niedziela, 20 października 2019 r.

Abp Muszyński: obyśmy nie zaprzepaścili szansy na pojednanie


Obyśmy nie zaprzepaścili tej wyjątkowej szansy na pojednanie, która wynikła z tragicznych wydarzeń, apelował Prymas Polski abp Henryk Muszyński podczas Mszy św. żałobnej w intencji Lecha i Marii Kaczyńskich w archikatedrze św. Jana w Warszawie. Trumny Pary Prezydenckiej przewieziono dzisiaj z Pałacu do katedry, gdzie przez całą noc trwać będzie modlitewne czuwanie. Eucharystii przewodniczył metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.


Prymas Polski w homilii stwierdził, że dramat, który rozegrał się na rosyjskiej ziemi – jak nigdy dotąd – połączył Polaków i Rosjan, których podzieliła na dziesiątki lat zbrodnia na polskich oficerach dokonana w Katyniu w 1940 roku. Teraz jednak, po tragicznej katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia br., przekonujemy się, że krew przelana przed 70 laty, potrafi łączyć zarówno polityków, jak i zwykłych szarych ludzi. "Przyjmujemy z wdzięcznością wszystkie oznaki szczerego współczucia i międzyludzkiej solidarności - mówił abp Muszyński. - Odczytujemy je jako znak nadziei po latach rozdzielenia, i szansę na zbliżenie i pojednanie naszych narodów, dla dobra Polski, Rosji, Europy i świata".

Cytując współczesnego historyka Normana Daviesa, arcybiskup powiedział, że "Katyń może stanowić swoiste katharsis – oczyszczenie, nie tylko dla Polaków, ale także dla Rosjan". Według Daviesa – wydarzenia których jesteśmy świadkami, mogą spełnić podobną rolę, jak niegdyś Solidarność w Polsce, i otworzyć Rosjan „na ich własne koszmary z przeszłości”.

Prymas Polski zacytował również polityka, Zbigniewa Brzezińskiego, który w tragicznych wydarzeniach dostrzega nawet nową szansę pojednania naszych narodów, na wzór tego, które kiedyś dokonało się pomiędzy Niemcami i Polakami lub Niemcami i Francuzami. "Obyśmy nie zaprzepaścili tej wyjątkowej szansy!" - apelował abp Muszyński.

"Z perspektywy 70 lat widać wyraźniej niż kiedykolwiek, że niewinnie przelana krew ofiar tego samego, nieludzkiego systemu, która wsiąkła w tę samą ziemię i dzieliła nas przez pokolenia, nie musi koniecznie dzielić, a może także łączyć - przekonywał Prymas Polski. - Pozostaje nam tylko modlić się, aby nie zabrakło nam woli i determinacji, by podjąć wyzwania, przed którymi stajemy i które stają przed nami. Zobowiązuje nas do tego zarówno ofiara naszych ojców, dziadów i braci sprzed 70 lat, jak i ta najnowsza ofiara tych, którzy zginęli w pielgrzymce pamięci i prawdy, solidarności i pojednania - powiedział.

Prymas Polski wspominał prezydenta Lecha Kaczyńskiego jako oddanego syna Ojczyzny, wielkiego Polaka i gorącego patriotę. "Dopiero jednak Jego tragiczna śmierć ukazała przed światem wymiar prawdziwego męża stanu - powiedział. - Dziś przed nim chylą czoło koronowane i niekoronowane głowy państw, prezydenci, mężowie stanu Europy i innych części świata, Wschodu i Zachodu. Przy Jego trumnie spotkają się wybitni politycy, którzy dotąd bodaj nigdy nie stanęli obok siebie" - dodał, konstatując, że świadczy to wymownie o tym, jaki szacunek zdobył sobie Prezydent w oczach ludzi, odpowiedzialnych za polityczne oblicze świata, nawet u tych, którzy za życia nie zawsze podzielali jego poglądów.

Abp Muszyński podkreślił też, że Para Prezydencka znana była jako kochające się i przykładne małżeństwo. Przypomniał słowa, jakie o nierozerwalności małżeństwa jako związku jednego mężczyzny z jedną kobietą wypowiedział Lech Kaczyński podczas VIII Zjazdu Gnieźnieńskiego w marcu br. Prezydent potwierdził to świadectwem swego życia.

Prymas Polski wskazywał też na związek Lecha Kaczyńskiego z Warszawą, gdzie spędził niemal całe swoje życie. Wśród zasług Prezydenta dla stolicy arcybiskup wymienił budowę Muzeum Powstania Warszawskiego, organizację obchodów 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego oraz powołanie zespołu, który obliczył rozmiar zniszczenia i strat wojennych Stolicy. Abp Muszyński wspomniał też na przywiązanie Prezydenta do Gniezna i Kościoła hierarchicznego.

„Tragicznie zmarły Prezydent Polski był człowiekiem głębokiej i autentycznej wiary, gorącym patriotą, wielkim Polakiem i niestrudzonym budowniczym solidarnej i wolnej Polski – mówił Prymas Polski. - Obok innych, legendarnych postaci, jak Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Anna Walentynowicz, walczył z ogromną determinacją o ideały Solidarności” – dodał, podkreślając, że Lech Kaczyński wierzył, iż historię tworzą ci, którzy mają odwagę działać. Prymas Polski stwierdził, że obronę prawdy o Katyniu przyszło Prezydentowi – a także ostatniemu prezydentowi na uchodźstwie Ryszardowi Kaczorowskiemu – przypłacić życiem. Prawda o bestialskim mordzie polskich oficerów w Katyniu była zakłamywana przez dziesiątki lat i systemowo skazana na niepamięć. – „Dziś o niej mówi dosłownie cały świat. Słyszą o niej ci, którzy ją przez wiele lat negowali i pragnęli na zakłamaniu i obłudzie budować „lepszy świat” bez Boga. Jest to wielkie zwycięstwo sprawy, której służyli obydwaj Prezydenci oraz wielu tych, którzy podzieli ich los w tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem” – mówił arcybiskup.

Prymas Polski zadał pytanie powtarzane dziś przed wielu: czy trzeba było aż tak wielkiej ofiary? Odpowiedział, że doświadczenie uczy, że wszystko to, co wielkie i ważne w życiu, buduje się poświęceniem, ofiarą, niekiedy nawet za cenę własnego życia. Wymienił przykład św. Wojciecha i Sług Bożych Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki, przypominając, że ziarno musi upaść w ziemię, by wydać owoc. – „Niekiedy trzeba czekać lata, a nawet całe wieki, by doczekać się dobrych owoców – tłumaczył. - Prawda ta weryfikuje się także za naszych dni. Dziesiątki tysięcy ofiar przemocy i wojny złożyło się na to, że dzisiaj żyjemy w wolnym i niepodległym kraju. A zatem ich trud nie poszedł na marne, nie był daremny. Ich gwałtowna śmierć zaowocowała wolną Ojczyzną, która jest dla nas wielkim zobowiązaniem i zadaniem”.

Prymas podkreślił, że jednak od nas samych zależy w głównej mierze, jaki użytek uczynimy z niewinnej krwi naszych braci oraz z odzyskanej wolności. – „Dziś modląc się za ofiary tragicznej katastrofy prosimy, by ta przedziwna solidarność w cierpieniu i narodowej żałobie – widoczna na każdym kroku – zamieniła się w solidarny wysiłek wszystkich, niezależnie od różnic, które nas dzielą” - powiedział.

- "W obliczu tragedii o tak wielkich rozmiarach liczy się jedynie modlitwa i pamięć - podkreślił abp Muszyński. - Wspólna modlitwa łączy ludzi, niesie ukojenie w bólu, a nawet zdolna jest smutek zamienić w radość. Pamięć natomiast pozwala wobec potomnych zachować pełną prawdę historyczną – jedyny fundament, na którym można budować przyszłość" - zakończył.

za KAI

Polecamy