czwartek, 27 lutego 2020 r.

Prymas Tysiąclecia – wciąż żyje w naszej pamięci

„Czegokolwiek zażąda Bóg... uczynię”

W tym roku obchodzimy 25. rocznicę śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, a jednocześnie osiemdziesiątego szóstego arcybiskupa gnieźnieńskiego. Urodzony w Zuzeli, małej miejscowości położonej na terenie diecezji Łomżyńskiej, zapisał się w powojennej historii naszej Ojczyzny oraz Kościoła w Polsce, jako jedna z najznamienitszych postaci, na tym trudnym zakręcie polskich dziejów. Ten wybitny kapłan i humanista, który przez ponad 30 lat przewodził Kościołowi w Polsce, znacząco wpłynął na kształt naszej najnowszej historii, ale także kultury i duchowości.

W październiku 1948 roku kard. August Hlond, Prymas Polski, a zarazem arcybiskup gnieźnieński i warszawski, świadom pogarszającego się stanu zdrowia, podyktował swojemu sekretarzowi list do Ojca Świętego Piusa XII, w którym prosił o mianowanie swoim następcą w archidiecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej oraz Prymasem Polski bp. Stefana Wyszyńskiego, ordynariusza diecezji lubelskiej. Ks. kard. Hlond zmarł 22 października 1948 roku. Niedługo potem, 12 listopada 1948 roku, Ojciec Święty Pius XII mianował ks. bp. Stefana Wyszyńskiego arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim oraz Prymasem Polski. Pod koniec grudnia tego samego roku, podczas wizyty u kard. Adama Sapiechy w Krakowie, najmłodszy w gronie Episkopatu Polski – bp Stefan Wyszyński, otrzymał dekret nominacyjny na arcybiskupa metropolitę gnieźnieńskiego i warszawskiego oraz Prymasa Polski. Słowa testamentu sporządzonego przez umierającego kardynała Hlonda: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Maryi”, stały się programem pasterskiej posługi Prymasa Tysiąclecia.

Boży polityk
Nowy Pasterz Kościoła Gnieźnieńskiego przybył do swojej stolicy arcybiskupiej i metropolitalnej w Gnieźnie 31 stycznia 1949 roku. Dwa dni później, w murach prastarej bazyliki prymasowskiej odbył się uroczysty ingres nowego arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego.
– Kardynał Wyszyński, będąc jednocześnie ordynariuszem archidiecezji gnieźnieńskiej i archidiecezji warszawskiej, tak organizował swój czas, by mógł urzędować zarówno w Warszawie, jak i Gnieźnie – tłumaczy ks. kan. dr Marian Aleksandrowicz, dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie. – W Warszawie arcybiskup, a później kardynał Wyszyński spędzał większość swojego czasu. Było to uzasadnione polityczno-społecznym znaczeniem stolicy, jako miejsca gdzie znajdowały się centralne urzędy państwowe. Do Gniezna przyjeżdżał natomiast regularnie, najczęściej raz w miesiącu i pozostawał tutaj na kilka dni. W tym czasie załatwiał różne sprawy administracyjne i personalne, uczestniczył w uroczystościach religijnych, wizytował parafie oraz udzielał sakramentu bierzmowania – dodaje ks. kan. Aleksandrowicz.
Pod nieobecność Księdza Prymasa pieczę nad archidiecezją gnieźnieńską sprawowali biskupi pomocniczy – bp Antoni Baraniak, a później bp Jan Czerniak – którzy obdarzeni byli pełnym zaufaniem kard. Wyszyńskiego i posiadali bardzo szerokie uprawnienia. – Chociaż nie mówi się o tym oficjalnie zbyt często, warto podkreślić, że kard. Wyszyński bardzo często radził się swoich biskupów, gdy podejmował decyzje personalne lub administracyjne – mówi ks. kan. Stanisław Fimiak, wieloletni kapelan gnieźnieńskich biskupów.

Pasterz diecezji
Kard. Stefan Wyszyński zapisał się w pamięci swoich współpracowników, jako pasterz niezwykle zatroskany o dobro duchowe powierzonej sobie owczarni, ale także jako bardzo dobry gospodarz i administrator. Jego wielką zasługą była odbudowa i regotyzacja katedry gnieźnieńskiej. Dzięki szeroko zakrojonym pracom, które rozpoczęły się w 1953 roku, usunięto z Bazyliki Prymasowskiej elementy barokowe nadając jej tym samym XIV-wieczny wygląd. To również kard. Wyszyński podjął w 1949 roku decyzję o otwarciu w Gnieźnie Niższego Seminarium Duchownego, które mieściło się w tzw. Konwikcie Arcybiskupim. W roku 1953, w porozumieniu z arcybiskupem poznańskim Stanisławem Dymkiem, powołał do życia odrębne, wyższe seminarium duchowne w Gnieźnie, z sześcioletnim cyklem formacyjnym. W drugiej połowie lat 70. podjął także decyzję o rozbudowie gmachu seminarium. Kard. Wyszyński wysyłał również gnieźnieńskich księży na zagraniczne, jak i krajowe studia specjalistyczne, kształcąc tym samym przyszłą kadrę naukową dla Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Ksiądz Prymas był pomysłodawcą i założycielem Archiwum Archidiecezjalnego. Dzięki jego darom Archiwum posiada obecnie unikatowe w skali Polski zbiory faksymiliów. Był także inicjatorem powstawania nowych parafii na terenie budujących się osiedli mieszkaniowych w Bydgoszczy, Gnieźnie i Inowrocławiu. To on namawiał księży, aby zamieszkiwali w blokach, tworząc stopniowo fundament pod przyszłe wspólnoty parafialne. – Tajemnicą, o której dziś mówi się już otwarcie, było również ogromne wsparcie duchowe, ale też i materialne, jakim Prymas Tysiąclecia obdarzał kapłanów budujących nowe świątynie – mówi ks. Fimiak. – Mało kto wie, że kard. Wyszyński zapoczątkował także zwyczaj błogosławienia dzieci po nieszporach kończących uroczystości patronalne ku czci św. Wojciecha.

Słowa poparte świadectwem
We wspomnieniach gnieźnieńskich kapłanów powraca bardzo często obraz kard. Wyszyńskiego jako człowieka niezwykle zrównoważonego i spokojnego. – Był jednocześnie człowiekiem skromnym i spokojnym, a z drugiej strony prawdziwym księciem Kościoła – wspomina bp Bogdan Wojtuś. – Nie budził strachu, a raczej szacunek. Wielu z nas poznało go dopiero, gdy w 1956 roku gdy opuścił więzienie. Kiedy po raz pierwszy przyjechał do Gniezna, otoczony był przez wiernych prawdziwą glorią męczeństwa i wierności. Był dla nas symbolem sprzeciwu wobec reżimu komunistycznego. Każde jego słowo było poparte własnym świadectwem. Ponadto kard. Wyszyński miał szczególny talent od Boga – dar nauczania. Jego barwa głosu i zdolności oratorskie sprawiały, że każde wypowiedziane przez niego zdanie nie uciekało w potoku słów, lecz na długo zostawało w ludzkiej pamięci. Doskonale pamiętam rozmowy, jakie przeprowadzał z nami, klerykami, tuż przed naszymi święceniami. Uważnie nas słuchał, patrząc prosto w oczy, tak jakby chciał nas przeniknąć, poznać naszą duszę i umysł. Swoim rozmówcom nigdy nie przerywał – dodaje Ks. Biskup.
– Gdy szło się na audiencję, kard. Wyszyński serdecznie witał gości przy drzwiach, a po zakończonej rozmowie z uśmiechem odprowadzał ich do wyjścia – wspomina ks. kan. Aleksandrowicz. – Ciekawym zwyczajem było zapraszanie na śniadania diakonów, którzy służyli Księdzu Prymasowi podczas porannej Mszy św. Skrępowanym klerykom sam nakładał jedzenie na talerze. Przy Prymasie czuliśmy się bardzo bezpiecznie, bo wiedzieliśmy, że on zawsze stanie w naszej obronie – dodaje ks. Aleksandrowicz.
Krótko przed Bożym Narodzeniem urządzał dla księży dziekanów i pracowników Kurii świąteczny obiad. Mówił wówczas o sytuacji Kościoła na świecie, w Polsce i diecezji. Wspominał swoje młodzieńcze lata, dzielił się swoimi spostrzeżeniami z rozmów z wysokimi przedstawicielami władz państwowych. Tradycją było również, że w pierwszy dzień nowego roku Prymas Wyszyński właśnie z Gniezna wygłaszał swoje homilie programowe. To z pierwszej stolicy Polski, od grobu św. Wojciecha wyznaczał drogę dla Kościoła w Polsce.
Jeszcze za życia kard. Wyszyńskiego społeczeństwo polskie uważało go za orędownika niepodległości państwa i suwerenności Polski, gwaranta wiary i łączności ze Stolicą Apostolską. To przekonanie zostało w sposób istotny wzmocnione po jego śmierci. Dziś, najkrócej o Prymasie Tysiąclecia można z całą pewnością powiedzieć, że był prawdziwym przywódcą moralnym narodu i orędownikiem sprawiedliwości społecznej.

Marcin Makohoński

Polecamy