wtorek, 18 lutego 2020 r.

Zasłużony...

Elegancki starszy pan w ciemnym garniturze spogląda na przedwojenny dom przy ulicy Pocztowej w Inowrocławiu. – Tutaj było moje biuro, a tam mieszkałem – mówi wzruszony. Wracają wspomnienia. Są jak kadry niemego, czarno-białego filmu. Wehrmacht. Ksiądz Mattausch. Tajne dokumenty kardynała Bertrama. Relikwie św. Wojciecha zawinięte w szary papier. – Minęło tyle czasu – dodaje cicho. – Tak wiele się zmieniło...

To nie była tylko sentymentalna podróż do przeszłości. 89 - letni Urban Thelen, były podoficer Wehrmachtu, przyjechał do Polski, by wziąć udział w promocji książki Arno Giese ,,Kurier Kardynała”, której jest bohaterem. Skromny, trochę nieśmiały, cierpliwie pozował do zdjęć. Spokojnie odpowiadał, gdy po raz kolejny pytano... – Dlaczego to zrobiłem? Bo najpierw byłem katolikiem, a dopiero później żołnierzem... Nie. To nie było żadne bohaterstwo... Co dziś czuję? Jestem szczęśliwy... Wtedy też byłem, mimo, że trwała wojna...

Medal za zasługi

Urban Thelen odpowiadał na te pytania wielokrotnie. We wtorkowe popołudnie (28 września br.) w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej, gdzie zorganizowano uroczystą promocję książki zebrało się sporo dziennikarzy. Przybyli także liczni goście – przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych, duchowieństwo, reprezentanci kościelnych i świeckich organizacji, ludzie kultury, nauki i polityki... Przemawiano, wręczano kwiaty, ściskano dłonie i dziękowano. Było za co. Przed sześćdziesięcioma trzema laty Urban Thelen wywiózł z okupowanego Gniezna relikwie św. Wojciecha, ratując je tym samym przed profanacją i zniszczeniem. Był tajnym kurierem arcybiskupa wrocławskiego – ks. kard. Adolfa Bertrama. Z jego upoważnienia zabierał z polskich kościołów Najświętszy Sakrament. Pomagał tym, z którymi miał walczyć. Ks. abp Henryk Muszyński wygłaszając laudację na cześć szacownego gościa w jego ojczystym języku nie krył wzruszenia. – W okrutnym czasie narodowego socjalizmu przybył Pan tutaj w mundurze niemieckiego żołnierza – mówił. – Jednakże pod tym mundurem krył się szlachetny człowiek i prawdziwy chrześcijanin. Pańskie czyny dokonane w ponurych czasach hitlerowskiego nazizmu i niemieckiej okupacji pozostaną dla nas na zawsze świetlanym znakiem nadziei. Jesteśmy Panu bardzo wdzięczni. Za swą godną podziwu postawę Urban Thelen uhonorowany został medalem ,,Zasłużony dla Archidiecezji Gnieźnieńskiej”. Po sześćdziesięciu trzech latach niemal całkowitego milczenia. Aż trudno uwierzyć, że musiało upłynąć tak wiele czasu...

Musiałem to zrobić

- Nie opowiadałem o tym, bo w moim przekonaniu nie zrobiłem niczego szczególnego. Zresztą, kto by mi uwierzył – tłumaczył dziennikarzom wskazując miejsce w zakrystii kościoła pw. św. Mikołaja w Inowrocławiu, gdzie ks. Paul Mattausch zamurował relikwie św. Wojciecha. Przywiozłem je w lipcu 1941 roku. Musiałem to zrobić. Widziałem jak bezczeszczono największe świętości. Nie mogłem na to pozwolić... Urban Thelen zasłużył się także w inny sposób. Organizował pomoc dla polskich rodzin, dostarczając im przez ks. Mattauscha żywność i artykuły pierwszej potrzeby. Na jego prośbę wystarał się również o ,,kenkartę” dla młodego księdza Jana Michalskiego – przyszłego biskupa pomocniczego archidiecezji gnieźnieńskiej, którego tym samym uchronił przed okrutnym losem, jaki spotkał wielu polskich duchownych. Okupant bowiem nie znał litości. Jak mówił podczas spotkań promujących książkę ks. kan. dr Marian Aleksandrowicz – dyrektor Archiwum Archidiecezji Gnieźnieńskiej, represje zaczęły się już w pierwszych dniach wojny. Na początku 1939 roku w archidiecezji gnieźnieńskiej pracowało 336 kapłanów. Trzy lata później było ich już tylko 36. Ograniczeniom podlegała także posługa duszpasterska. Msze św. wolno było odprawiać w ściśle określonych godzinach – w niedzielę i święta między 7.00 a 11.00, w dni powszednie między 7.00 a 8.00. Polacy mogli w nich uczestniczyć jedynie w środy i soboty. Zakazano głoszenia kazań i śpiewania pieśni w języku polskim. Dzielono cmentarze, wyznaczając specjalne sektory z osobnym wejściem dla Niemców. Dewastowano i ograbiano kościoły. Gnieźnieńską katedrę okupanci okrzyknęli zabytkiem architektury germańskiej i zamienili na salę koncertową. Wszystkie cenne rzeczy wywieziono w głąb Rzeszy, a srebrną trumienkę zamknięto w skarbcu Banku Polskiego. Była pusta. Relikwie św. Wojciecha najprawdopodobniej zabrał i oddał ks. kan. Edwardowi van Blericqowi ówczesny kościelny. Ks. kan. van Blericq natomiast, na dzień przed przymusowym opuszczeniem Gniezna, przekazał szczątki męczennika Urbanowi Thelenowi, który zawiózł je do Inowrocławia do ks. Paula Mattauscha.

Bohater mimo woli

Dom w Inowrocławiu, w którym mieszkał w czasie wojny ks. Mattausch stoi do dziś. Niewielkie mieszkanie zachowało dawny układ. Urban Thelen odwiedził je w czwartkowe popołudnie (30 września br.) Dokładnie pamiętał szczegóły. – Tu był ten schowek, w którym Paul początkowo ukrył relikwie – objaśniał dotykając wnęki przy drzwiach wejściowych. – A w tamtym pokoju zwykle rozmawialiśmy. Stało w nim mnóstwo starych mebli po poprzednim właścicielu. Aptekarzu, którego wywieziono do Dachau. W takich chwilach trudno ukryć wzruszenie. Urban Thelen nawet nie próbował. Był przejęty. Tak samo, jak kilkadziesiąt minut wcześniej, gdy siadał przy organach w kościele farnym pw. św. Mikołaja. Niegdyś był na chórze częstym gościem. Grał. Po sześćdziesięciu latach mógł zrobić to ponownie i jeszcze raz spojrzeć na wnętrze wiekowej świątyni znad organowego manuału. – Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem znów tu przyjechać – mówił później, w sali koncertowej im. Ireny Dubiskiej. Na inowrocławską promocję książki ,,Kurier Kardynała”, podobnie jak na gnieźnieńską przyszło bardzo wiele osób. Dziękowano nie mniej gorąco. Nie brakowało kwiatów, łez wzruszenia i próśb o wpisanie krótkiej dedykacji w książce. – Urban Thelen to niezwykły człowiek – mówił jej autor Arno Giese. – Jako jeden z niewielu moich rodaków miał odwagę przeciwstawić się przemocy, dając świadectwo ogromnego hartu ducha i wielkiej miłości bliźniego. Pokazał światu, że nie wszyscy Niemcy byli podatni na hitlerowską doktrynę. Proszę przyjąć książkę o nim, jako mój osobisty, skromny wkład w dzieło pojednania naszych narodów. Spotkanie w Inowrocławiu zakończyła Msza św. w kościele pw. św. Mikołaja, której przewodniczył ks. abp Henryk Muszyński. W homilii jeszcze raz wskazał na godną podziwu i naśladowania postawę byłego podoficera Wehrmachtu. – Ten cichy bohater w czasach ogromnej przemocy i pogardy człowieka umiał się wznieść na szczyty człowieczeństwa – mówił. – Z narażeniem własnego życia niósł pomoc tym, którzy jej potrzebowali i uratował nasz wielki narodowy skarb – relikwie św. Wojciecha. Jakież to wymowne. Nasz święty patron dzielił losy Polaków-wygnańców. W ukryciu przed oprawcami, dla których nie istniały żadne świętości. Ocalał dzięki ludziom, którzy mieli szacunek, miłość i cześć dla tego, co największe i najcenniejsze.

Desiderata

Urban Thelen wyjechał z Polski 1 października. Wrócił do rodzinnego domu w Winden, gdzie 89 lat temu przyszedł na świat. Podczas swego pobytu w Gnieźnie i Inowrocławiu wielokrotnie podkreślał, że nie czuje się bohaterem. Był i pozostanie zwykłym człowiekiem... Człowiekiem, który zamiast nienawidzić - kochał, zamiast potępiać - wybaczał, zamiast zła - czynił dobro. Gdybyśmy my - Polacy i Niemcy - czuli tak jak on, nasze pojednanie od dawna byłoby już faktem historycznym.
BERNADETA GOZDOWSKA

Polecamy