wtorek, 18 lutego 2020 r.

Refleksje po latach...

W piątek, 15 października br., w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie odbyło się uroczyste sympozjum pod hasłem: ,,Jan Paweł II – Apostoł Pokoju”. Pamiętny dzień wybory kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową oraz jego pierwszą pielgrzymkę do Ojczyzny wspominali: ks. prof. dr hab. Jerzy Stefański, o. Jan Góra OP i ks. bp Bogdan Wojtuś.
Kiedy 16 października 1978 roku z balkonu Bazyliki św. Piotra w Rzymie padło znamienne ,,Habemus Papam!” zgromadzony u jej stóp tłum osłupiał. Po 456 latach zwierzchnikiem Kościoła katolickiego został nie-Włoch. – Polak! Polak! – powtarzano z niedowierzaniem. Elektryzująca wiadomość szybko obiegła świat. Podawały ją i szeroko komentowały wszystkie zachodnie agencje informacyjne oraz najpoczytniejsze tytuły prasowe. Polskie media (prócz prasy katolickiej) zadowoliły się jedynie krótkimi i zdawkowymi informacjami. W ,,Trybunie Ludu” notkę o wyborze kard. Karola Wojtyły na Papieża umieszczono obok sporego tekstu nt. szybkiego postępu w pracach polowych, a w ,,Życiu Warszawy” tuż przy obszernym doniesieniu, iż ,,Polkolor” jest coraz bliżej produkcji kolorowych kineskopów. Nie inaczej było rok później – w trakcie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Jak mówił podczas sympozjum ks. prof. dr hab. Jerzy Stefański transmisje były starannie wyreżyserowane, a dziennikarze – niezbyt zresztą kompetentni – trzymali się ścisłych wytycznych ,,kogo i w jaki sposób” pokazywać. Władza ludowa była świadoma wagi tego wydarzenia i bardzo obawiała się jego konsekwencji. – Ojciec Święty podniósł głowę narodowi – mówił ks. Jerzy Stefański. – Przywrócił godność splugawionemu słowu, nadając mu nową szlachetność. Gorbaczow powiedział kiedyś, że bez tego Papieża nie byłoby Nowej Europy. Chyba coś w tym jest. Sądzę jednak, że na syntetyzowanie owoców tej pielgrzymki nie jesteśmy jeszcze przygotowani.
Według o. Jana Góry znaczącym owocem wizyty Papieża w Gnieźnie, a zwłaszcza jego kilkugodzinnego spotkania z młodymi była i jest oczywiście ,,Lednica”. Spontaniczny dialog, który się wówczas narodził, a także słowa papieskiego przesłania nie straciły nic ze swej aktualności. Nieudolna jednakże – jak podkreślił dominikanin – była forma i oprawa tego wydarzenia. Faktycznie. Nie może się ono równać z późniejszymi – profesjonalnie zaplanowanymi i przygotowanymi. Nie mniej było pierwszym tak żywiołowym i szczerym w swej treści spotkaniem Papieża z młodymi. Pierwszym, które dało początek następnym.
Ojciec Święty – dziś przygnieciony brzemieniem wieku i choroby nadal przypomina dorastającemu pokoleniu i całemu światu o fundamentalnych wartościach leżących u podstaw chrześcijaństwa. Z niezmienną żarliwością modli się i woła o pokój, przebaczenie, poszanowanie ludzkiego życia i godności. Jak mówił na zakończenie sympozjum ks. bp Bogdan Wojtuś u zarania Pontyfikatu niósł swój pastorał jak sztandar – znak Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Dziś go już nie dzierży. Sam jest ukrzyżowany.
Mimo to woła, gdy inni milkną. Woła głosem wyraźnym i wielkim.

BERNADETA GOZDOWSKA

Polecamy