poniedziałek, 25 maja 2020 r.

Rok 2003 - Rokiem Osób Niepełnosprawnych

Jestem osobą z wrodzoną wadą słuchu. Mój niedosłuch od urodzenia jest bardzo głęboki, posiadam resztki słuchowe, które są na pograniczu głuchoty i z roku na rok mi się pogarsza. Pierwsze słowa zacząłem wypowiadać od 5 roku życia, czyli od momentu, kiedy założyłem pierwszy aparat słuchowy. Bardzo szybko nauczyłem się ładnie mówić. Dwa lata później, kiedy rozpocząłem naukę w klasie integracyjnej szkoły podstawowej, miałem dość ładnie opanowaną mowę. Mówiłem lepiej niż osoby z niewielkim niedosłuchem. Z zajęć u logopedy korzystałem tylko przez dwa lata - to bardzo krótko. Inne osoby, które miały mały ubytek słuchu i nie nosiły aparatów słuchowych, miały gorszą mowę, mimo, że dość dobrze słyszały.

Piszę te słowa, aby podzielić się moimi doświadczeniami. Pragnę zwrócić uwagę jak ważna jest rozmowa twarzą w twarz, bo tylko wtedy rozmowa przebiega pomyślnie i bez żadnych problemów. Często mój rozmówca póki mnie nie zna, nawet się nie domyśla, że jestem niesłyszący. Problem pojawia się wtedy, kiedy osoba do mnie mówiąca mówi szeptem, kiedy mówi za moimi plecami, jest odwrócona lub opuszcza głowę. To wszystko ludziom słyszącym wydaje się mało ważne, dla mnie jednak ma podstawowe znaczenie, bowiem muszą czytać z ust i słyszeć dźwięk mowy. Ruchy warg są znakami, symbolami do odczytania słów mówiącego, dźwięk nawet, kiedy jest niezrozumiały pozwała jednak analizować słowa wypowiadającego. Kiedy widzę ruchy warg i z bliska rozpoznaję dźwięk mogę cieszyć się z relacji międzyludzkich. Istotny jest również właściwy dobór słów. Powinien być zrozumiały i nieskomplikowany. Abstrakcyjny termin można przecież zastąpić prostszym. Jest to szalenie ważne, aby jak najlepiej się porozumieć, bo bywają skomplikowane sprawy, a skutki podjętych decyzji mogą być nieodwracalne. Otóż pójście do urzędu, lekarza, rejestracji, banku czy sklepu bywa dla mnie straszną męką. Boję się, że czegoś nie usłyszę i popełnię jakiś błąd. Np. chcę się zarejestrować do lekarza. W rejestracji kobieta coś szepcze odwrócona plecami, niby słyszę jakiś dźwięk, ale nie rozumiem, co mówi, bo nie widzę jej twarzy, jej ust. Informuję, że jestem niesłyszący, kilkakrotnie proszę o powtórzenie potem sam upewniam się czy wszystko dobrze zrozumiałem powtarzając usłyszane słowa. Rośnie we mnie strach przed ośmieszeniem. Najgorsze jest to, że z moją naturalną mową nikt nie zauważa, że nie słyszę i kiedy proszę o powtórzenie, albo żeby mówić do mnie wyraźniej, odnoszę wrażenie, że te osoby ze mnie kpią. Myślą często, że jestem niedorozwinięty, nienormalny albo, że z nich żartuje. To mnie irytuje i boli. Czasami wolałbym mówić jak typowa osoba niesłysząca, bo wtedy każdy by zauważył że mam problemy ze słuchem i może okazał by mi więcej cierpliwości. Niestety strasznie na tym cierpię, bo ludzie traktują mnie zupełnie obojętnie "nie wiedząc, że muszę się strasznie wysilić by ich zrozumieć i nie popełnić jakiejś gafy. My osoby niesłyszące jeśli nie znamy pewnych słów i kiedy zdania są trudno sformułowane jak np. jakimś językiem bankowym, to nie jesteśmy wstanie podjąć takiego samodzielnego działania. Niecierpliwość urzędników nie ułatwia nam zadania.

Kolejną ogromną przeszkodą dla słabo słyszących jest hałas, który zakłóca rozumienie mowy. Uszkodzone ucho ludzkie podczas hałasu odbiera tylko to, co jest najgłośniejsze, nie potrafi lokalizować dźwięku i skupić się na osobie mówiącej. Ale przecież nie da się tego uniknąć i dlatego proszę wszystkich ludzi o wyrozumiałość. Można się dobrze porozumieć, jeśli będzie widoczna twarz rozmówcy, jego usta, jeśli rozmówca będzie mówił głośniej i wolniej, będzie formułował zdania w łatwiejszy sposób (np. w banku, gdzie operuje się słownictwem bankowym, próbować przedstawić to tak jakby osoba niesłysząca się tego uczyła, czyli poznawała istotę sprawy). Proszę więc o więcej wyrozumiałości i cierpliwości. Osoby słyszące na co dzień otrzymują masę informacji np. słuchając telewizji i radia czyli są informowane na bieżąco. My osoby niesłyszące mamy tych informacji mniej i często brakuje nam słów. Nie rozumiemy mowy tak samo jak słyszący (mimo, że docierają do nas różne dźwięki z telewizji, radia, telefonu). Cały czas ciężko pracujemy by zachować i wzbogacić zasób słownictwa. Pamiętajmy, że osoby niesłyszące nie są gorsze. Niestety uszkodzenie wewnętrzne narządów ucha np. nerw słuchowy, ślimak ograniczają nasze możliwości, ale sam umysł jest taki sam jak wszystkich. Czujemy, mamy potrzeby życiowe jak każdy i jesteśmy ludźmi, którzy muszą załatwiać wiele codziennych spraw.

Z przykrością zauważam, że w naszym kraju istnieje nietolerancja lub obojętność w stosunku do osób niepełnosprawnych, niewiele ludzi się tym przejmuje. Bagatela, zauważam ogromną niewiedzę u niektórych ludzi. Niektórzy nie chcą zmienić nastawienia, inni nie potrafią, a jeszcze inni się nas po prostu boją. Niektórzy ludzie, niezależnie od stopnia wykształcenia, boją się wszelkiej odmienności. A przecież każdy z nas jest inny. Dlatego starajmy się wzajemnie zrozumieć i nie utrudniajmy sobie życia.

Autor: Adam Rajwa

Polecamy