poniedziałek, 27 stycznia 2020 r.

Nasza droga do Rzymu

Śmierć Ojca Świętego Jana Pawła II poruszyła wszystkich. Każdy z nas poczuł osobistą stratę. Stracił Pasterza, Nauczyciela, Przewodnika, Brata, a przede wszystkim Ojca... Pierwszą spontaniczną reakcją było – MUSZĘ TAM BYĆ!

Środowy wieczór... Parking przy gnieźnieńskiej katedrze powoli wypełniał się pielgrzymami wyruszającymi do Rzymu. Każdy w głębi serca pragnął uczestniczyć we Mszy św. pogrzebowej i osobiście pożegnać Ojca Świętego. W autokarze ks. Waldemar Radecki, wikariusz w parafii katedralnej, odprawiając Mszę św., prowadząc Apel Jasnogórski, różaniec oraz rozważania nt. pontyfikatu Papieża Jana Pawła II, wprowadzał nas w atmosferę głębokiej modlitwy i zadumy. Były to trudne chwile. Cały czas docierały do nas informacje o tym, że szanse dojechania do Wiecznego Miasta są niewielkie. ,,Rzym zakorkowany”, ,,Ceny wyższe o kilkaset procent”, ,,Są kłopoty z wodą pitną, która kosztuje nawet 27 euro (ponad 100 zł)”, ,,Brakuje miejsc noclegowych” – oto co słyszeliśmy. Jednak nie zawróciliśmy.
Im bliżej byliśmy celu, tym atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Nikt nie spał, każdy z niepokojem spoglądał na zegarek. I stało się... Kierowca nie zauważył słabo oświetlonego zjazdu na Rzym... Pojechaliśmy prosto. Później ks. Radecki powiedział, że czuwała nad nami Opatrzność, bo dzięki tej pomyłce udało nam się dotrzeć do Wiecznego Miasta od strony południowej (Neapolu) i tym samym dojechać na V. Le. S. Olimpico (Stadion Olimpijski) położony 2 km od Placu św. Piotra. Była godzina 01.37 gdy z plecakami pełnymi jedzenia, ciepłej odzieży i wody pitnej ruszyliśmy w kierunku Bazyliki św. Piotra. Przyświecał nam jeden cel – być jak najbliżej! Wsiedliśmy do autobusu jadącego w kierunku San Pietro, a wysiedliśmy na skrzyżowaniu Viale Giulio Cesare i Via Ottaviano. Trzymaliśmy się razem, z czasem jednak część pielgrzymów pozostała przy telebimach. My, w liczącej 6 osób grupce, udaliśmy się dalej, do Watykanu. Szliśmy przed siebie, nie znając miasta niejednokrotnie nadkładaliśmy drogi, aż w końcu stanęliśmy przy Castel S. Angelo (Zamku św. Anioła) skąd ujrzeliśmy kopułę Bazyliki św. Piotra. Na chodnikach, przy barierkach i pod oknami wystawowymi sklepów widzieliśmy rzesze śpiących lub modlących się ludzi. Organizacja oraz przygotowanie służb porządkowych były naprawdę solidne. Pielgrzymi otrzymywali za darmo wodę pitną i koce do okrycia. Około godziny 03.30 dotarliśmy na Via D. Conciliazione, ulicę prowadzącą wprost na Plac św. Piotra. O godzinie 6. policjanci odstawili barierki i wraz z kilkunastotysięcznym tłumem ruszyliśmy w stronę watykańskiej Bazyliki.
Atmosfera panująca na Placu św. Piotra była niesamowita. Na twarzach ludzi przybyłych z różnych zakątków świata malowało się modlitewne skupienie i zaduma. Ogromna rzesza pielgrzymów tworzyła jedną wielką rodzinę. Narodowość, kolor skóry, wiek, a nawet wyznanie nie miały znaczenia wobec faktu ,,powrotu Ojca Świętego do Domu Ojca”. Co chwilę słychać było słowa modlitwy, szlochanie, śpiew, a później także oklaski będące wraz ze łzami wyrazem wdzięczności i pożegnania Jana Pawła II. Te niezapomniane momenty uświadomiły nam, jak Wielkim Człowiekiem był nasz Papież, a ostatnie dni Jego życia, ukazały jak przeżywać cierpienie i godnie umierać.
Dziękujemy Tobie Ojcze Święty, za to że byłeś wśród nas i że jesteś nadal obecny we wszystkim co powiedziałeś i napisałeś... Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach...

W imieniu pielgrzymów
Rafał Strzyżewski

Polecamy