piątek, 6 grudnia 2019 r.

Pamięć i hołd

Czy warto jeszcze wciąż przypominać o bolesnych doświadczeniach, które stały się udziałem wielu z nas w czasach reżimu komunistycznego, a zwłaszcza w drugiej połowie lat czterdziestych i na początku lat pięćdziesiątych? Nie tylko warto, ale wręcz trzeba! Czas nie może zatrzeć pamięci o tragicznych dziejach. Kierujmy się zatem myślą poety, Adama Asnyka: „nigdy nie depczcie przeszłości ołtarzy, tylko macie doskonalsze wznieść”…

Pamięć o słowach poety sprawia, iż powstają wciąć nowe pomniki i tablice, które niczym szkolny elementarz, mają przypominać i uczyć dzieci i młodzież o bolesnych fragmentach z naszej najnowszej historii.

Golgota „politycznych”

Nie ma na mapie naszej ojczyzny województwa czy powiatu, w którym nie byłoby miejsca kaźni, czy ucisku. Do zbrodni niemieckich okupantów dołączyły haniebne czyny rodzimych oprawców, którzy oddali się na służbę władzy ludowej. Kujawy mają swoją powojenną Golgotę, a jej stacje noszą nazwy: Piechcin, Bielawy, Wapienno. W latach 1950 – 1956, przy wydobyciu kamienia wapiennego pracowali tu więźniowie polityczni, których jedyną winą było to, iż kochali wolną Polskę. Ich niewolnicza praca była nie tylko niebezpieczna, ale była też ponad ludzkie siły. Kilofami, młotami, dynamitem kruszyli ogromne bryły skalne. Wielu traciło tu zdrowie, a niekiedy i życie. Po całym dniu harówki, obolały był każdy miesień, wyschnięte gardło drażnił kamienny pył. Oprawcom wydawało się, że gnębiąc przetrzymywanych, zmuszą ich do uznania komunistycznego „ładu”. Można z kopalni, kamieniołomu uczynić posępne więzienie, ogrodzić wszystko kolczastym drutem, cenzurować listy – nie można jednak uwięzić serca! Więźniowie żyli nadzieją, ufali, iż wysłuchane zostaną ich potajemne, wieczorne modlitwy: „ojczyznę wolną, racz nam wrócić Panie!”.
Październikowe przemiany roku 1956 sprawiły, że w Polsce, choć nadal zniewolonej, otwarto bramy wielu obozów przymusowej pracy. Więźniowie z kamieniołomów powrócili do swoich rodzin. Kiedy stawali w progach domostw, nie zawsze byli rozpoznawani – wychudzeni, zgarbieni, zmęczeni, nie przypominali dziarskich ojców, synów, braci.

Modlitwa dawnych więźniów

Od likwidacji obozów w Piechcinie, Bielawach i Wapiennie, minęło już prawie 50 lat. Zmieniły się tamtejsze realia. Kamień wydobywają dziś sterowane komputerami maszyny. W Piechcinie wybudowany został kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej. Jest w nim kaplica poświęcona górniczej patronce – św. Barbarze. To właśnie tam, prezes bydgoskiego oddziału Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, Bernard Gawroński wraz z byłymi więźniami: Czesławem Rzadkoszem i Jerzym Kałdowskim, postanowili umieścić granitową tablice upamiętniającą ofiary i trud niewolniczej pracy w tutejszych kamieniołomach. W niedzielę, 2 października br., ich starania zostały uwieńczone. Na uroczystość w piechcińskiej świątyni przybyli dawni więźniowie polityczni z Bydgoszczy, Poznania, Torunia, Inowrocławia. Mszy św. przewodniczył biskup Wojciech Polak, a koncelebrantami byli: ks. kan. Stefan Balcerzak oraz ks. Ryszard Pruczkowski. Odsłonięciu tablicy towarzyszyły silne emocje, nikt nie wstydził się łez. Wszyscy obecni byli zgodni – potomnym przybył kolejny znak pamięci, cierpiącym – znak hołdu.

Ks. R. Pruczkowski – kapelan oddziału bydgoskiego Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego

Polecamy