środa, 18 września 2019 r.

Refleksja ks. bp. Bogdana Wojtusia na IV niedzielę Adwentu

Pan jest blisko!

Jesteśmy już prawie w przededniu uroczystości, która swoim niepowtarzalnym urokiem tak mocno oddziaływuje na nasze zmysły i serca, a jednocześnie pozwala nam doświadczyć pięknych chwil wspólnego świętowania w prawdziwie rodzinnej atmosferze.
Już za tydzień zasiądziemy razem, w gronie najbliższych przy wigilijnym stole, łamiąc się opłatkiem i składając sobie życzenia. Trzeba jednak, byśmy wchodząc w ten czas nie ulegli pokusie ograniczenia się tylko do zewnętrznych form świętowania, które niejednokrotnie zostały zupełnie ogołocone ze swojej pierwotnej treści. Trzeba uczynić wszystko, byśmy nie sprowadzili istoty nadchodzących świąt do pięknych wprawdzie, ale ulotnych i tylko zewnętrznych przeżyć i gestów, które są mocno zakorzenione w naszej kulturze i tradycji.
Nie wolno nam zatem zapominać, że te podniosłe i przyjemne chwile przeżywamy z okazji wielkiego wydarzenia, które choć dokonało się tylko raz w historii, powtarza się każdego roku, i to nie tylko jako wspomnienie i pamiątka, ale nade wszystko jako uobecnienie Bożych tajemnic zbawienia, których realizacja rozpoczyna się w momencie przyjścia Jezusa Chrystusa na ziemię.
Liturgia adwentowa, chcąc nas przygotować należycie do uroczystości Bożego Narodzenia, przywodzi nam na myśl prawdę o tym, iż Bóg staje się człowiekiem tylko po to, aby przez swoje człowieczeństwo zespolić się z nami i w ten sposób przynieść nam zbawienie.
Nawiązując do tej fundamentalnej prawdy Ojciec św. Jan Paweł II przypomniał nam, że „Wcielenie Syna Bożego świadczy o tym, iż Bóg szuka człowieka. To poszukiwanie Jezus sam wielokrotnie przyrównywał do poszukiwania zagubionej owcy (por. Łk 15, 1 – 7). Jest to poszukiwanie, które rodzi się we wnętrzu Boga i osiąga swój szczyt we wcieleniu Słowa” (TMA 7).
Przeżywanie świąt Narodzenia Pańskiego musi być zatem odpowiednio przygotowane w nas samych, a nie tylko w naszych domach i otoczeniu. Dla właściwego przygotowania nie wystarczą bowiem najbardziej udane zakupy, staranne porządki, odświętny wystrój i wierne przestrzeganie tradycji. To wszystko jest bez wątpienia potrzebne i służy ubogaceniu świątecznych przeżyć. Byłoby jednak niedobrze, gdybyśmy przygotowując się do świąt zapomnieli o przygotowaniu własnego serca, o duchowych „porządkach” tam, gdzie Bóg mieszka jak w najkosztowniejszej świątyni.
Przyjmijmy więc Boga - przychodzącego do nas w swoim Synu, a naszym Zbawicielu i Panu, Jezusie Chrystusie - sercem oczyszczonym, wyciszonym i przyozdobionym. Przyjmijmy wszyscy przychodzącego do nas Pana sakramentalnie, w Komunii świętej, ale przyjmijmy Go też tak jak Maryja Dziewica, a więc duchem, umysłem, sercem oddanym Bogu, sercem posłusznym i kochającym, sercem ofiarnym, które podczas Mszy świętej „uczy się wraz z Chrystusem siebie samego składać w ofierze” Bogu i tak z dnia na dzień doskonalej jednoczy się dzięki Chrystusowi z Bogiem oraz ze wszystkimi ludźmi – braćmi. (KL 48).
W IV Niedzielę Adwentu ze szczególną uwagą wpatrujemy się w Matkę Bożą, by po raz kolejny widzieć Jej postawę w Zwiastowaniu, Nawiedzeniu, Wcieleniu i Narodzeniu Chrystusa. Niech Dziewica Maryja, Matka czuwająca u żłóbka przypomina nam w te dni, że Zbawiciela należy przyjmować sercem przygotowanym i czuwającym, gotowym na wypełnienie woli Bożej w swoim życiu. Ona prowadzi nas z Adwentu do uroczystości Bożego Narodzenia jako Przewodniczka, która pośród utrudzeń ówczesnego życia „oczekiwała i przyjęła Go z niewymowna miłością”, a równocześnie uczy nas ciągle skupienia i uwewnętrznienia świątecznych przygotowań i przeżyć

Ks. bp Bogdan Wojtuś

Polecamy