czwartek, 20 czerwca 2019 r.

Ks. Zdzisław Borzyszkowski - wspomnienie

24 października 2007 roku zmarł długoletni proboszcz parafii pw. św. Marcina w Jaksicach  ks. kanonik Zdzisław Borzyszkowski. A tak niedawno był z nami...
Pamiętam z dzieciństwa powieść Ignacego Kraszewskiego, w której znalazłam taki oto opis: „Na małym wzgórku, wśród lip i klonów już starych, stała murowana plebania, obszerna i dosyć wygodna[...]. Wprost dziedzińca furtka niosła na cmentarz, gdzie dawniej grzebano[...] nowy cmentarz trochę opodal założono. Na starym cmentarzu przy kościele, zaraz od wejścia z probostwa, stała wielka w XVII wieku fundowana dzwonnica”.
Ten obraz wiejskiej parafii mocno zapadł w mojej pamięci i przez wiele lat żył tylko w wyobraźni. Czas płynął, a los sprawił, że dwadzieścia lat temu  znalazłam się w Jaksicach. Już pierwszy spacer pozwolił mi ze zdziwieniem stwierdzić, że mój dawny obraz wiejskiej parafii nagle urzeczywistnił się.
Na niewielkim wzniesieniu stała murowana plebania. Szumiały nad nią stare, wiekowe drzewa, a furtka prowadziła na nieistniejący już wówczas przykościelny cmentarz. Stałam oczarowana tym niespodziewanym widokiem. Wkrótce miałam poznać mieszkańca owej plebanii, księdza proboszcza Zdzisława Borzyszkowskiego. Najpierw w kościele, przy ołtarzu, odprawiającego msze. Potem w szkole. Wysoki, w swojej już nieco wytartej sutannie, wchodził do pokoju nauczycielskiego, siadał wśród nas, obdarzając pogodnym spojrzeniem i ciepłym uśmiechem. Słuchał naszych skarg, narzekań, problemów. Milczał. Czasami wyrwało mu się słowo otuchy, dobra rada, serdeczny uśmiech.
Był bogatszy od nas o tę mądrość, której doświadczył w różnych życiowych sytuacjach. Nie była to tylko mądrość księdza, teologa czy filozofa, ale przede wszystkim  zwykłego człowieka. Zaufał Panu...

Ksiądz Zdzisław Borzyszkowski pochodził z rodziny urzędnika kolejowego. Syn Jana i Anny, jako jeden z pięciorga rodzeństwa, urodził się 11 lutego 1929 roku  w Bydgoszczy. Na okres dzieciństwa i wczesnej młodości przypadło 6 długich wojennych lat, które na pewno wywarły trwałe piętno w psychice młodego człowieka. Ukończył Gimnazjum i Liceum w Bydgoszczy, po czym podjął studia filozoficzno-teologiczne.
Jest rok 1956, pełnia wiosny, maj, miesiąc kultu maryjnego. Po 6 latach studiów młody alumn 25 maja przyjmuje święcenia kapłańskie w Katedrze Gnieźnieńskiej. Odbiera je z rąk księdza biskupa Franciszka Jedwabskiego z Poznania, gdyż ówczesny Prymas Polski i jednocześnie gnieźnieński ordynariusz kardynał Stefan Wyszyński od 1953 roku przebywa w więzieniu, zatrzymany przez władze komunistyczne. Wśród jego kolegów święcenia kapłańskie przyjmuje obecny Prymas Józef Glemp, jak również były jaksicki proboszcz  ks. Bronisław Kozubek. Trudne to były czasy, nie sprzyjały  studiom teologicznym i pracy duszpasterskiej, a jednak musiał to być wyjątkowy rocznik, skoro do dziś może się szczycić swoimi kapłanami.


I w takim właśnie momencie historycznym rozpoczyna się długoletnia praca duszpasterska księdza Borzyszkowskiego. Pierwszą placówką był wikariat przy Katedrze Gnieźnieńskiej, a następnie kolejno w Pobiedziskach oraz w Bydgoszczy w parafii pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Nieustającej Pomocy. W 1964 roku obejmuje samodzielną placówkę w Dźwierzchnie, pracując tam osiem lat. W tym czasie jego kolega ze studiów ks. Bronisław Kozubek buduje w niedalekich Jaksicach nowy kościół, po pożarze starego. Kosztuje go to wiele zabiegów. Stres, przemęczenie i... niespodziewana śmierć w wieku zaledwie 43 lat, to zdecydowanie za wcześnie. O czym myślał ks. Borzyszkowski uczestnicząc w pogrzebie swojego kolegi? Co czuł przekraczając próg plebanii  w listopadzie 1972 roku  i obejmując parafię w Jaksicach?  Na pewno były to trudne chwile.
Od tej pory pracuje jako proboszcz w parafii św. Marcina w Jaksicach. Pełni funkcję dziekana, podejmuje studia specjalistyczne na wydziale prawa kanonicznego na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie uzyskując tytuł magistra. To pozwala mu pełnić funkcję sędziego diecezjalnego, Trybunału Metropolitalnego w Gnieźnie. Pracuje gorliwie i ofiarnie, a władza kościelna obdarza go godnością kanonika.
13 grudnia 1998 roku, ze względu na stan zdrowia, przechodzi w stan spoczynku. Zamieszkał w Bydgoszczy, a następnie u brata w Warszawie wraz z siostrami, z których jedna - Bożena, prowadziła dom kapłański przez 33 lata.
W ubiegłym roku ks. Borzyszkowski obchodził jubileusz 50 - lecia pracy kapłańskiej, w tym aż 26 lat  w Jaksicach. Ta długoletnia posługa sprawiła, że stał się nie tylko cząstką lokalnej społeczności, ale i członkiem niemal każdej rodziny. I ja w rodzinnych albumach znajduję zdjęcia z pierwszej komunii mojej córki, bierzmowania czy lekcji religii w szkole.
Wielu mieszkańcom towarzyszył w najważniejszych chwilach ich życia: chrzcie, ślubie, odprowadzał z ostatnią posługą na miejscowy cmentarz.
Oglądam stare fotografie, spogląda na mnie mądrym, spokojnym spojrzeniem „nasz Proboszcz”. I chociaż dziś nie ma Go już wśród nas, pozostawił tutaj, w Jaksicach, swoją wielką rodzinę tych, którzy mówią o nim z szacunkiem i ciepło wspominają. Całe życie ks. Borzyszkowskiego to splot wydarzeń, które stanowiły o jego głębokim sensie, może takim jak w wierszu „Zaufałeś Panu”:
        „Kiedy przed laty Pan cię powołał
         do żmudnej pracy na swej świętej roli,
         wcale przed tobą tego nie ukrywał,
         że przy tej pracy niejedno zaboli.[...]
         Nieraz niewdzięczność zaboli nad miarę
         i niechęć z trudem pokonywać trzeba.
         I nieraz upaść pod krzyża ciężarem,
         by znowu powstać na nowo, dla nieba.
         Lecz się nie bałeś. Zaufałeś Panu,
         pewną nadzieją serce twoje biło:
         że nie zawiedzie i da łaskę stanu,
        Ten, który będzie twą mocą i siłą.”
   
Ostatnie pożegnanie...
Jest jesienny, październikowy dzień. Niedziela. O godzinie 15.00 uroczyście wprowadzono ciało  ks. Zdzisława Borzyszkowskiego do miejscowego kościoła. Długo i żałobnie biły jaksickie dzwony. We Mszy św. koncelebrowanej, której przewodniczył ks. prob. Michał Stolarski, dziekan dekanatu Złotniki Kujawskie, a kazanie głosił ks. prałat Janusz Mnichowski, ojciec Seminarium Duchownego w Bydgoszczy, uczestniczyło kilku kapłanów. Krótką, ale ciepłą refleksją podzielił się też Ks. prob.Bogdan Jaskulski, kanonik kapituły bydgoskiej. Już tego dnia wielu parafian uczestniczyło w uroczystościach, modląc się i żegnając dawnego proboszcza.
29 października 2007 roku, poniedziałek. Kościół szczelnie wypełniają tłumy wiernych.  W ciszy i skupieniu modlą się przy trumnie kapłana. Ceremonię pogrzebową rozpoczyna msza święta koncelebrowana sprawowana pod przewodnictwem ks. biskupa Wojciecha Polaka. Okolicznościową homilię wygłasza ks. prałat Stanisław Adamski z Domu Księży Seniorów w Gnieźnie. W uroczystości uczestniczy blisko 40 księży  przybyłych z Bydgoszczy, Poznania, Gniezna i mniejszych parafii Kujaw Zachodnich.
Po zakończeniu Mszy św. pogrzebowej orszak  przemierza  ostatnią drogę ks. Borzyszkowskiego. Odprowadzą długoletniego proboszcza parafianie, przybyli goście, poczty sztandarowe, dzieci z miejscowych szkół. Smutny głos dzwonów niesie się nad kujawską równiną towarzysząc proboszczowi  w jego ostatniej drodze aż na mały wiejski cmentarzyk. Tam, pod krzyżem, obok swoich poprzedników: ks. Henryka Klutha i ks. Bronisława Kozubka, znalazł miejsce  spoczynku. Pochyliły się sztandary, a zmarłego pożegnali: Ks.bp Wojciech Polak, brat Zmarłego Kazimierz Borzyszkowski, Wójt gminy Inowrocław Lech Skarbiński, emerytowana katechetka Zofia Nowakowska, członek Rady Parafialnej Eugeniusz Tomczyk oraz obecny Proboszcz Ks.Adam Meller, który też wszystkim podziękował. Mogiłę pokryły kwiaty i zapłonęły znicze. W modlitewnym skupieniu parafianie żegnali ks. Kanonika Zdzisława Borzyszkowskiego. Odszedł do domu Ojca...
Spoczywaj w pokoju nasz drogi Proboszczu, odpoczywaj po trudach ziemskiego życia.
   

Hanna Pierścieniak
  

Polecamy