czwartek, 24 października 2019 r.

Słupca: 20-lecie parafii pw. św. Leonarda


Parafia pw. św. Leonarda w Słupcy obchodzi w tym roku 20. rocznicę powstania. Uroczystej Mszy św. sprawowanej z tej okazji 13 czerwca przewodniczył abp Henryk Muszyński. W homilii przypomniał o znaczeniu i zadaniach parafii jako wspólnoty, w której centrum znajduje się Jezus Chrystus.

 

„Parafia nie jest pobożną instytucją usługową, jak myślą niektórzy. To żywy organizm. Wspólnota miłości Jezusa Chrystusa” – mówił abp Henryk Muszyński, dodając, że to wspólnota jedyna i niepowtarzalna, będąca cząstką Kościoła powszechnego i jednocześnie całym Kościołem powszechnym, posiada bowiem wszystkie środki, jakie Chrystus pozostawił człowiekowi do zbawienia.

„Parafia jest dziś często postrzegana jako pobożna instytucja usługowa. Jeśli człowiek zostanie dobrze 'obsłużony' to i Kościół jest dobry i Pan Bóg jest dobry, a gdy coś nie dzieje się po jego myśli, to wówczas obraża się nie na człowieka, ale na Pana Boga” – mówił abp Muszyński.

Przyznał również, że ludzie redukujący wspólnotę parafialną wyłącznie do wymiaru ludzkiego podobni są do tych, którzy spotykając Jezusa widzieli w nim jedynie uczonego rabina, a nie Syna Bożego i Zbawiciela. - „To niepełne, fragmentaryczne spojrzenie. Parafia bowiem to rzeczywistość dużo głębsza. To wspólnota miłości Jezusa Chrystusa” – stwierdził kaznodzieja.

Msza św. sprawowana była przy ołtarzu polowym wzniesionym w pobliżu zabytkowego kościoła św. Leonarda. Świątynia wzniesiona została w XVI wieku i należy do najpiękniejszych w Wielkopolsce. Zarówno jej strop, jak i ściany boczne pokrywają XVII i XVIII-wieczne polichromie, które przed kilku laty gruntownie odrestaurowano. Na szczególną uwagę zasługuje wizja znajdująca się pod chórem muzycznym i przedstawiająca scenę „Potępieni w paszczy szatana”.

Parafia pw. św. Leonarda została erygowana w 1990 roku przez ówczesnego ordynariusza włocławskiego bp. Henryka Muszyńskiego, który dwa lata później objął archidiecezję i metropolię gnieźnieńską.

Kościół jest także sanktuarium św. Krzyża. Według miejscowej tradycji w 1863 roku uzbrojony żołnierz rosyjski prowadził w jego pobliżu zakutego w kajdany powstańca. Kiedy mijali świątynię jeniec poprosił o chwilę modlitwy. Kiedy stał przed krucyfiksem poczuł, że wiążące go pęta opadły, a po strażniku wszelki ślad zaginął.

 

bgk KAI


Polecamy