wtorek, 18 lutego 2020 r.

Impuls nadziei dla chrześcijan…

W przededniu kongresu "Europa Ducha” - Rozmowa z Księdzem Arcybiskupem Henrykiem Muszyńskim, Metropolitą Gnieźnieńskim

Już niebawem odbędzie się kolejny Zjazd Gnieźnieński, któremu tym razem przyświecać będzie hasło ,,Europa Ducha. Chrześcijanie w procesie integracji europejskiej.” Jakich owoców spodziewa się Ksiądz Arcybiskup po tym spotkaniu?

- Piąty Zjazd Gnieźnieński w pierwszym rzędzie jest posiewem. Nie oczekujemy żadnych spektakularnych owoców, dlatego, że każdy posiew potrzebuje czasu zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym. Oczekuję natomiast, że to spotkanie zbliży ludzi między sobą. Pozwoli lepiej i pełniej zrozumieć partnera dialogu. Zjazd bowiem, w założeniu ma charakter dialogowy, przynajmniej w małych grupach wspólnotowych. Zaprosiliśmy dużą liczbę referentów. Wśród polityków, hierarchów Kościoła, działaczy społecznych, będą przede wszystkim przedstawiciele stowarzyszeń i ruchów religijnych, które najczęściej żyją obok siebie. Spotkanie reprezentantów ruchów o różnym profilu i różnej duchowości będzie z korzyścią dla wszystkich. Oczekuję, że chrześcijanie otrzymają nowy impuls nadziei. Zadanie wiernych świeckich w społeczeństwie nie zmieniło się od czasów św. Piotra, który głosił: Nie obawiajcie się (...) i nie dajcie się zaniepokoić! Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest (1P 3,14-15). Dokładnie te same słowa św. Piotra powtórzył Piotr naszych czasów w adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa. Zauważmy, że wyzwania w odniesieniu do nadziei są zazwyczaj te same. Zadaniem chrześcijan jest wnosić Ewangelię nadziei w świat, który cechuje frustracja, zniechęcenie i zagubienie. Spodziewam się, że Zjazd będzie krokiem w tym właśnie kierunku.

Wielokrotnie podkreślał Ksiądz Arcybiskup, iż chrześcijaństwo jest dla Europy wciąż bardzo fascynującą przestrzenią ideową. Na ile może być ono dla niej także siłą jednoczącą?

- Jestem przekonany, iż pełne i prawdziwe chrześcijaństwo nie przestało być przedmiotem fascynacji, ani nie straciło swej siły przyciągania, ponieważ Ewangelia jest zawsze świeża, aktualna i pociągająca właśnie przez swój radykalizm. Nie zawsze ta fascynacja Ewangelią i chrześcijaństwem wyraża się wprost. Niekiedy przeciwnie, może się wyrażać nawet przez protesty, gdyż jest zwierciadłem, w którym odbijają się bardzo wyraźnie grzechy, wady, ułomności i słabości ludzkie. Każdy, kto poważnie walczy ze swoimi słabościami wie jak bardzo to jest trudne i wymagające. Jestem przekonany, że Chrystusa – Przyjaciela grzeszników, słabych, chorych i ułomnych – nie może zastąpić nikt inny. On jest jedynym źródłem miłości. Prawdziwe chrześcijaństwo, z najgłębszej swej istoty, jest czynnikiem jednoczącym, gdyż głoszona przez nie miłość łączy, a nie dzieli. Dzisiaj częściej mówi się o solidarności w wymiarze społecznym. W zrozumieniu chrześcijańskim ma ona korzenie religijne, nawet, gdy ktoś nie uznaje tych korzeni czy nie ma łaski wiary albo bezpośredniego związku z chrześcijaństwem. Wystarczy, że pomagając solidaryzuje się z tymi, którzy są w trudniejszej sytuacji. Preambuła do nowego Traktatu Konstytucyjnego Europy określa nasz kontynent jako „jedność w wielości i różnorodności”. Przez wieki czynnikiem jednoczącym Europę była christianitas rozumiana jako forma cywilizacyjna. Co będzie tym czynnikiem jednoczącym Europę w przyszłości? Czynnikiem mocniejszym, silniejszym niż antagonizmy, przeciwstawne interesy, konkurencja, egoizm zbiorowy? To pytanie nie może pozostać bez odpowiedzi. Dla mnie ciągle najbardziej istotnym czynnikiem pozostaje inspiracja chrześcijańska zakorzeniona w Ewangelii.

Zjazd ma być również okazją do ,,wymiany darów” między Wschodem i Zachodem. Czego katolicy w Polsce mogą nauczyć się od chrześcijan z Zachodu, a chrześcijanie z Zachodu od katolików w Polsce?

- Mianem chrześcijaństwa Wschodu nazywa się dziś na ogół Kościół prawosławny i Kościoły obrządku wschodniego. Jeśli mamy na myśli taki Wschód, to możemy się nauczyć bardzo dużo, ponieważ w pobożności i liturgii wschodniej wyraża się głęboko uczuciowa i rozległa dusza człowieka Wschodu. Nie rzadko jednak przeciwstawienie Wschód – Zachód rozumie się jako skontrastowanie Europy Zachodniej i Środkowo Wschodniej niezależnie od obrządków i wyznań chrześcijańskich. Uwzględniając fakt, że przez dziesiątki lat żyliśmy w izolacji jako Kościół przynależny do Bloku Wschodniego możemy się nauczyć przede wszystkim bycia z sobą i dzielenia się tym, co w poszczególnych wyznaniach chrześcijańskich jest różne i odmienne. Człowiek Zachodu od wielu lat żyje w społeczeństwie pluralistycznym: gospodarczo, politycznie, religijnie, ekonomicznie. W takich właśnie warunkach okrzepł już i umocnił się pod wieloma względami. Jego religijność i pobożność jest bardziej osobowa, wewnętrzna, dojrzała, w pełni akceptowalna w wymiarze indywidualnym. W naszych warunkach nierzadko religijność stała się zwykłym zwyczajem, który w praktyce dla wielu utracił już swój najgłębszy sens religijny. Zwróćmy uwagę, że Boże Narodzenie, Uroczystość Wszystkich Świętych, 3 Maja świętują prawie wszyscy Polacy. Jednak niektóre specyficzne formy polskiej religijności i żywej pobożności ludowej, np. Gorzkie Żale, droga krzyżowa, pielgrzymki i inne, mogą być dla wielu ludzi Zachodu bardzo pomocne w odnajdywaniu i pogłębianiu religijnych inspiracji w ich osobistym życiu. Wszystko to jest szeroko pojętą wymianą darów. Kilka dni temu dziennikarze jednej z zachodnich stacji telewizyjnych przygotowujący materiał filmowy m.in. w naszym Seminarium Duchownym podzielili się ze mną swymi spostrzeżeniami. Byli głęboko poruszeni tak dużą ilością kleryków: rozmodlonych, radosnych, pełnych chrześcijańskiego entuzjazmu. Okazuje się, że dla ludzi Zachodu obraz wielu młodych ludzi gotowych poświęcić się służbie Bogu i Kościołowi jest znakiem nowej nadziei i optymizmu na przyszłość chrześcijańskiej Europy. Sami dziennikarze byli przekonani, że przygotowany przez nich materiał filmowy może być impulsem do refleksji i przekonania, że duch chrześcijaństwa w Europie ma swoją przyszłość. Ufam, że piąty Zjazd Gnieźnieński będzie stanowił dla różnych wspólnot chrześcijańskich dobrą okazję na wymianę doświadczeń, a dla wszystkich Europejczyków stosowną chwilą na dostrzeżenie, że chrześcijaństwo na naszym kontynencie nie tylko jest stale aktualne i żywe, ale także fascynujące.

Dziękuję za rozmowę


Rozmawiała: BERNADETA GOZDOWSKA

Polecamy