-letniego kapłana, zmarłego 22 marca 1876 r. również na tyfus. Głównymi pomysłodawcami tej akcji byli kursowi przyjaciele ks. Mąke: ks. Gdeczyk i ks. Pasikowski. Zebrawszy sumę 120 Marek i złożywszy ją na Książeczkę Oszczędności Kasy Powiatowej w Gnieźnie - zgodnie z zapisem legatu z 17 maja 1887 r. - ufundowali tablicę pamiątkową po zmarłym proboszczu. Natomiast z procentu tychże 120 Marek: "...życzymy sobie obecnie, aby corocznie odprawiał proboszcz lub wikary przy kościele Św. Trójcy Mszę św. za duszę śp. ks. Bronisława Mąke i śp. ks. Antoniego Trawickiego, których zwłoki w kościele wspomnianym spoczywają...".

Znamy więc fundatorów tablicy i okoliczności jej powstania. Mamy również skąpe informacje o śp. ks. Bronisławie Mąke. Zagadkową natomiast pozostaje kwestia różnych dat urodzin i śmierci proboszcza fary, umieszczonych na pamiątkowej płycie, a które nie zgadzają się z zapisem w dokumentach. Bardziej wiarygodne wydają się być te, skrzętnie odnotowane w aktach kościelnych. Skąd, więc wzięła się ta niedokładność? Pytanie to pozostaje bez odpowiedzi. Ważniejszy jest jednak fakt, że odnaleziona przez ks. kanonika Jana Kasprowicza tablica na nowo zajęła należne jej miejsce, przypominając nam o czasach minionych.

Autor: Marcin Makohoński

Polecamy