niedziela, 16 czerwca 2019 r.

Ogólnopolskie spotkanie Duszpasterzy Ludzi Pracy

Praca jest najwyższym dobrem człowieka. Jak trudno w to uwierzyć, kiedy ocieramy pot z czoła, prostujemy obolałe plecy czy zwieszamy znużoną głowę. Codzienne obowiązki związane z wykonywaniem pracy zawodowej, są dla nas chlebem powszednim, który dawno stracił smak. A przecież inni wyciągają po niego ręce - chcieliby mieć go na talerzu, nakarmić nim rodzinę... Trzy miliony bezrobotnych w Polsce to liczba, która wyraża niewydolność rodzimej gospodarki i bezradność polityków. To liczba, która budzi również niepokój wśród duszpasterzy...

Ogólnopolskie Spotkanie Duszpasterzy Ludzi Pracy, które odbyło się w Bydgoszczy w dniach 9-10 września, zgromadziło kapłanów na co dzień stykających się z problemami współczesnego robotnika - osadzonego w kapitalistycznej rzeczywistości, często bezwzględnej wobec osób starszych, mniej zaradnych czy gorzej wykształconych. Sympozjum zdominował temat bezrobocia - choroby cywilizacyjnej, która nie zna granic. Jaka jest rola Kościoła w walce ze złem naszych czasów? - Duszpasterze nie mogą zwiększać miejsc pracy, ale mogą "być" z ludźmi dotkniętymi dramatem bezrobocia. Tych osób jest ponad trzy miliony, a trzeba to jeszcze zwielokrotnić poprzez rodziny. To jest klęska! - wielokrotnie podkreślał abp Tadeusz Gocłowski, metropolita gdański. Tego typu spotkania służą formacji duszpasterzy diecezjalnych. Mimo zbliżonych problemów, warunki związane z pomocą ludziom bezrobotnym kształtują się różnie w różnych miejscach Polski. Stocznie na wybrzeżu czy kopalnie na Śląsku, chociaż borykają się z jednakową groźbą nierentowności, likwidacji, głębokiego zadłużenia czy opóźnień w wypłatach pensji, mają przed sobą różne perspektywy. Duszpasterze muszą być głęboko zakorzenieni w problemach specyficznych dla swojego regionu, muszą mówić językiem bezrobotnych górników, nauczycieli, pielęgniarek.

Wszyscy uczestnicy zjazdu jednogłośnie podkreślili postępujący upadek etyki zawodowej - okrutną samowolę pracodawców, którzy stają się "panami życia i śmierci". Utrata źródła utrzymania staje się często przyczyną konfliktów rodzinnych, spadku poczucia własnej wartości, groźnych frustracji, które mogą prowadzić nawet do prób samobójczych. Tragedia ludzi odsuniętych na margines społeczny rodzi potrzebę komplementarnego działania wszystkich jednostek - władzy samorządowej, miejskiej, ośrodków pomocy społecznej, urzędów pracy, a nawet parafii, które mają najlepsze rozeznanie w sytuacji życiowej lokalnej społeczności. Szczególny wymiar posługi duszpasterzy ludzi pracy docenił przewodniczący regionu bydgoskiej "Solidarności", Leszek Walczak. - W dzisiejszej dobie upadku autorytetów, kiedy ludziom brakuje nadziei i wiary, potrzebne jest wsparcie duchowe. Zatrważający jest marazm, w jaki popada społeczeństwo. Ciągle słyszymy o negatywach: korupcji, upadających zakładach, grupowych zwolnieniach, a tak naprawdę "człowiekowi" mało kto chce pomóc. Oprócz działań związków zawodowych potrzebna jest przede wszystkim obecność kapłana - by pracownicy uwierzyli, że są podmiotem - a nie przedmiotem.

Diecezjalny duszpasterz ludzi pracy z Tarnowa, ks. Marian Grzanka, przyznał, że najważniejszą bolączką jego regionu jest problem zakładów azotowych, które podczas ostatnich transformacji przeżywają bardzo poważną zapaść - doskwiera przede wszystkim brak rynku zbytu i zmniejszająca się potrzeba nowo zatrudnianych osób. Ks. Tadeusz Magas z Poznania podkreślił, że wielkim dokonaniem "Solidarności" było zwycięstwo nad totalitaryzmem. Ale teraz jeszcze większym triumfem będzie obrona godności ludzi pracy... Bezrobocie, nieposzanowanie pracownika, niewypłacalnie pensji, zwolnienia grupowe, brak wartości pracy - to najważniejsze problemy w kujawsko-pomorskiem. - Chcemy podczas tego spotkania modlić się i zachęcić wszystkich wiernych do modlitwy za bezrobotnych i ich rodziny, aby w tych trudnych czasach nie zgasła w nich nadzieja - powiedział ks. Ryszard Pruczkowski, diecezjalny duszpasterz ludzi pracy w Bydgoszczy. - Kiedy bowiem człowiek traci nadzieję, traci także tożsamość - dopowiada ks. prałat Romuald Biniak, jednego z organizatorów spotkania.

Ważnym punktem spotkania było zwiedzanie Sanktuarium Nowych Męczenników przy Kościele Parafialnym pw. Świętych Polskich Braci Męczenników na Wyżynach oraz modlitwa przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki. "Zachować godność to kierować się w życiu sprawiedliwością, która wypływa z prawdy i miłości. Sprawiedliwość czynić i o sprawiedliwość wołać mają wszyscy bez wyjątku. Bo złe to czasy, gdy sprawiedliwość nabiera wody w usta. Aby zwyciężyć zło dobrem, trzeba prawdy, a prawda zawsze dużo kosztuje. Musimy się nauczyć odróżniać kłamstwo od prawdy". Te słowa, wypowiedziane przez ks. Popiełuszkę podczas ostatniej Eucharystii - niemal na parę godzin przed śmiercią, wpisały się w mury bydgoskiej świątyni i do dziś brzmią jak moralny testament dla kolejnych pokoleń. Okazuje się, że wiele problemów, które są bolesną rzeczywistością naszych dni występowało także 19 lat temu - może tylko pod zmienionym szyldem. Ciągle aktualny jest przymus niewolniczej pracy bez poszanowania godności człowieka, bezsilność prawa, niesprawiedliwość wynagrodzenia oraz oszustwa dla zaspokojenia własnych korzyści. "Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku..." - to przesłanie, które rozjaśnia mroki niepewnej przyszłości.

Autor: Katarzyna Mamys - Radio Plus Bydgoszcz

Polecamy