środa, 29 stycznia 2020 r.

Pięć pamiętnych dni

Prymasowskie Gniezno dwukrotnie znalazło się szlaku papieskich pielgrzymek do Ojczyzny. W 1979 roku Ojciec Święty Jan Paweł II wlał w serca ludzi otuchę i nadzieję na odzyskanie swobód politycznych. Osiemnaście lat później wezwał ich do budowania europejskiej jedności... Jedności opartej na fundamencie Ewangelii.

,,Witam ze czcią samo gniazdo piastowskie, początek dziejów Ojczyzny, a równocześnie kolebkę Kościoła w Polsce” – mówił 3 czerwca 1979 roku z gnieźnieńskiego Wzgórza Lecha Ojciec Święty. To niewielkie miasto było drugim po Warszawie, jakie odwiedził podczas swej pierwszej, jakże pamiętnej pielgrzymki do Ojczyzny. Pielgrzymki, o której mówi się, że wstrząsnęła Polską i Polakami.

Nie lękajcie się!

Władze komunistyczne bardzo obawiały się tej wizyty. Przewidywano, że nowy Biskup Rzymu, znany ze swego nieprzejednanego stosunku do ideologii marksistowskiej rozbudzi uśpionego ducha narodu i będzie piętnował polityczne zniewolenie oraz wojujący za żelazną kurtyną ateizm. Ówczesny przywódca Związku Radzieckiego Leonid Breżniew postulował, by go do Polski w ogóle nie wpuszczać. Ostrzegał ponoć I sekretarza PZPR Edwarda Gierka: ,, Róbcie jak uważacie, byle byście wy i wasza partia później tego nie żałowali.” Do rozmów między Gierkiem, a Prymasem Polski ks. kard. Stefanem Wyszyńskim jednak doszło. Ustalono termin i trasę pielgrzymki.
Według pierwotnego planu Jan Paweł II miał odwiedzić Warszawę, Kraków i Częstochowę. Decyzja o tym, że przyjedzie także do Gniezna zapadła niemal w ostatniej chwili i była dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Pytano dlaczego właśnie to miasto? Po co? Odpowiedź była prosta. Tu wyrósł polski Kościół, a w następstwie samodzielna organizacja państwowa. Tu wszystko się zaczęło... Przygotowania do wizyty trwały krótko i były bardzo gorączkowe. Lokalna władza nie oponowała, choć nie brakowało czarnych scenariuszy. Mówiono o tratującym się tłumie, zamieszkach, a nawet ofiarach śmiertelnych. Na kilka dni przed przybyciem Ojca Świętego przez miasto przejechał korowód ciężarówek wyładowanych trumnami. Chodziło o zniechęcenie i zastraszenie wiernych. Nie poskutkowało. W słoneczne przedpołudnie 3 czerwca 1979 roku Jana Pawła II na poligonie w Gębarzewie, a później u stóp gnieźnieńskiej katedry witały tłumy. Ludzie wiwatowali, płakali, a potem w milczeniu słuchali homilii, w której wołał: ,,Czyż Chrystus tego nie chce, czy Duch Święty tego nie rozrządza, ażeby ten Papież Polak, Papież Słowianin, właśnie teraz odsłonił duchową jedność chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu? Tak! Chrystus tego chce! Duch Święty tak rozrządza, ażeby to zostało powiedziane teraz, tutaj w Gnieźnie! (...) Przychodzi więc wasz rodak, Papież, aby wobec Kościoła, Europy i świata mówić o tych jakże często zapomnianych narodach i ludach Europy.”
Były to znamienne słowa. Zwierzchnik Kościoła katolickiego, z wysokości swego urzędu i autorytetu, zakwestionował porządek jałtański. Głosem słyszalnym dla całego świata upomniał się o społeczeństwa zza żelaznej kurtyny. Podniósł głowę polskiemu narodowi... Mówił o ,,Pięćdziesiątnicy Słowian” i o tym, że to właśnie w mieście św. Wojciecha otwiera się na nowo Jerozolimski Wieczernik. Z gnieźnieńskiego Wzgórza Lecha rozlała się wówczas potężna fala i moc Ducha Świętego. Zaczęła się krystalizować myśl o nowej ewangelizacji oraz duchowej jedności podzielonej Europy, którą przez pięćdziesiąt lat raniły skutki II wojny światowej. Homilia wygłoszona tamtego pamiętnego dnia w Gnieźnie stała się niejako programem pontyfikatu Papieża Jana Pawła II. Była - jak później powiedział – odczytaniem zamierzeń Bożych dotyczących ostatniego ćwierćwiecza drugiego tysiąclecia.

Otwórzcie drzwi Chrystusowi!
Do homilii tej Ojciec Święty powrócił osiemnaście lat później, podczas swojej drugiej wizyty w Gnieźnie, którą zorganizowano z okazji tysięcznej rocznicy śmierci św. Wojciecha. Była to już inna Polska i inna rzeczywistość... Do milenijnych obchodów oraz spotkania z Papieżem przygotowywano się długo i starannie. Ludzi przepełniała radość, nadzieja i entuzjazm. Wieczorem 2 czerwca 1997 roku helikopter z Ojcem Świętym na pokładzie ,,zawisł” nad polami lednickimi, gdzie na apel dominikanina o. Jana Góry zebrały się tysiące młodych ludzi. Równie liczne rzesze czekały w Gnieźnie. Wzdłuż trasy przejazdu papieskiego samochodu powiewały chorągiewki, na ulice rzucano kwiaty. Ludzie w tłumie przestali być sobie obcy - rozmawiali, modlili się, śpiewali. Papieski śmigłowiec wylądował po godzinie 21.30. W drodze do Rezydencji Arcybiskupów Gnieźnieńskich Ojciec Święty poświęcił pomnik św. Wojciecha, a później z balkonu Pałacu Arcybiskupiego zaśpiewał wraz z wiernymi hymn ku czci męczennika. – Idźcie już spać – mówił do skandującej ,,zostań z nami” młodzieży. – Idźcie już spać i mnie dajcie spokojnie spędzić noc. Bóg zapłać za przyjęcie! Bóg zapłać wszystkim!
Powtórna pielgrzymka Jana Pawła II do grobu św. Wojciecha była wydarzeniem wielkiej rangi i w sposób szczególny uwidoczniła podejmowane przez Ojca Świętego starania na rzecz budowania duchowej jedności Europy. W Mszy św., odprawionej drugiego dnia wizyty, prócz Episkopatu Polski uczestniczyli także biskupi z całej Europy, duchowni innych wyznań chrześcijańskich oraz Prezydenci siedmiu państw (Ukrainy, Niemiec, Słowacji, Litwy, Czech, Węgier i Polski), w których historię wpisuje się życie i działalność św. Wojciecha. Na placu u stóp gnieźnieńskiej katedry, okolicznych ulicach i skwerach na słowa Papieża czekało blisko 300 tysięcy ludzi. A on mówił: ,,Wojciechowy zasiew krwi przynosi wciąż nowe duchowe owoce. Czerpała z niego cała Polska u zarania swej państwowości i przez następne stulecia. Zjazd Gnieźnieński otworzył dla Polski drogę ku jedności z całą rodziną państw Europy. U progu drugiego tysiąclecia naród polski zyskał prawo, by na równi z innymi narodami włączyć się w proces tworzenia nowego oblicza Europy. Jest więc święty Wojciech wielkim patronem jednoczącego się wówczas w imię Chrystusa naszego kontynentu. Święty męczennik, tak swoim życiem, jak i swoją śmiercią kładzie podwaliny pod europejską tożsamość i jedność.”
W homilii Ojciec Święty przypomniał również słowa, które wypowiedział na Wzgórzu Lecha przed osiemnastu laty. Podkreślił, że odzyskanie prawa do samostanowienia, poszerzenie swobód politycznych oraz upadek muru dzielącego europejskie narody nie jest wystarczające dla odbudowania ich jedności. Trzeba czegoś więcej... Trzeba obalenia murów w ludzkich sercach. Murów zbudowanych z lęku, agresji, niezrozumienia, politycznego i gospodarczego egoizmu, a także braku poszanowania ludzkiego życia i godności. ,,Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha” – mówił Papież i zaznaczył, iż najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo, ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów. ,,Otwórzcie drzwi Chrystusowi! – wołał Ojciec Święty – W imię poszanowania praw człowieka, w imię wolności, równości i braterstwa, w imię międzyludzkiej solidarności i miłości wołam: Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Dlatego mur, który wznosi się dzisiaj w sercach, mur, który dzieli Europę, nie runie bez nawrotu ku Ewangelii. Bez Chrystusa nie można budować trwałej jedności. Nie można tego robić odcinając się od korzeni, z których wyrosły narody i ludy Europy i od wielkiego bogactwa kultury duchowej minionych wieków. Jakże można liczyć na zbudowanie wspólnego domu dla całej Europy, jeśli zabraknie cegieł ludzkich sumień wypalonych w ogniu Ewangelii i połączonych spoiwem solidarnej miłości społecznej będącej owocem miłości Boga? O taką rzeczywistość ubiegał się św. Wojciech i za taką przyszłość oddał swoje życie. On nam przypomina, że nie można zbudować nowego porządku bez odnowionego człowieka, tego najmocniejszego fundamentu społeczeństwa.”

Niech zostanie w was Chrystus

O żywym wciąż świadectwie św. Wojciecha mówił Papież także do goszczących w Gnieźnie prezydentów państw Europejskich, których przyjął tego samego dnia w Pałacu Arcybiskupim. W sali nie ustawiono żadnego stołu, audiencja bowiem miała w sposób symboliczny manifestować jedność Europy, tak w wymiarze duchowym, jak i świeckim. Spotkanie to nazwano II Zjazdem Gnieźnieńskim. Jan Paweł II po raz kolejny podkreślił, iż umacnianie demokracji, wzrost gospodarczy, a także współpraca międzynarodowa osiągną swój prawdziwy cel tylko wtedy, gdy zapewnią człowiekowi poziom życia umożliwiający rozwijanie wszystkich wymiarów jego osobowości.
Zjazd przywódców siedmiu państw europejskich był dla Gniezna wydarzeniem bez precedensu i miał ogromne znaczenie symboliczne. Oznaczał bowiem – jak stwierdził prezydent Czech Vaclawv Havel – akces narodów środkowej Europy do spuścizny św. Wojciecha. Spuścizny, która w swej duchowej warstwie zawiera przesłanie jedności europejskiej opartej na fundamencie uniwersalnych wartości. Świadectwo św. Wojciecha jest wciąż obecne w Kościele i wciąż wydaje owoce – mówił w Gnieźnie Ojciec Święty – Winniśmy jego dzieło ewangelizacji podjąć z nową mocą i nową siłą. Odczytajmy raz jeszcze ten Wojciechowy testament i prośmy, by jego słowa doczekały się spełnienia również w naszym pokoleniu.
Papież Jan Paweł II opuścił Gniezno 4 czerwca. Wielkiego Pielgrzyma żegnały tysiące ludzi. Przed odjazdem powiedział: ,,Niech zostanie w was Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.”

Bernadeta Gozdowska

Polecamy