poniedziałek, 25 maja 2020 r.

Konferencja

Po południu w Collegium Europaeum Gnesnense odbyło się sympozjum naukowe na temat „Wezwanie do jedności z Wieczernika Narodu”. Prof. Leszek Mrozewicz, Dyrektor Naukowy Kolegium Europejskiego im. Jana Pawła II w Gnieźnie mówił na temat „Jedność Europy a jedność Kościoła: refleksja historyczna”. Jako drugi przemawiał abp senior Tadeusz Gocłowski z Gdańska, którego temat wystąpienia brzmiał: „O solidarną jedność narodu polskiego”. Na końcu ks. prof. Piotr Mazurkiewicz, Sekretarz Generalny COMECE wystąpił z wykładem pt.: „Europa: granice jedności, granice różnorodności”.

„Gdy tylko po edykcie Konstantyna skończyły się prześladowania Kościoła, rozpoczęły się w jego łonie spory o to, kto owe prześladowania wytrzymał, a kto się pod nimi ugiął. Zaraz potem pojawiły się kontrowersje dotyczące natury Chrystusa – a tym samym pierwsze rysy na jedności Kościoła” – mówił w swoim wykładzie prof. Leszek Mrozewicz. Dalej prof. Mrozewicz ukazał słuchaczom długą historię chrześcijaństwa i państw chrześcijańskich w kontekście kolejnych sporów i rozłamów: rozpadu imperium rzymskiego, arianizmu, pojawienia się barbarzyński plemion na terenach dawnego imperium romanum, eksplozji islamu, schizmy z 1054 r., wreszcie w kontekście reformacji i Soboru Trydenckiego, na którym dokonał się przewrót w myśleniu o jedności Kościoła.

„Wiek XX nie służył przekonaniu, że Kościół może przeciwdziałać nieszczęściom” – mówił prof. Mrozewicz. „Dwie wojny światowe, wielkie totalitaryzmy – a jednocześnie bardziej niż kiedykolwiek odczuwamy konieczność zespolenia sił i budowania jedności chrześcijaństwa. Doświadczenia pokoleń i wieków podpowiadają nam bowiem, że gdy Kościół był zjednoczony, spokojna była również i Europa, rozwijająca się i żyjąca w dobrobycie”.

„Troska o jedność narodu jest marzeniem nas wszystkich. Wydaje się czasem, że zostało z tego tylko marzenie” – mówił abp Tadeusz Gocłowski. „Do odzyskania wolności i troski o jedność w pluralistycznym społeczeństwie przyczynił się fenomen solidarności, pragnienie wolności, gotowość ponoszenia ofiar. Mówił o tym Jan Paweł II, jako człowiek, który jak my dźwigał na sobie to samo doświadczenie czasów. Mówił o potrzebie szukania siebie nawzajem – czy szukamy dziś siebie? Mówił o potrzebie spotkania i współpracy – a jak to dzisiaj wygląda? (…)”
„Bliska sercu Jana Pawła II była sprawa NSZZ Solidarność. Ale to ukochane dziecko czasem też obrywało. W 1996 i 2002 byłem z „Solidarnością” na Watykanie. Papież mówił wówczas, że upolitycznienie Związku doprowadziło do jego osłabienia. Solidarność podejmując odpowiedzialność za rządzenie krajem odeszła od zadania obrony pracowników. Jeśli chce służyć krajowi, musi więc wrócić do ideałów, gdyż władza zawsze przechodzi z rąk do rąk, a pracownicy zawsze oczekują pomocy w obronie ich praw. Tamte słowa miały duże znaczenie i mają je do dzisiaj. Związek zawodowy, który przez lata przyczyniał się do jedności narodu, nie może dziś wpływać destrukcyjnie. Boję się, żeby tak nie było. Trzeba się bronić, żeby nie zniszczyć tego, co przez lata udało się wypracować”.

„Karol Wojtyła został papieżem w charakterystycznym momencie” – mówił ks. prof. Piotr Mazurkiewicz. „Kościół już za Piusa XII był zaangażowany w kreowanie nowej rzeczywistości, która miała zapobiec wojnom i chronić przed totalitaryzmem. W 1950 roku spowodowało to oskarżenia o katolizację Europy i pociągnęło za sobą wycofanie się papieży z działań na rzecz budowania europejskiej wspólnoty. W tym momencie na scenę wkroczył Jan Paweł II, dla którego integracja była niesamowicie ważna. Już na początku pontyfikatu mówił do prezydium Parlamentu Europejskiego: ‘Dwanaście państw, które reprezentujecie, nie stanowi całej Europy! Jesteście tylko cząstką!’ Był to sygnał, że wszystkie narody Europy winny mieć prawo do włączenia się w struktury europejskie. Pamiętajmy, że był rok 1979. Wydawało się, że porządkiem jałtańskim może wstrząsnąć jedynie kolejna wojna światowa. Dlatego słowa papieskie były interpretowane wówczas nawet jako nawoływanie do takiej właśnie wojny! Tak nierealne wydawało się wówczas papieskie marzenie i tak niezwykłe było to, w czym było nam dane uczestniczyć między 1979 a 1989 rokiem”.

„Europa to nie tylko jedność kulturowa, ale i wielkie zróżnicowanie, to wiele dojrzałych kultur narodowych na niezwykle małej przestrzeni. Jeśli na tę jednoczesną jedność i różnorodność nałożone zostają struktury, pojawia się problem, jak opisać to napięcie, żeby nie spowodować wybuchu, ale też nie utracić bogactwa. Dlatego w europejskich strukturach mówi się tu o zasadzie jedności w różnorodności. Ten pomysł wzorowany jest na tym, co dzieje się w Kościele katolickim, który jest jednocześnie powszechny i lokalny”.

„Mimo że istnieją napięcia – radzimy sobie z nimi. Unia od tego nie pęknie. Powstaje pytanie jednak o jedność aksjologiczną, o strefę wartości. Gdzie tu dopuszczalna różnorodność?
Istnieje zadeklarowane aksjologiczne credo integracji – zespół wartości takich jak godność osoby ludzkiej, równość, wolność. Dla jednych jednak te wartości mają swoje uzasadnienie w teologii czy prawie naturalnym i pozostają niezmienne, dla innych zaś są efektem umowy społecznej, podlegają więc renegocjacjom. Jeśli mówimy, że Europę tworzyła rewolucja antropologiczna, to dziś mamy do czynienia z czymś w rodzaju kontrrewolucji – i to jest wielkie zadanie dla Kościoła. Potrzebne jest nam poczucie odpowiedzialności za całą cywilizację, podejmowane nie tylko w Brukseli, ale wszędzie, gdzie jesteśmy, w lokalnych wspólnotach”.

Polecamy