piątek, 6 grudnia 2019 r.

Uroczystości odpustowe w parafii pw. św. Mikołaja w Janowcu Wielkopolskim

Święty nie tylko dla dzieci

To jeden z najbardziej znanych i „popularnych” świętych. Mało kto chyba nie wie, kiedy przypada jego liturgiczne wspomnienie. Na dzień 6 grudnia oczekują nie tylko dzieci, ale także niejeden dorosły. Biskup z Miry, tak często uwieczniany przez malarzy i rzeźbiarzy jako poczciwy i dobrotliwy starzec, jest patronem wielu wspólnot parafialnych, w tym aż 23 w archidiecezji gnieźnieńskiej. Jedną z nich jest parafia pw. św. Mikołaja w Janowcu Wlkp., która w minioną niedzielę (5 grudnia br.) obchodziła swoje patronalne święto. W tym jakże uroczystym dla parafii dniu, obok licznie przybyłych dzieci, na mikołajkowe święto zawitał również ks. abp Henryk Muszyński.

Każdego roku uroczystości patronalne ku czci św. Mikołaja, powszechnie zwane odpustem, przyciągają do Janowca Wlkp. rzesze wiernych – zarówno mieszkańców tutejszej parafii, jak i gości. Tegoroczne uroczystości odpustowe miały szczególny charakter. Przewodniczył im bowiem ks. abp Henryk Muszyński. Podczas uroczystej Mszy św., modlono się nie tylko za tutejszą wspólnotę, ale także za Ojczyznę oraz – zgodnie z postanowieniem Episkopatu Polski – za przemiany dokonujące się na Ukrainie.
W swojej homilii ks. abp Henryk Muszyński wskazał na istotę Adwentu jako czasu oczekiwania na Jezusa. – Chrystus jest blisko tego, kto przygotowuje się na Jego przyjście – mówił Arcybiskup Gnieźnieński. – Jest On bowiem Bogiem miłości, a my dobrze wiemy, że miłość nigdy nikogo nie zniewala. Miłość jest wspaniałą ofertą, którą można przyjąć, albo odrzucić. Nigdy nie można jej wymusić, gdyż wymuszona, nigdy nie jest prawdziwą miłością. Ks. Arcybiskup wskazał również na postać św. Mikołaja, jako niedoścignionego wzoru bezinteresownej pomocy i ofiarności.
Pierwsze ławki janowieckiego kościoła zostały tłumnie wypełnione przez najmłodszych. Do nich bowiem, po zakończeniu Eucharystii, przyszedł wyjątkowy gość z pełnym workiem słodyczy – św. Mikołaj. Co prawda przybył on dzień wcześniej, ale jak twierdzili uradowani podarunkami najmłodsi – aby zdążyć musiał tego roku zacząć wcześniej...

MARCIN MAKOHOŃSKI

Polecamy