czwartek, 12 grudnia 2019 r.

Uroczystości pogrzebowe s. Felicji Sierackiej

Mieszkańcy Gniezna pożegnali siostrę Felicję Sieracką, gnieźnieńską „Matkę Teresę”. W uroczystościach pogrzebowych wzięli udział przedstawiciele lokalnych władz, reprezentanci organizacji pozarządowych, współsiostry, mieszkańcy Gniezna i liczni podopieczni siostry Felicji. Mszy św. pogrzebowej sprawowanej w południe w katedrze gnieźnieńskiej przewodniczył bp Wojciech Polak.

- Za życia nie udzielała wywiadów, nie lubiła nawet, gdy ja fotografowano, czy oficjalnie nagradzano. Sobie i nam powtarzała: być dla innych, takie jest zadanie siostry miłosierdzia. I choć dostrzegaliśmy, że dzieją się naprawdę wielkie rzeczy, za które  - zgodnie ze słowami dzisiejszej Ewangelii – człowiek po prostu idzie do nieba, to jednak musi nas ciągle zawstydzać skromność i pokora tej kobiety, wytrwałość w czynieniu dobra i świadomość, że pomoc człowiekowi będącemu w potrzebie nie może nigdy służyć zwracaniu uwagi na samych siebie – mówił bp Polak.


S. Felicja Sieracka ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo zmarła 6 lutego. Nazywana  była gnieźnieńską Matką Teresą. Całe życie poświęciła chorym, ubogim i bezdomnym. Była założycielką pierwszej w Gnieźnie jadłodajni dla bezdomnych. Sama dla nich gotowała. Miała 93 lata. Pochowana została na gnieźnieńskim cmentarzu św. Piotra i Pawła.

Urodziła się 23 grudnia 1915 roku w Poznaniu. W lutym 1938 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo i po odbyciu okresu formacyjnego została skierowana do pracy w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Lecha w Gnieźnie, gdzie posługiwała przez całą wojnę. Po wyzwoleniu pracowała tam nadal, nawet wówczas, gdy władze komunistyczne odebrały szarytkom szpital. Pożegnała się z nim dopiero w 1962 roku, gdy wraz z pięcioma innymi siostrami została zwolniona. Z opieki nad chorymi jednak nie zrezygnowała. Odwiedzała ich w domach.

W 1989 roku siostra Felicja we współpracy z gnieźnieńską parafią Świętej Trójcy otworzyła stołówkę dla osób ubogich i bezdomnych. Funduszy brakowało, ale się nie zniechęcała. Z nieodłączną siatką w dłoni przemierzała ulice Gniezna. Prosiła w piekarniach, sklepach, na targowiskach. Ktoś ofiarował chleb, ktoś inny warzywa... By zgromadzić środki na utrzymanie stołówki nie wahała się pukać do drzwi różnych firm i instytucji. Raz w miesiącu z puszką w dłoni kwestowała pod kościołem farnym, czekając pokornie na datki.

W stołówce bywała codziennie. Pomagała w przygotowaniu posiłków, a później osobiście je wydawała. Dzięki jej wytrwałości i zaangażowaniu ciepły obiad jadło tam codziennie kilkadziesiąt osób. Niewiele mniej zabierało strawę w słoikach i menażkach do domów. Bezdomni mówili o niej: nasza Matka Teresa.

Za swoją działalność charytatywną siostra Felicja Sieracka była wielokrotnie odznaczana. Nie dla orderów i medali jednak pomagała. Mawiała, że robi to z potrzeby serca, a nie dla poklasku. Nie udzielała wywiadów, nie lubiła, gdy ją fotografowano, nie prosiła o promowanie swojej działalności. Twierdziła, że nie robi nic specjalnego. – Być dla innych, takie jest zadanie siostry miłosierdzia – mówiła krótko. 

 

za KAI


Polecamy