środa, 12 sierpnia 2020 r.

Kościół bożogrobców wirtualnie


Prezentację, podobnie jak wirtualną wycieczkę po katedrze gnieźnieńskiej, przygotowała bezpłatnie firma Foto-Sobczak z Wrześni prowadzona przez małżeństwo pasjonatów fotografii - Monikę i Rafała Sobczaków. Klikając na specjalną ikonę będzie można nie ruszając się sprzed komputera obejrzeć dokładnie zabytkowe wnętrze kościoła św. Jana Chrzciciela, który uchodzi za najstarszy i najmniejszy w Gnieźnie.

Historia świątyni związana jest z Zakonem Rycerzy Grobu Pańskiego (bożogrobców), którzy przybyli do Gniezna z Miechowa ok. roku 1179 za sprawą kanonika gnieźnieńskiego Przecława. W 1243 roku Przemysław i Bolesław Pobożny ufundowali dla nich kościół i klasztor na leżącym wówczas poza obwarowaniami miasta Grzybowie. Budowle przetrwały do 1331 roku, gdy Gniezno najechali i spustoszyli Krzyżacy. Na miejscu zniszczonego kościoła jeszcze w tym samym stuleciu wybudowano nowy, który stoi do dziś.

Gnieźnieński kościół św. Jana Chrzciciela jest jedną z niewielu gotyckich świątyń w Polsce, która przetrwała do naszych czasów w nienaruszonym stanie. We wnętrzu widoczne są liczne ślady jej dawnych opiekunów – bożogrobców. Ich znak, charakterystyczny podwójny krzyż, zobaczyć można zarówno na zwornikach przęseł, jak i we wnękach przeznaczonych na sedilia, czyli kamienne wnęki usytuowane w prezbiterium i przeznaczone na miejsca siedzące dla zakonników.

W prezbiterium zachowała się także unikalna gotycka polichromia, którą odkryto podczas prac konserwatorskich na początku XX wieku. Ukazuje ona głowy królów i proroków Starego Testamentu. Wzrok zwiedzających przykuwają także płaskorzeźby przedstawiające m.in. sceny z życia Chrystusa, Matki Bożej i Jana Chrzciciela.

Z kościołem św. Jana Chrzciciela związana jest także legenda tłumacząca pochodzenie niewielkich wyżłobień widocznych na zewnętrznych murach świątyni. Według podania są one śladem pozostawionym przez pokutujące dusze, które w jedną noc w roku wstawały z grobów i usiłowały dostać się do kościoła, a ponieważ był zamknięty, drążyły w murach otwory, które oglądać można do dziś.

Polecamy