sobota, 14 grudnia 2019 r.

Przypatrzcie się powołaniu

Przed laty w miejscu, gdzie dziś stoi kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Żninie, stał dominikański klasztor. Do dziś w parafii pozostał obraz Matki Bożej Gankowej, który dawniej wisiał w klasztornych krużgankach. Już po raz piąty wigilia Uroczystości Matki Bożej Królowej Polski stała się w Żninie okazją do modlitewnego spotkania młodzieży i całonocnego czuwania przy tym właśnie obrazie. Spotkaniu towarzyszył koncert zespołu „Dzieci naszego Taty” z Bydgoszczy. Tradycyjnie już przez miasto przeszła procesja świętych, obrazująca powszechne powołanie do świętości.

- Kiedy byłem chrzczony, moim ojcem chrzestnym był mój dziadek – wspominał w rozmowie obecny na spotkaniu o. Piotr Krysztofiak, pochodzący ze Żnina przeor klasztoru dominikanów na warszawskim Służewiu. – On to, kiedy przyniósł mnie do kościoła, właśnie przed obrazem Matki Bożej Gankowej oddał mnie pod jej szczególną opiekę. Nic nikomu nie mówił – przyznał się dopiero kilka dni przed moimi święceniami kapłańskimi, które przyjmowałem jako dominikanin. To oznacza, że Maryja ze żnińskiego klasztoru poważnie potraktowała prośbę mojego dziadka i rzeczywiście się mną zaopiekowała.
W procesji wziął również udział ks. bp Wojciech Polak, który po jej zakończeniu odpowiadał na pytania młodzieży, dotyczące tajemnicy powołania. – Cieszę się, że mogłem tu zobaczyć to, co nazywamy powszechnym powołaniem do świętości. Każdy z nas jest do niej powołany i jest ona darem dla każdego z nas – mówił bp Polak.
Pytany o własne powołanie biskup mówił: - Do każdej decyzji dojrzewa się powoli. Bóg prowadził mnie dość łagodną drogą – nie miałem większych wątpliwości, nie próbowałem się wycofać, nie musiałem sobie odpowiadać w dramatycznych okolicznościach, czy Bóg rzeczywiście chce mnie widzieć w kapłaństwie. Jeśli Bóg daje człowiekowi powołanie, daje też łaskę by móc na nie odpowiedzieć. Trzeba tylko z tą łaską współpracować. Bóg nigdy do niczego nie zmusza: zawsze mówi: „jeśli chcesz”.
Kiedy byłem rektorem seminarium – mówił dalej bp Polak – powtarzałem klerykom, że seminarium nie jest tylko miejscem rozeznawania powołania, ale też może być miejscem odkrycia, że Bóg wzywa nas do czegoś zupełnie innego. Uświadomił mi to głębiej jeden z kleryków, który przysyłając mi świąteczne życzenia napisał: „Jestem wdzięczny za Kościół, który nie tylko pozwala mi poznać moje powołanie, ale który moje powołanie weryfikuje”. Pamiętajmy – czym innym jest nasze subiektywne słyszenie, odczuwanie powołania – a czym innym jego obiektywne znaki, które Kościół pomaga nam rozpoznać. Jeśli owe znaki są przeciwne, to znaczy, że trzeba odejść.
Odpowiadając na pytania o reakcje rodziców na jego powołanie, biskup Polak wspominał: - Mój tata powiedział: „To twoja droga i masz prawo ją wybrać, ale pamiętaj – zawsze możesz tu wrócić, dom zawsze będzie twoim domem”. Te słowa mi towarzyszyły i dawały poczucie bezpieczeństwa Wiedziałem, że nie muszę być księdzem – mogłem spokojnie swoje powołanie rozeznawać, bo miałem dokąd wracać. Dziecko nie jest własnością rodziców. Kochający rodzice zostawiają dziecku wolność w wyborze życiowej drogi, bo wiedzą, że Pan Bóg sobie to dziecko wymarzył, i ono na to Boże marzenie ma odpowiedzieć.

Monika Białkowska

Polecamy