niedziela, 15 września 2019 r.

Po pierwsze - chcieć...

- Tworząc otwieramy się na ludzi i świat... czujemy się dowartościowani i zauważani... to bardzo ważne gdy jest się niepełnosprawnym...

Piotr Skrzypek z Gniezna należy do tych, którym łatwiej coś narysować niż opowiedzieć. Jak przyznaje, potrzeba przelewania na papier tego wszystkiego co zachwyca, skłania do refleksji lub po prostu śmieszy tkwiła w nim od zawsze. Czuł to już jako dziecko, tworzył jednak sporadycznie i głównie "do szuflady". Chęć dania z siebie więcej pojawiła się dopiero gdy zachorował na stwardnienie rozsiane.

- Okazało się, że mam mnóstwo wolnego czasu, który trzeba jakoś spożytkować - wspomina - Początkowo zająłem się rysunkiem satyrycznym, którym parałem się już wcześniej, potem przyszła kolej na akwarele, a po nich na grafiki. Piórkiem i tuszem posługuję się zresztą do dziś. Jest to jeden z moich ulubionych środków wyrazu. Po owo piórko pan Piotr sięgnął by uwiecznić zabytkowe gnieźnieńskie kościoły i przyciągające uwagę, leciwe budowle. Czarno białe grafiki ukazujące ich sylwetki wystawiono na wielu wystawach, sprzedawano na aukcjach i opublikowano w formie pocztówek. Dla ich autora nie jest to jednak jedyne źródło satysfakcji. Jak przyznaje cieszy przede wszystkim sam proces tworzenia.

- Nie wiem czy istnieje coś takiego, jak brak chęci tworzenia - mówi - przychodzi natchnienie i człowiek musi sięgnąć po ołówek czy pióro. To wewnętrzna potrzeba, którą trudno wyjaśnić, i którą można by nazwać weną. To sposób wyrażania siebie i swoich uczuć, coś dzięki czemu człowiek czuje się wartościowy i zauważony, to forma komunikowania się ze światem i ludźmi.

Jednak forma ta, mimo stwierdzonych przez autorytety walorów, jest ciągle jeszcze mało doceniana. A przecież nie liczy się to czy ktoś ma talent czy go nie ma, czy maluje czy lepi w glinie, liczy się to, że chce coś robić, i że chęć tą zamienia w czyn. Dla ludzi niepełnosprawnych ma to szczególne znaczenie gdyż niejednokrotnie pomaga pokonać własną słabość i ponownie odzyskać wiarę w siebie. Jak twierdzi Piotr Skrzypek na drodze tej najtrudniej zrobić pierwszy krok i uwierzyć, że warto robić następne.

- To rzeczywiście jest niełatwe, czasami trudniejsze niżby się wydawało, zwłaszcza dla człowieka dotkniętego chorobą, mimo to zachęcam wszystkich, by spróbowali. Jeśli się uda, jeśli połknie się już tego bakcyla, to trudno z niego potem rezygnować, bo daje on wiele radości i pozwala w jakiś sposób się realizować - dodaje. I choć trudno w to uwierzyć, ten sposób realizowania siebie jest dla osób niepełnosprawnych częstokroć jedynym. Ich prace są zauważane i doceniane. Niestety rzadziej dostrzega się ich potrzeby. Likwidowanie barier architektonicznych czy zapewnienie kompleksowej opieki medycznej to nadal tylko obietnice, które jak się zdaje, służą bardziej tym, którzy je wygłaszają (choćby dla zdobycia sympatii wyborców) niż tym, do których są kierowane. To, jak mówią sami niepełnosprawni, więcej słów niż czynów. Cóż więc pozostaje? Chyba tylko nie tracić nadziei, iż te obietnice staną się kiedyś faktem i życzyć sobie by nastąpiło to jak najprędzej.

Autor: BERNADETA GOZDOWSKA - Przewodnik Katolicki

Polecamy