czwartek, 20 czerwca 2019 r.

Wielki Post - czas przebudzenia...

Rozmowa z księdzem Tadeuszem Kwitowskim, ojcem duchownym w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie


Rozpoczął się Wielki Post. Jak winniśmy go przeżyć?

Mądrze… Mamy przygotować się na radość Zmartwychwstania Pańskiego. Trzeba zatem uporządkować swoje życie zewnętrzne i wewnętrzne, aby zrobić miejsce dla spotkania z Bogiem. Kościół zaleca w tym szczególnym okresie modlitwę, jałmużnę i post. Modlitwa buduje naszą więź z Panem Bogiem. Jałmużna uwrażliwia na pilne potrzeby drugiego człowieka. Post natomiast porządkuje nas samych - nasze pragnienia, dążenia i zaangażowania. Uczy nas konsekwencji i wymagania od siebie.


Wielu ludzi nie ma na to jednak ani siły, ani chęci...

Bezsilność i zniechęcenie to bolesne doświadczenia tych, którzy liczyli tylko na swoje ludzkie siły i przegrali z własnymi ograniczeniami. Warto wspomnieć tu orędzie Jezusa zmartwychwstałego, który zapewnia: „będę z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Samotność w przeciwnościach nie jest wyrokiem Boga, ale decyzją człowieka… Z kolei trud przemiany życia – nawrócenia – nie jest tylko zabiegiem estetycznym (żeby było ładnie), ale powrotem do sensu życia: by kochać i być kochanym. Dlatego warto się zatrzymać i odpowiedzieć sobie na pytania: kim jestem? dokąd zdążam? i co jest w moim życiu naprawdę ważne?

Ale zatrzymać się trudno, zwłaszcza jeśli dotąd pędziliśmy...


Gdy na zakręcie samochód wypadnie z drogi, kierowca w bardzo drastyczny sposób przekonuje się, że jednak można się zatrzymać… Zamiast balansować na granicy życia i śmierci, lepiej zawczasu pomyśleć i nieco zwolnić bieg życia, by zamiast gonić za niedościgłą „lepszą przyszłością”, dobrze przeżyć swoje „dziś”. Odrobina ciszy przynosi pokój, przybliża do ludzi, prowadzi do Boga…


Czy jednak owo ,,zatrzymanie się” wystarczy? Czy możliwe jest dobre i owocne przeżycie Wielkiego Postu bez spowiedzi świętej, uczestnictwa w rekolekcjach i nabożeństwach pasyjnych?


Od zatrzymania się i wyciszenia należy zacząć... Każdy z nas jednak podąża do Pana Boga własną niepowtarzalną drogą, na której winien karmić się pokarmem duchowym odpowiednim dla jego kondycji. Są tacy, którzy na drodze nawrócenia potrzebują cierpliwego prowadzenia do Boga krok po kroku – ucząc się chrześcijaństwa od początku. Czterdzieści dni Wielkiego Postu może być dla nich zbyt mało, by przygotować się do spowiedzi sakramentalnej, ale to wcale nie oznacza, że ten czas zmarnowali… Bardziej jednak obawiałbym się o chrześcijan, którzy lekceważą modlitwę, sakramenty święte – ci ludzie (a jest ich niemało) stają się „nędzarzami duchowymi” z własnego wyboru… Z kolei dla wiernych, którzy systematycznie przystępują do spowiedzi świętej i regularnie uczestniczą w rekolekcjach oraz nabożeństwach pasyjnych, rezygnacja z nich byłaby poważnym uszczerbkiem duchowym. Nie wystarczy jednak samo bierne uczestnictwo. Potrzeba jeszcze doświadczenie duchowe przełożyć na praktykę życia, by miłość Boga przybrała postać i imię konkretnego człowieka.

Zdarza się jednak, że niektórzy mówią: ,,kolejne rekolekcje, kolejna spowiedź, a potem te same grzechy”. Pytają czy warto? Warto?


Odpowiem krótką historyjką. Pewien młody mnich otrzymał zadanie, by naczerpać wody z Nilu wiklinowym koszem. Wieczorem zniechęcony wyznał swojemu przełożonemu, że jego praca nie przyniosła żadnego pożytku. A starzec pokiwał głową i rzekł: spójrz, jaki twój kosz jest czysty…

Nie da się ukryć, że Wielki Post traci swój pierwotny charakter. Coraz nam głośniej i weselej. Dlaczego?

Owszem, daje się to zauważyć zwłaszcza w wymiarze zewnętrznym. Dlaczego? „Zagłuszanie” Wielkiego Postu być może jest formą ucieczki od trudnych pytań, odzwierciedleniem niepokojów i lęków współczesnego człowieka. Hałas zagłusza sumienie, sprzyja wejściu w świat ułudy. Cisza natomiast niepokoi. Zmusza do szukania odpowiedzi, spojrzenia na siebie takim, jakim jestem. Dla wielu ludzi jest to trudne i bolesne doświadczenie, dlatego uciekają. Uciekają w hałas, zabawę... Nie rozwiązuje to jednak żadnych problemów, raczej przesuwa je „na później”! Tymczasem spotkanie z Jezusem na drodze krzyżowej może zmienić wszystko!... Pragnę życzyć naszym Czytelnikom na ten Wielki Post zanurzenia się w Miłości Ukrzyżowanej, która jest jutrzenką zmartwychwstania!

Dziękuję za rozmowę

BERNADETA GOZDOWSKA

Polecamy