wtorek, 18 lutego 2020 r.

Miłość to nie pluszowy miś

O miłości, Walentynkach i encyklice Benedykta XVI z ks. prof. Antonim Siemianowskim – filozofem, autorem książki ,,Zrozumieć miłość” rozmawia Bernadeta Gozdowska


Czy z duchownym wypada rozmawiać o miłości?

- A dlaczego nie?


Bo ktoś może zapytać, a co ksiądz o tym wie...?

- Takie pytanie faktycznie może się pojawić. Myli się jednak ten, kto sądzi, że duchowni o miłości nie wiedzą kompletnie nic. Owszem, rezygnują z niektórych jej aspektów, wyrzekają się miłości cielesnej, nie znaczy to jednak, że nie mają uczuć. Ksiądz też człowiek i bez miłości trudno mu żyć.

Czy rzeczywiście miłość jest nam tak niezbędna?

- Nie tak niezbędna jak tlen, czy chleb, ale bardzo ważna, przede wszystkim dla naszego prawidłowego funkcjonowania i rozwoju duchowego. Miłość uwrażliwia nas na drugiego człowieka, daje poczucie bezpieczeństwa i spełnienia. Oczywiście w ciągu całego swojego życia doświadczamy różnych rodzajów miłości i różnie miłość postrzegamy. Inna będzie ta do matki, inna do brata, inna do męża, a jeszcze inna do pracy, czy sportu. Każda z nich jest cenna, jeśli jest dojrzała i zakorzeniona w miłości do Boga.

Ponoć ilu ludzi, tyle definicji miłości...

- Tak się mówi, bo każdy z nas rozumie i okazuje miłość nieco inaczej. Nie da się jednak ukryć, że współcześnie mamy do czynienia ze swego rodzaju zaszufladkowaniem miłości. Wiele się o niej mówi, wszędzie pokazuje, ale jest to obraz kojarzący się gównie z zaspokajaniem własnych potrzeb, poszukiwaniem doznań i doświadczaniem przyjemności. A przecież miłość to nie tylko emocje i zmysły. To wyjście naprzeciw drugiemu człowiekowi, akceptacja i troska o niego, odpowiedzialność i trwanie przy nim mimo przeciwności, czasami kosztem własnego ,,ja”.


Wielu się tego boi... Wolą samotność lub luźne związki

- To niestety bardzo niepokojąca prawda. Spora liczba młodych ludzi, zwłaszcza w dużych miastach, wybiera samotność lub życie bez tak zwanych zobowiązań. Modę na taką egzystencję wypromowała po części współczesna kultura. Młodzi chcą świetnie zarabiać, być dyspozycyjni, mobilni, dobrze wykształceni i wolni. Rodzina to według nich zbyt duża odpowiedzialność, niepotrzebne obciążenie, zbędny balast. Odkładają więc decyzję o jej założeniu na później, albo w ogóle z tego rezygnują. Potrzeby bycia z drugim człowiekiem nie da się jednak zaspokoić żadnym substytutem. Nic nie zastąpi bliskości i poczucia bezpieczeństwa, jakie daje miłość najbliższych.

Czy nie uważa Ksiądz Profesor, że miłość jest dziś nieco przereklamowana? Pełno jej w reklamach, gazetach, a zwłaszcza serialach...

- Pełno, ale jest to miłość na pokaz. W filmie, reklamie, serialu nie da się w pełni wiarygodnie pokazać uczucia, które łączy dwoje ludzi. Albo jest banalnie i słodko, albo nieszczęśliwie i łzawo. Oczywiście nie potępiam oglądania tego typu produkcji. Sam oglądam ,,M jak Miłość”. Przestrzegam jednak przed robieniem porównań i wyciąganiem błędnych wniosków. Prawdziwe życie toczy się tu i teraz.

A co Ksiądz Profesor sądzi o Walentynkach, wszystkich tych misiach, serduszkach, kartkach...?

- Myślę, że nie ma w tym nic złego, dopóki traktujemy Walentynki jako zabawę i jesteśmy świadomi, że miłość, to coś więcej niż pluszowy miś, kwiatek i kartka z serduszkami. Jeśli w okazywaniu uczuć ograniczamy się tylko do tego lub, co gorsza, utożsamiamy z tym naszą miłość, to znaczy, że jesteśmy niedojrzali, albo bardzo ubodzy duchowo. W takim przypadku Walentynki mogą przyczynić się do banalizacji, a nawet trywializacji miłości, jaka łączy kobietę i mężczyznę.

Może więc młodzi ludzie zamiast kartki z serduszkiem powinni podarować sobie encyklikę Benedykta XVI?

- Dlaczego nie... To dość trudny dokument, ale warto się z nim zapoznać. Myślę, że lektura papieskiej encykliki może pomóc młodym ludziom i nie tylko im, znaleźć odpowiedź na wiele trudnych pytań.

,,Bóg jest miłością” - nie zaskoczył Księdza Profesora temat?

- Nie... Ojciec Święty przypomina fundamentalną dla chrześcijaństwa prawdę, że Bóg jest miłością. O miłości tej pisze w sposób niezwykle uporządkowany, zwięzły i treściwy. Prowadzi rozważania na temat różnych wymiarów miłości, zadaje pytania, zmusza do refleksji. Nie pomija kwestii trudnych. W pierwszej części encykliki mówi m.in. o miłości erotycznej (eros) oraz bezwarunkowej, zdolnej do poświęceń (agape). Nie potępia tej pierwszej, nie neguje jej znaczenia, podkreśla jednak, że eros bez agape, jest tylko towarem, rzeczą, którą można kupić i sprzedać. Papież mówi także pięknie o miłości do Boga, miłości do bliźniego i o miłosierdziu. Przekonuje nas, że mimo panoszącego się na świecie zła i nienawiści, miłość jest możliwa.

Czy papieska encyklika może stać się przewodnikiem dla współczesnego człowieka, żyjącego w świecie, który wydaje się mieć problem z właściwym rozumieniem miłości?

- Myślę, że tak. W moim przekonaniu papieżowi zależało m.in. na pokazaniu, jak bardzo zafałszowane jest współczesne rozumienie miłości. Jak źle i niewłaściwie jest ona postrzegana i traktowana. Wydając ten dokument chciał przypomnieć o istocie wiary chrześcijańskiej, zawartej w słowach pierwszego listu św. Jana: ,,Bóg jest miłością, kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim”.

Ksiądz Twardowski radził: ,,spieszmy się kochać ludzi...” Czy warto?

- Oczywiście, że warto, bo miłość to sens ludzkiego życia. Bez niej jest one puste i jakby pozbawione treści. Warto kochać każdego człowieka.

Dziękuję za rozmowę





Ks. prof. dr hab. Antoni Siemianowski, emerytowany profesor filozofii teoretycznej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, wykładowca antropologii i etyki filozoficznej w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie. Publikował m.in. w czasopismach: ,,W Drodze”, ,,Znak”, ,,Akant”, Colloquia Theologica Adalbertina”. Autor wielu książek z zakresu filozofii m.in.: ,,Człowiek i Prawda” (Poznań 1986), ,,Śmierć i perspektywa nadziei” (Gniezno 1992), ,,Człowiek, a świat wartości” (Gniezno 1993), Szkice z etyki wartości” (Gniezno 1995), ,,Antropologia filozoficzna” (Gniezno 1996), ,,Sumienie” (Bydgoszcz 1997), ,,Zrozumieć miłość. Fenomenologia i metafizyka miłości” (Bydgoszcz 1998).



Polecamy