wtorek, 25 czerwca 2019 r.

Pod sklepieniem w kolorze najczystszego nieba, mieści się jednorazowo 2,5 tysiąca wiernych! Bez ścisku.

Powstały z pasji i Wiary

„Nie od razu Kraków zbudowano” – brzmi popularne powiedzenie. Mury kościoła pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego, także długo – miesiącami i latami, cierpliwie pięły się w górę. Dzisiaj, kiedy świątyni brakuje już tylko zewnętrznej kosmetyki, mogą olśnić swoich budowniczych!

Gmachy publiczne, budowle wyższej użyteczności społecznej, zawsze są jednymi z najdoskonalszych świadectw dziejów miejsca, w których je postawiono. Mijają stulecia, a badacze, na podstawie charakterystycznych cech obiektu formułują hipotezy dotyczące ludzi, procesów społecznych, ekonomii, kultury danej epoki. Kamienie, rzeźby, obrazy, witraże…- mogą, jeszcze po latach, powiedzieć bardzo, bardzo wiele. Są trwalsze, niż najstaranniej spisane relacje.
W każdej cegle nowopowstałego barcińskiego kościoła, odbije się więc bezcenna prawda o trudnych i przełomowych latach, w których miasteczko przeszło z wieku XX w wiek XXI.

Kombinat pracuje. Kościół się buduje.

Dom modlitwy zawsze wyrasta ze „społecznej gleby”. Nie inaczej było w Barcinie. Tu „stał za wszystkim” miejscowy kombinat cementowy – duży, socjalistyczny moloch, zatrudniający rzesze ludzi. Wokół zakładu powstało osiedle robotnicze – zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach blokowisko. „Dziwnym zbiegiem okoliczności” o kościele jednak tu „zapomniano”, „przeoczono” miejsce poświęcone Bogu. Kardynał Prymas Józef Glemp podjął „wyzwanie” i dekretem z dnia 1 grudnia 1982 roku erygował w Barcinie nową parafię. Rok później stanęła kaplica: - Wobec planów rozbudowy cementowni, spodziewanego napływu mieszkańców, było jasnym, że kaplica jest rozwiązaniem tymczasowym – tłumaczy ks. Bronisław Wiśniewski, dzisiejszy proboszcz parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego, jednocześnie dziekan tutejszego Dekanatu. I kontynuuje: - Kwestia budowy nowego kościoła zaprzątała głowy moich poprzedników: ks. Janusza Pytlika, ks. prałata Zbigniewa Maruszewskiego… Kiedy przybyłem tutaj w roku 1996, zastałem gotowe fundamenty i fragment ścian.
Rozpoczęła się istna gorączka budowlana. Proboszcz: - Pomagali parafianie, gmina… Łatwo tez można się domyśleć, skąd pochodziły cement i wapno – oczywiście z „naszej” cementowni!
Wspólnym wysiłkiem odniesiono sukces. W Roku Wielkiego Jubileuszu odprawiono pierwszą Mszę św. w nowych murach. Rok później parafię wizytował ks. bp Bogdan Wojtuś, który poświęcił dzieło.

Kościół na wieki

Ksiądz Wiśniewski nie szczędził wysiłków, aby nowa świątynia wyrosła ponad przeciętność. Budowa była jego pasją. Stała się „natchnionym obowiązkiem”. Każdy szczegół został tutaj przemyślany, rozważony, wykonany przez uznanych fachowców. Dla olśniewającego efektu sięgnięto po najszlachetniejsze budowlane materiały wykończeniowe – carrarę, biały marmur, „morawicę”… Zamówiono dębowe ławki. W kościele jest teraz jasno, przestrzennie, dostojnie. Architektoniczna dominanta to potężny, skupiający uwagę krzyż umieszczony nad ołtarzem. Kiedy wzrok podniesiemy jeszcze wyżej, natrafimy na delikatny błękit – barwa sufitu ma przypominać niebo. - Ten pomysł podpatrzyłem w bydgoskiej farze, dziś katedrze – mówi nasz rozmówca – Taka dekoracja dodawała niegdyś splendoru ważnym, reprezentacyjnym kościołom. - Świątynie buduje się na wieki, na pokolenia. To ogromny wysiłek, który jednak się zwraca – po pierwszej Mszy św. w nowym kościele, przychodzili do mnie parafianie, zwłaszcza starsi – ze łzami w oczach! Płakali ze szczęścia. Cieszyli się, że doczekali końca inwestycji, że mają w końcu kościół. Do tego tak wspaniały.
Istotnie, świątynia nie jest budowla tuzinkową i to nie tylko „jak na warunki” niewielkiego Barcina. Nic dziwnego, iż niektórzy tytułują ją ponoć nieoficjalnie „bazylika mniejszą”. – Niby żart, ale proboszcz Wiśniewski każde słowo na temat barcińskiego kościoła traktuje z powagą – nie był bowiem igraszką wspólny wysiłek parafian, gminy, mieszkańców miasteczka, którzy dokonali wielkiego dzieła. Tutejsi ludzie pracowali nie tylko na uznanie teraźniejszości, lecz także dla przyszłych pokoleń.
Niebawem, w niedzielę 20 czerwca br. ks. Abp Henryk Muszyński dokona konsekracji okazałej świątyni. Początek uroczystości – godzina 12.00. - Nie możemy się doczekać! Wszystkich zapraszamy! – zachęca ks. proboszcz Bronisław Wiśniewski.

Tekst: ADAM GAJEWSKI

Polecamy