sobota, 7 grudnia 2019 r.

Ci, którzy na statkach ruszyli na morze... (Ps 107,23)

Tym razem na „Strażniku Poranka”, jachcie typu opal, ruszyliśmy przez dwa morza – Adriatyk i Jońskie. Księża żeglarze: kpt. Andrzej Jaskuła, Henryk Błaszczyk, Sławomir Grodecki, Edward Janikowski, Mieczysław Piotrowski, Grzegorz Pomorski, Kazimierz Wołpiuk, oraz autor tego artykułu. Żeglowanie kapłanów łatwo przechodzi w rekolekcje. Ileż codziennych sytuacji popycha w głębsze rozmyślanie.
Jakże ważny dla równowagi ducha jest spokojny głos kapitana, jego znajomość praw natury, morza i wiatru, poczucie, że bierze odpowiedzialność za całość. Gdyby tak wyliczać duszpasterstwo na parafii, jak kapitan wylicza kurs na każdą godzinę i na każdą sytuację podejmować decyzję dyktowaną prawami ducha. Jak chwycić w żagle Wiatr Ducha Świętego, jakie wydać rozkazy na burze pokus, na fale gniewu, na flautę lenistwa? Wydawać by się mogło, że w duszpasterstwie czasem zderzają się raczej dryfujące tratwy... Czy my, kapłani-kapitanowie parafii, ciągle wyliczamy kurs na port i patrzymy na kompas. Czy nauczyliśmy się trzymać parafialny rumpel i kompetentnie dzielić zadania dla parafialnej załogi?

Żeglowanie uczy życia duchowego

Gdy jesteś na „psiej wachcie” – to znaczy od północy do czwartej – uczysz się czuwania. Cała natura domaga się snu, a sumienie ci mówi, że oddano ci ster i w twoich rękach jest ludzkie życie. A potem zachwyt: już słońce wschodzi ogniste... i śpiewasz na cześć Trójcy. Czy toń spokojna, czy huczą fale – czujesz się dzieckiem, które w swej opiece ma Ojciec na niebie. I masz Matkę, Jutrzenkę, której berła ląd i morze słucha. I choć przyjdzie burza na morzu, jak wtedy, gdy dwa razy przeżyliśmy 9 stopni w skali Beauforta - sztorm prędkość wiatru 17,2-24,4 m/s
(62-88 km/h) - wysokie długie fale ponad 4 m., pasma piany, urywany ryk morza – a ty śpiewasz:

Na wiośle żeglarz wsparty z ócz sączy łzę po łzie
W tobie ma port otwarty – ratunku! – wzywa Cię...
Gdy wiatr falami dymie – niech ścichną na Twe imię
Maryjo! Maryjo! O, Maryjo strzeż!

Takie to doświadczenia, podobne do św. Pawła, który też kiedyś jako rozbitek dotarł do Malty – pisały w sercu życiowe wnioski. Codzienna wspólna Eucharystia, homilie, Liturgia Godzin, różaniec i kapłańskie świadectwo – tak – jeszcze w drodze – zaczynaliśmy Światowy Kongres Kapłanów.

Światowy Kongres Kapłanów

Do Valletty dopłynęliśmy 20 października po 194 godzinach w morzu. Na sali kongresowej przywitał nas serdecznie wobec tysiąca kapłanów kard. Dario Hoyos – prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa. Wszyscy niepokoili się o nas, wiedząc o naszej drodze tylko ze skąpych komunikatów.
I oto wpłynęliśmy na duchowy ocean. Łódź Piotrowa ustawiła żagle na temat „Kapłani, apostołowie Chrystusa poprzez świętość życia”. W różnych wystąpieniach i tłumaczeniach można to było rozumieć jako zadanie kapłańskie „formowania do świętości”, „promowania świętości”, "kapłani-kowale świętych nowego tysiąclecia - naśladując św. Pawła Apostoła". Jednym z bardziej znaczących wystąpień było przedłożenie Fr. Raniero Cantalemessy, który medytował nad tajemnicą Zesłania Ducha Świętego. „Rekolekcje kapłańskie – mówił kaznodzieja Domu Papieskiego – albo się kończą zesłaniem Ducha Świętego, albo to czas stracony”. Podkreślał wagę doświadczenia Boga, doświadczenia, że „jestem kochany”. Pierwszym owocem Ducha Świętego jest „uczynić Jezusa żywym” w świecie, który pojmuje Go często tylko etycznie, czy wirtualnie.
Poprzez bezpośrednie połączenie telewizyjne do kapłanów z ponad osiemdziesięciu krajów zgromadzonych w La Valletta zwrócił się Ojciec św. Po zaznaczeniu, że kongres ma miejsce na Malcie, "wyspie, która zachowuje pamięć o pobycie na niej św. Pawła", Ojciec św. mówił do nas, że Pan zaprasza do bycia Jego apostołami przede wszystkim poprzez świętość własnego życia: „Powinniście rozgłaszać we wszystkich miejscach moc słów prawdy ewangelicznej, która sama z siebie może zmienić zupełnie serce człowieka i wnieść w nie pokój. Jeśli tak jak św. Paweł pozwolicie Chrystusowi, aby was podbił, to także wy będziecie zdolni głosić po wszystkich drogach świata nieskończone miłosierdzie Ojca Niebieskiego. W ten sposób staniecie się wiarogodnymi mistrzami życia ewangelicznego i prorokami nadziei. W świecie niespokojnym i podzielonym, naznaczonym przez przemoc i konflikty, niektórzy wątpią, czy można jeszcze mówić o nadziei. Dlatego właśnie szczególnie teraz jest nieodzowne odważne głoszenie prawdziwej i pełnej nadziei człowieka, którą jest Jezus Chrystus."
Niezwykłym doświadczeniem uczestników Kongresu była wspólnota kapłanów
i klimat osobistych spotkań. Organizatorzy zadbali, by część Kongresu była pielgrzymowaniem po miejscach stacyjnych na Malcie i Gozo. Kongres był wielkim przeżyciem dla ludności miejscowej, która na każdym miejscu witała kapłanów z wyjątkową serdecznością. Na zakończenie Kongresu wszyscy złożyli Akt zawierzenia Matce Bożej.
Jak echo wróciła żeglarska strofa: Maryjo, Maryjo, o, Maryjo strzeż!

Tekst: KS. ANDRZEJ PANASIUK

Polecamy