wtorek, 18 lutego 2020 r.

Studnie zamiast fundamentów

- Kiedy w maju 1981 roku przyjechałem po raz pierwszy zobaczyć miejsce, które zostało wyznaczone pod budowę nowego kościoła, trudno było sobie wyobrazić, że może się ono wkrótce zamienić w wielki plac budowy... – wspomina ks. prałat Eugeniusz Jaworski, proboszcz parafii pw. MB Nieustającej Pomocy w Mogilnie. Po latach przygotowań, związanych z uzyskaniem niezbędnych zezwoleń, przygotowaniem dokumentacji technicznej, zbiórką funduszy i gromadzeniem materiałów budowlanych, rozpoczęto budowę, która trwała trzynaście lat. W tym roku mija dwadzieścia lat od rozpoczęcia tego wielkiego dzieła.

Siedem grubych tomów kroniki parafialnej, ukazującej wiernie niedługą, choć bogatą w wydarzenia historię parafii pw. MB Nieustajacej Pomocy w Mogilnie, pozwala nade wszystko dostrzec żmudną i pełną poświęcenia pracę ks. prałata Eugeniusza Jaworskiego, który przewodniczy tej wspólnocie już od 23 lat. – Od momentu ukończenia seminarium duchownego zawsze posługiwałem w parafiach, gdzie coś budowano – wspomina ks. Jaworski. – Będąc wikariuszem w Gnieźnie, Wrześni czy Inowrocławiu, niejednokrotnie miałem okazję przyglądać się i uczestniczyć w mniejszych lub większych pracach budowlanych. To doświadczenie sprawiło, że kiedy otrzymałem dekret, którym ks. kard. Józef Glemp mianował mnie w 1982 roku proboszczem nowopowstałej parafii w Mogilnie, nie przestraszyłem się trudu wynikającego z faktu, że trzeba praktycznie zacząć od „zera”. Gdy jednak po raz pierwszy przyjechałem zobaczyć miejsce, gdzie już za kilka lub kilkanaście lat miał stanąć duży kościół z nowoczesnym domem katechetycznym i plebanią, nie ukrywam, że trochę się przeraziłem... To było pole, a raczej nieużytek o bagiennym podłożu.

Tutaj się nie buduje
Choć ówczesne władze “bardzo hojnie” obdarowały nową parafię, przekazując na jej potrzeby dużą działką budowlaną, to już pierwsze badania gruntu wykazały, że teren ten nie nadaje się pod żadną budowę. Ta fachowa ekspertyza okazała się jednak trudnością do pokonania i w żaden sposób nie powstrzymała zapału i ofiarności mieszkańców parafii i jej proboszcza. Jak można wyczytać w kronice parafialnej: „w dniu 16 marca 1982 roku Mszą św. o godzinie ósmej rano rozpoczęto budowę tymczasowej kaplicy, która miała służyć wiernym do czasu wzniesienia nowego kościoła”. Mierzący 50 metrów długości barak został oddany do użytku już w czerwcu 1982 roku, a jego uroczystego poświęcenia dokonał ks. kard. Józef Glemp. Od tego momentu zaczęło się także rozwijać życie młodej wspólnoty parafialnej . Pierwszy chrzest św., pierwsza para małżeńska, która przekroczyła próg kaplicy, pierwsze bierzmowanie, powstanie rady parafialnej – wszystko to cieszyło i jeszcze bardziej inspirowało do budowy dużego, prawdziwego kościoła.
Do tego trudnego dzieła przygotowywano się dosyć długo. W dzień zwożono materiały budowlane, wieczorami zaś dyskutowano nad planami prac i sposobami ich realizacji. Projekt świątyni i domu katechetycznego przygotował Tadeusz Czerniewski z Bydgoszczy. 8 sierpnia 1983 roku wmurowano kamień węgielny pod budowę nowego domu katechetycznego, a dwa lata później rozpoczęto budowę kościoła. Do dzisiaj mieszkańcy parafii wspominają chwile, kiedy w pocie czoła przygotowywali fundamenty pod swoją przyszłą świątynię. A nie była to zwyczajna praca, gdyż teren budowy był podmokły. Chcąc stworzyć odpowiednią podstawę pod wysokie mury kościoła, postanowiono, że pod świątynią zostanie wykopanych 39 studni, złożonych z betonowych kręgów. Każda z nich ma od 9 do 11 metrów głębokości. Dzisiaj prace te wykonywałaby z pewnością specjalistyczna firma, wówczas robili to mieszkańcy parafii.
4 listopada 1987 roku ks. Jan Kasprowicz, dzisiejszy proboszcz parafii katedralnej w Gnieźnie, przywiózł z Nazaretu do Mogilna kamień z Groty Zwiastowania NMP pod budowę nowego kościoła. Jedenaście lat później prawie ukończony kościół został poświęcony, a 24 września 2000 roku odbyła się jego konsekracja, której dokonał ks. abp Henryk Muszyński.
Trzynaście lat budowy zostało zwieńczone sukcesem. Dzisiaj nowoczesna świątynia może pomieścić blisko 3000 wiernych. Jej pomarańczowe ściany i czerwona dachówka wspaniale kontrastują z otaczającą kościół i staranie zadbaną zielenią. W wnętrzu znajduje się sporo tablic upamiętniających najważniejsze chwile z życia parafii. I mimo tego, iż z tej dużej (bo liczącej w pierwszych latach blisko 6000 wiernych) wspólnoty, utworzono w 2003 roku drugą parafię – pw. św. Faustyny, wielu jej budowniczych chętnie wraca do tej świątyni, którą kiedyś z zapałem budowali.

Mili współlokatorzy
- Po zakończeniu budowy kościoła z cegły, trzeba dzisiaj skupić wszystkie wysiłki by rozbudowywać i umacniać Kościół duchowy – mówi ks. prałat Jaworski. W parafii działa prężnie Odnowa w Duchu Świętym, grupa Matek Różańcowych, a ostatnią inicjatywą duszpasterską jest Katolicki Klub Jana Pawła II. Na odbywających się raz w miesiącu spotkaniach rozważa się i dyskutuje o nauczaniu Ojca Świętego Jana Pawła II. Owocem tych spotkań jest wydawany raz w miesiącu biuletyn.
- Praca wśród ludzi, a raczej praca dla ludzi wpisuje się w posługę każdego kapłana – mówi ks. prałat Eugeniusz Jaworski. – Wiem, że z ludźmi zawsze można się porozumieć. Trzeba tylko umieć otworzyć się na ich problemy i kłopoty, a jednocześnie nie mieć przed nimi tajemnic. Nasi dziadowie mówili często „jeśli będziesz kochał ludzi, to i oni będą cię kochali” i to jest najszczersza prawda i recepta na życie.
Ks. prałat Eugeniusz Jaworski, ma także swoją pasję. Jego miłością są... gołębie, które już od lat współzamieszkują w domu parafialnym. Nie jest to jednak sąsiedztwo uciążliwe. Mieszkańcy parafii dobrze znają ptaki księdza prałata, zdarza się, że gdy znajdą osłabionego lub chorego gołębia bez wahania przynoszą go na plebanię.

Marcin Makohoński

Polecamy