poniedziałek, 25 maja 2020 r.

Deklaracja to za mało!

Jaka jest kondycja polskiego laikatu? W jaki sposób wspólnoty i organizacje katolickie winny włączać się w misję apostolską Kościoła? Jakie wyzwania i zadania stawia przed nimi zmieniająca się wciąż rzeczywistość? Na te i inne pytania starano się odpowiedzieć podczas sesji inaugurującej II Kongres Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich, który rozpoczął się 7 maja br. w Gnieźnie.

Gnieźnieńskie spotkanie pokazało, jak cenny dla Kościoła w Polsce jest rozwój wspólnot i organizacji katolickich oraz ich wielowymiarowa działalność. Dzięki właściwym sobie charyzmatom wspólnoty te wyzwalają duchowe bogactwo ludzi świeckich oraz ukazują ich ofiarne oddanie dla sprawy Chrystusa i Kościoła. Mimo wielkiej różnorodności we wszystkich tych ruchach można dostrzec autentyczne doświadczenie Boga oraz wspólne dążenie do etycznej i religijnej odnowy życia w duchu Ewangelii. I to jest chyba najistotniejsze... Jak podkreślił w swoim wystąpieniu nt. blasków i cieni kościelnego zaangażowania wiernych świeckich prof. dr hab. Andrzej Urbaniak nie chodzi o to, by przyklejać sobie etykietkę z napisem ,,chrześcijanin” i robić coś na pokaz. Chodzi o to, by swoją postawą i codziennym życiem potwierdzać przynależność do Kościoła, a wówczas żadna etykietka nie będzie potrzeba. – Nasza postawa musi być jednoznaczna – zaznaczył. – Musi być jasna i wyraźna, bez względu na to, czym się zajmujemy i w jakim środowisku żyjemy.

Odpowiedzialność

Taka postawa wymaga odwagi: odwagi bycia sobą, odwagi bycia katolikami! Czy tę odwagę mamy? Zdaniem prof. Urbaniaka, nie zawsze. Często brakuje konsekwencji, samozaparcia i właściwego przygotowania. Zdarza się także fałszywe rozumienie misji, jaką wierni świeccy mają do wypełnienia w Kościele. Jak podkreślił, przynależność do ruchów i organizacji katolickich to nie sposób na zrobienie kariery, czy zastępowanie lub wchodzenie w kompetencję duchownych. To przede wszystkim współdziałanie z Kościołem hierarchicznym oraz realizowanie swojego podstawowego powołania w obszarze życia rodzinnego i zawodowego. – To właśnie w domu, w pracy, wśród znajomych powinniśmy mieć odwagę bycia katolikami – dodał. – Mówił o tym wielokrotnie Ojciec Święty Jan Paweł II, który podkreślał, iż nie może być dwóch równoległych nurtów: z jednej strony tzw. życia duchowego z jego wartościami i wymogami, z drugiej tzw. życia świeckiego obejmującego rodzinę, pracę, relacje społeczne oraz zaangażowanie polityczne i kulturalne.
O tym, że tych dwóch sfer nie da się rozdzielić mówiła także posłanka na Sejm RP, Teresa Piotrowska, która podczas sobotniego spotkania skupiła się na roli katolików świeckich w życiu społeczno-politycznym. – Jest rzeczą konieczną, by każdy katolik miał zawsze żywą świadomość tego, iż jest członkiem Kościoła i Kościół ten uobecnia wszędzie tam, gdzie został posłany – podkreśliła, dodając, iż odnosi się to także do sfery zaangażowania społecznego i politycznego. Fundamentem owego zaangażowania – jak tłumaczyła – winna być dla katolików gotowość do naśladowania Chrystusa, a jej zasadniczym celem przenikanie duchem chrześcijańskim doczesnego porządku z poszanowaniem jego natury i prawowitej autonomii. – Katolik ma brać odpowiedzialność za życie publiczne – dodała. – Ma dążyć do budowania społeczeństwa sprawiedliwego i szanującego godność każdego człowieka. Niestety wielu polityków o tym nie pamięta, mimo, że nazywa siebie katolikami i głośno deklaruje przynależność do Kościoła.


Zaangażowanie

A czy pamiętają o tym katolicy nie związani z polityką? Zdaniem o. Adama
Schulza SJ, przewodniczącego Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich, w coraz większym stopniu TAK! Jak mówił polski laikat jest widoczny i tak aktywny, jak nigdy dotąd. Problemów jednak nastręcza właściwe rozumienie jego miejsca i roli w Kościele. – Obszarem apostolskiej działalności wiernych świeckich jest świat, a misją podejmowanie różnorakiej aktywności w zgodzie z własnym sumieniem i nauczaniem Kościoła – wyjaśniał. – Katolicy muszą swoją postawą, swoimi czynami i słowami potwierdzać każdego dnia przynależność do Kościoła i świadczyć o Chrystusie w domu, szkole, pracy, wśród znajomych... To ich podstawowe zadanie. W swoim wystąpieniu o. Schulz wskazał także na istotną rolę parafii, jako miejsca rozwoju małych, często nieformalnych grup i wspólnot katolickich, których powstawanie oraz działalność każe sądzić, iż Wiosna Kościoła, o którą modlił się Ojciec Święty Jan Paweł II to nie odległa przyszłość, ale dziejąca się tu i teraz rzeczywistość. Trzeba nam dziękować za tych ludzi i ich zaangażowanie oraz czuwać, by raz wskrzeszony zapał nie wygasł.
Gnieźnieńskie spotkanie pokazało, iż Kościół to jedność w wielości i różnorodności. To wspólnota wspólnot i bogactwo charyzmatów. Jak podsumował ks. Krzysztof Redlak, odpowiedzialny z ramienia Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie za organizację Kongresu, u grobu św. Wojciecha spotkali się ludzie, którzy nie chcą być w Kościele biernymi obserwatorami, czy konsumentami usług religijnych, ale czynnymi współtwórcami jego życia. – Ludzie ci nie traktują swojego chrześcijaństwa jako czegoś ,,od święta”, ale jako codzienną misję powierzoną im przez Jezusa Chrystusa – dodał. – Łączy ich pragnienie ustawicznego pogłębiania własnej wiary oraz zaangażowania w apostolską misję Kościoła. Ich obecność i działalność skłania nas z jednej strony do wdzięczności, z drugiej jest ważnym impulsem i znakiem nadziei na przyszłość.
Bernadeta Gozdowska

Polecamy