wtorek, 28 stycznia 2020 r.

Mamy dobrego papieża

O kardynale Josephie Ratzingerze, dziś papieżu Benedykcie XVI z ks. dr. kanonikiem Andrzejem Białczykiem, wicekanclerzem Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie rozmawia Bernadeta Gozdowska

Poznał Ksiądz kardynała Josepha Ratzingera?


- Poznałem go wiele lat temu u naszego wspólnego przyjaciela ks. profesora Wilhelma Nyssena, który mieszkał w Kolonii. Joseph Ratzinger wykładał wówczas w Ratyzbonie i często go odwiedzał. Poznaliśmy się w 1975 roku. Byłem urzeczony jego skromnością i głębią myśli. Nie znałem wówczas dobrze niemieckiego, niemniej kupiłem sobie jego dwie książki: ,,Wprowadzenie w chrześcijaństwo” i ,,Nowy Lud Boży”, które przeczytałem jednym tchem. Od tego momentu osoba Josepha Ratzingera stała mi się niezwykle bliska i tak jest do dziś.

Spotkał go Ksiądz jeszcze?

- Tak, choć nigdy już nie miałem okazji z nim porozmawiać. Ale przysłał mi książki z odręcznymi dedykacjami... Było to w 1977 roku, kiedy otrzymał kapelusz kardynalski. Napisałem wówczas do ks. profesora Wilhelma Nyssena, że ogromnie mnie ta nominacja cieszy. Później ośmieliłem się skreślić parę słów także do niego samego. O ile sobie dobrze przypominam napisałem wówczas, że wraz z prof. Nyssenem często go wspominamy i że jego publikacje ogromnie mnie fascynują. W odpowiedzi otrzymałem pozdrowienia i trzy książki z odręczną dedykacją.

Jaki był papież Benedykt XVI trzydzieści lat temu? Wtedy, gdy się poznaliście?

- Bardzo uprzejmy, otwarty i skromny. Emanowała z niego autentyczność, pokora i jednocześnie pewność wiary i przekonań, którym dał wyraz we wszystkich swoich publikacjach. To wielki intelektualista, myśliciel i człowiek niezwykle uduchowiony. On nigdy nie mówił, że trzeba kochać ludzkość. On mówił, że trzeba kochać każdego człowieka, bo to człowiek jest drogą do Boga i tyle jest tych dróg, ilu ludzi.

Domyślam się, że przeczytał Ksiądz kanonik wszystkie książki kardynała Ratzingera... Czy na podstawie zawartych tam myśli można powiedzieć jaki będzie jego pontyfikat? Na co nowy papież położy największy nacisk?

- To dość trudne, niemniej sądzę, że papieżowi Benedyktowi XVI będzie przede wszystkim zależało na umocnieniu wiary w Europie i świecie. Jako prefekt Kongregacji Nauki i Wiary często wskazywał na postępują sekularyzację i laicyzację życia oraz zagrożenia płynące z coraz powszechniejszego relatywizmu religijnego. Z całą pewnością będzie próbował eliminować te zjawiska. Sądzę, że tak jak Ojciec Święty Jan Paweł II ukazał nam zakłamanie i obłudę komunizmu, tak Jego następca Benedykt XVI będzie się starał ukazać nam pułapki tkwiące w postmodernizmie, liberalizmie i nihilizmie. Drugą dominantą tego pontyfikatu – w moim odczuciu – będzie akcentowanie polityki pokoju, trzecią natomiast dążenie do zjednoczenia chrześcijan. Kardynałowi Ratzingerowi zawsze bardzo bliskie było prawosławie. Myślę, że podobnie jak Jan Paweł II będzie bardzo zabiegał o nawiązanie kontaktu z Cerkwią prawosławną i zjednoczenie Kościołów Wschodu i Zachodu.

Mamy papieża Niemca... Nie da się ukryć, że wielu Polaków podchodzi do niego sceptycznie. Czy powinniśmy się cieszyć?

- W moim przekonaniu tak... Ten sceptycyzm, o którym pani wspomniała prawdopodobnie występuje, nie sądzę jednak, by u jego podstaw leżała wyłącznie narodowość nowego papieża. Jest w tym także tęsknota za Janem Pawłem II. Przecież przez dwadzieścia sześć lat na Stolicy Piotrowej zasiadał Polak, nasz Papież jak o Nim mówiliśmy. Z czysto ludzkiego punktu widzenia nie łatwo będzie się oswoić z myślą, że Jego miejsce zajął ktoś inny. Niemniej wybór kardynałów winniśmy przyjąć z wiarą i ufnością w moc Ducha Świętego, a nowego papieża Benedykta XVI powitać jeśli nie z radością, to z życzliwością, bo on z całą pewnością jest nam jest życzliwy.

Dziękuję za rozmowę

Polecamy