piątek, 24 stycznia 2020 r.

Odpust w Markowicach

W Sanktuarium Matki Bożej Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw w Markowicach trwają doroczne uroczystości odpustowe. W tym roku mają one szczególny charakter przypada bowiem 300. rocznica budowy kościoła oraz 45. rocznica koronacji łaskami słynącej figury Madonny z Dzieciątkiem.

Uroczystej Sumie odpustowej sprawowanej 4 lipca przy ołtarzu polowym usytuowanym w pobliżu markowickiej świątyni przewodniczył bp Bogdan Wojtuś. W homilii zachęcał do dawania odważnego świadectwa Chrystusowi i wzorem Maryi niesienia Jego nauki innym ludziom.

„Ewangelizacja to wychodzenie z Chrystusem ku drugiemu człowiekowi. Obyśmy nigdy nie czekali aż inni przyjdą do nas. Obyśmy wychodzili ku innym, choćby odgradzały nas od nich góry nieufności, lęku, obaw i uprzedzeń. Niech nigdy nie będzie dla nas za daleko, za trudno, za późno iść do bliźniego z Dobrą Nowiną i wnosić ją w życie naszych rodzin i życie publiczne” – mówił gnieźnieński biskup pomocniczy.

Podkreślił również, że dziś wyraźniej niż kiedykolwiek widać jak bardzo nowa ewangelizacja, o której tylekroć mówił Jan Paweł II, jest potrzebna. Potrzebna jest nie tylko krajom Europy zachodniej, ale także Polsce.

„Kraje i narody, w których niegdyś życie chrześcijańskie kwitło, dziś wystawione są na ciężką próbę, podlegając procesowi zeświecczenia i ateizacji” – mówił bp Wojtuś, przypominając o zakazie umieszczania symboli religijnych w przestrzeni publicznej.

„Możesz być wierzący w swoim sercu, w swoim domu, w kościele, ale broń Boże, żeby krzyż znalazł się w szkole, w szpitalu, na ulicy. Nie wolno. Dlatego potrzeba nowej ewangelizacji. Potrzeba, byśmy umieli wyznać naszą wiarę, byśmy potrafili bronić prawa Chrystusa do obecności w życiu publicznym” – wołał bp Wojtuś, dodając, że prawo do publicznego ujawniania własnej religijności jest podstawowym prawem każdego człowieka.

Zachęcał także obecnych, by odpowiedzieli sobie na pytanie, czy potrafią publicznie przyznać się do Chrystusa, czy mają odwagę stanąć w obronie wiary i krzyża? Apelował również, by przełamać bierność, apatię i wykrzesać z siebie nowy zapał do dawania świadectwa Chrystusowi.

W Mszy św. prócz licznie przybyłych pielgrzymów uczestniczyli także przedstawiciele lokalnych władz oraz duchowni z dekanatu Inowrocław I i dekanatów ościennych. Obecna była także liczna reprezentacja braci z Towarzystwa św. Wojciecha.

Wzorem lat ubiegłych odpust w Markowicach potrwa tydzień. Uroczystości zakończą się w niedzielę, 11 lipca, Mszą św. sprawowaną w intencji chorych, samotnych i potrzebujących. Eucharystii przewodniczyć będzie gnieźnieński bp pomocniczy Wojciech Polak.

Łaskami słynąca figura Matki Bożej Markowickiej pochodzi najprawdopodobniej z końca XV wieku. Zanim trafiła do Markowic należała do sióstr boromeuszek z Trzebnicy k. Wrocławia. Później trafiła do klasztoru sióstr norbertanek w Strzelnie, które przekazały ją swojemu spowiednikowi ks. Michałowi Widzińskiemu, a ten przywiózł rzeźbę do Markowic i ulokował ją w kaplicy pałacu właścicieli wsi, państwa Bardzkich. Tam zasłynęła jako cudowna, modlący się przed nią właściciele Markowic wyprosili bowiem zdrowie dla swojej córki.

Wieść o uzdrowieniu ściągnęła do Markowic rzesze proszących. Biskup powołał specjalną komisje do ich zbadania. Komisja przybyła na miejsce i pod przysięgą przesłuchała uzdrowione osoby i świadków cudownych wydarzeń. Na tej podstawie biskup wydał dekret uznający 32 wydarzenia za cudowne, wyproszone przez wstawiennictwo Matki Bożej. Tak zaistniało sanktuarium maryjne w Markowicach na Kujawach. Staraniem właścicieli miejscowości w 1642 roku sprowadzono do Markowic Karmelitów Trzewiczkowych, którzy rozsławiali kult maryjny i opiekowali się pielgrzymami. W 1660 roku powiększono drewniany klasztor. W 1710 roku na miejscu drewnianego kościoła poczęto wznosić nowy, murowany, który stoi do dziś.

W czasie II wojny światowej kościół i klasztor, nad którym pieczę, od czasów międzywojnia, sprawowali misjonarze oblaci Maryi Niepokalanej, zajęli Niemcy. W pierwszym urządzono magazyn, w drugim szkołę dla "Hitler Jugend”. Cudowną figurę okupanci chcieli przewieźć do muzeum w Berlinie. Uratowało ją dwóch braci zakonnych, którzy z narażeniem życia ukryli rzeźbę najpierw na strychu, a potem w wiosce, gdzie przechowywana była w piwnicach, kopcach ziemniaków, pod węglem i słomą.

Po wyzwoleniu oblaci powrócili do klasztoru i z zapałem zabrali się za usuwanie zniszczeń. Do sanktuarium ściągały rzesze wiernych. Pierwszy powojenny odpust zgromadził blisko 25 tysięcy pielgrzymów. W 1957 roku przy klasztorze utworzono Niższe Seminarium Misjonarzy Oblatów, którego wychowankowie pracują dziś w najbardziej odległych zakątkach świata m.in.: na Madagaskarze i w Kamerunie. Kwitł także kult Matki Bożej.

W czerwcu 1965 roku, na mocy decyzji papieża Pawła VI, Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński dokonał koronacji markowickiej Madonny i nadał Jej tytuł Królowej Miłości i Pokoju. W uroczystości uczestniczyło ponad 30 tysięcy wiernych i wielu dostojników kościelnych, wśród których znajdował się także syn kujawskiej ziemi, przyszły Prymas i kardynał, ks. Józef Glemp.

bgk KAI

Polecamy