czwartek, 20 czerwca 2019 r.

Święto Podwyższenia Krzyża: Pakość

„Człowiek, który idzie za Chrystusem, który naśladuje Go na drodze swego życia, idzie, jak On, drogę codziennego dźwigania swego krzyża. Na tej drodze powoli dojrzewa do tego, że nie wystarczy tylko zawiesić krzyż na ścianie swego domu, czy powiesić go sobie na szyi. Trzeba go konkretnie wziąć ze sobą” – mówił w niedzielę 14 września w Pakości bp Wojciech Polak. W tej niewielkiej  miejscowości położonej niedaleko Inowrocławia znajduje się najstarsza po Zebrzydowskiej Kalwaria w Polsce.

Gnieźnieński biskup pomocniczy podkreślił, że do krzyża zawieszonego na ścianie, czy na szyi można się łatwo przyzwyczaić. Można się też przyzwyczaić do obrony krzyża, zapominając jednak o podstawowej prawdzie, że właśnie jako chrześcijanie jesteśmy ciągle wzywani do tego, aby i w ten sposób nie niweczyć Krzyża Chrystusowego

„Dlatego warto przypomnieć sobie, że krzyż trzeba wziąć, i że nie jest On – jak mówił kiedyś papież Benedykt – zaprzeczeniem życia, ale jest prawdziwym drzewem życia. Życie bowiem zyskujemy nie przez to, że staramy się nim zawładnąć, że chcemy z niego jak najwięcej i pod najróżniejszą postacią, wycisnąć, ale właśnie, jak On Ukrzyżowany, zyskujemy je wtedy, gdy oddajemy je w darze” – mówił bp Polak.

Kaznodzieja przypomniał również słowa wypowiedziane przez papieża Benedykta XVI przed paryską katedrą Notce-Dame, że oddawanie czci Krzyżowi naraża niekiedy również na szyderstwo, a nawet prześladowanie. Krzyż bowiem w pewnym sensie – mówił papież – wystawia na niebezpieczeństwo człowieka, lecz także i przede wszystkim umacnia łaskę Bożą i potwierdza nasze zbawienie.

Jak mówił Bp Polak, wystawia na niebezpieczeństwo człowieka, który słyszy powtarzane przez innych pytanie: i co Ty masz z modlitwy? Co ci daje krzyż? Wystawia na niebezpieczeństwo człowieka, gdy ten świat, dla którego krzyż staje się coraz bardziej obcy, ośmieszy miłosierdzie czy spowiedź, będzie manipulował pamięcią o cierpieniu, z trudem przypominając sobie o Kołymie, nie potrafiąc nazwać i upamiętnić „ludobójstwa katyńskiego”, przemilczając chińskie obozy pracy, w których cierpią setki ludzi. Wystawia na niebezpieczeństwo człowieka, gdy słyszy, że usunięcie krzyża z klasy szkolnej będzie dopiero właściwą i pełną miarą szacunku i tolerancji.

„I w takich właśnie sytuacjach, wciąż aktualne okażą się słowa, że Krzyż Chrystusa to nie ozdoba szkolnej ściany czy jedynie piękny przedmiot o określonych walorach artystycznych, ale widzialny znak złączenia z Chrystusem. Dlatego przychodzimy pod krzyż, który nam ciągle przypomina, że kto tak kocha, kto zdolny jest nieść swój krzyż, zdolny jest z miłości dać swoje życie” – mówił bp Polak.

Kalwaria Pakoska powstała w XVII wieku, w czasach kontrreformacji i często nazywana jest Jerozolimą Kujaw. Pierwszą drogę krzyżową poprowadził tam wiosną 1628 roku jej budowniczy ks. Wojciech Kęsicki. Trasa wynosiła wówczas prawie  4 km, a kolejne stacje wyznaczały krzyże. Już po kilku latach uczestniczyły w niej rzesze pielgrzymów. Z myślą o nich ks. Gęsickiego sprowadził do Pakości franciszkanów, którzy z gorliwością kalwarię rozbudowywali. Zakonnicy budowali kaplice kalwaryjskie przez ponad 60 lat. Do dziś istnieją 24 kaplice.

 

Polecamy