czwartek, 28 maja 2020 r.

Tu baczenie mają święci...

Orchowo Dolne... Z okna plebani widać drewnianą świątynię, której patronują Wszyscy Święci. Na niedzielne Msze św. ludzie przyjeżdżają tu 15, 20 minut wcześniej. Modlą się, śpiewają... Potem następuje odsłonięcie figury Niepokalanej. Słychać zgrzyt starego mechanizmu i obraz w ołtarzu głównym powoli unosi się w górę, ukazując złocistą postać Madonny. Niczym w prawdziwym sanktuarium.

Kiedyś było miastem

Kościół jest piękny... Drewniane sklepienie, zabytkowy ołtarz, ambona z Chrystusem Salwatorem i ten specyficzny, żywiczny zapach. Parafialne kroniki donoszą, iż został zbudowany w latach 1789-1792 staraniem Petroneli z Gałczyńskich Mlickiej i ówczesnego proboszcza - ks. Ignacego Gułkowskiego, którego portret do dziś wisi na ścianie zakrystii. A cóż wiadomo o samym Orchowie? W kronikarskich zapiskach wyczytać można, iż w 1506 roku osada ta zyskała prawa miejskie i była miejscem cotygodniowych targów, na które zjeżdżali kupcy z Trzemeszna, Strzelna, Mogilna i Wilczyna. Kiedy owe prawa utraciła, niestety nie wiadomo.
Dziś Orchowo to typowa rolnicza wieś. Nieduże gospodarstwa, zadbane domostwa, trochę gruntów uprawnych. Cześć mieszkańców uprawia ziemię, część pracuje w okolicznych miastach, część żyje z rent i emerytur. Parafia liczy ponad 1100 mieszkańców i obejmuje 8 wiosek. Dwie z nich mają własne świątynie: Szydłówiec kościół filialny, a Osówiec kaplicę. Dzięki zaangażowaniu proboszcza ks. Rafała Wnuka oraz ofiarności parafian w obu udało się przeprowadzić konieczne naprawy i prace remontowe. Dokończono także, rozpoczęty przez poprzedniego proboszcza, remont kościoła parafialnego, który w roku ubiegłym zyskał oświetlenie zewnętrzne. Skąd pieniądze? – Częściowo od sponsorów, częściowo z dotacji – odpowiada ks. Wnuk. – Pomogli też parafianie, którzy przed ośmiu laty zadeklarowali, iż w każdą trzecią niedzielę miesiąca będą ofiarowywać na remont świątyni po 20 złotych. Oczywiście ci, którzy mogą i chcą, bo datek nie jest obowiązkowy.

W miarę możliwości

Ale są i cienie... Ks. Rafał Wnuk ubolewa nad rosnącą liczbą ludzi uciekających do miasta, nad wątłym zaangażowaniem młodych w życie Kościoła, nad coraz wyraźniejszymi oznakami laicyzacji i zeświecczenia. – Nie da się ukryć, iż te zjawiska są tu obecne – mówi. – Nie można jednak załamywać rąk. Trzeba działać i starać się, by aktywność apostolska nie malała, a rosła.
I aktywność tę widać... W parafii działa poradnictwo rodzinne, Apostolstwo Żywego Różańca, zespół charytatywny, zawiązuje się Stowarzyszenie Rodzin Katolickich. W Adwencie i Wielkim Poście odbywają się parafialne katechezy dla młodzieży. Aktywni są też najmłodsi. Do Mszy św. służy 22 ministrantów, śpiewa chór dziewcząt, a kółko teatralne przygotowuje z okazji świąt i uroczystości patronalnych specjalne przedstawienia. Rokrocznie organizowane są także dożynki parafialne, majówki z okazji Dnia Matki, wspólne wyjazdy i pielgrzymki. Dniem szczególnym są tu jednak Zaduszki. Po wieczornej Mszy św. parafianie zapalają lampiony i udają się w procesji na cmentarz, by tam modlić się za swoich zmarłych.
Bernadeta Gozdowska

Polecamy