poniedziałek, 19 sierpnia 2019 r.

Janowiec Wlkp.: setne urodziny

Najbliżsi, przyjaciele i przedstawiciele lokalnych władz dziękowali za długie i owocne życie Leonarda Jezierskiego z Janowca Wielkopolskiego. List z życzeniami i błogosławieństwem przesłał także abp Józef Kowalczyk. 

 

Leonard Jezierski urodził się 30 października 1912 roku w Janowcu Wlkp. W 1934 roku ukończył Państwowe Seminarium w Wągrowcu. Od dziecka związany był z harcerstwem. W 1935 roku został instruktorem w stopniu podharcmistrza. W 1937 roku otrzymał nakaz pracy jako nauczyciel na Wołyniu. Pracował tam wśród ludności polskiej. II wojna światowa zastała go właśnie tam, udało mu się jednak przedostać przez Lwów do Przemyśla, a w maju 1940 roku dotarł do Skawiny, gdzie przebywali wysiedleni rodzice. Po wojnie do nauczania nie wrócił. Rozpoczął studia w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Sopocie. W styczniu 1949 roku poślubił Janinę Hillary i w połowie lat pięćdziesiątych zamieszkał w Janikowie. Do rodzinnego Janowca Wlkp. wrócił 2005 roku.

 

„Spotkanie z panem Leonardem wnosi wiele bogactwa myśli i przeżyć. To człowiek głębokiej, ugruntowanej wiary, świadomy swojej  roli w świecie i Kościele” – mówi o jubilacie ks. Andrzej Szczepaniak, proboszcz parafii w Janowcu Wlkp. Przyznaje również, że pan Leonard był zawsze wierny Bogu i swoim przekonaniom, czego wielokrotnie dał świadectwo. Często było ono okupione wieloma wyrzeczeniami. „W czasach PRL-u, z pobudek religijnych, zrezygnował z robienia kariery i był zmuszony wraz z żona tułać się po Polsce. Jego długie i bogate życie może być dla nas wzorem i przykładem” – dodaje ks. Szczepaniak.

 

W dziękczynnej Mszy św. uczestniczyli najbliżsi i przyjaciele jubilata, przedstawiciele władz Janowca Wlkp. i Janikowa, a także członkowie Janowieckiego Harcerskiego Kręgu Seniorów. List z gratulacjami i błogosławieństwem przesłał także prymas Polski abp Józef Kowalczyk. Wdzięczność Bogu wyraził także sam jubilat. „Boże, bądź uwielbiony! Za to że dałeś mi tak długie i piękne życie. Mogłem wiele razy zginąć, umrzeć, ale nie zginąłem, Ty mnie obroniłeś!  Za to, że postawiłeś na mojej drodze moją żonę Jadwigę. To ona ukształtowała moje życie. Znaliśmy się pół roku, spotkaliśmy zaledwie kilka razy, a przeżyliśmy wspólnie ponad pięćdziesiąt lat! Bądź uwielbiony Boże, za wszystko czym mnie obdarzyłeś” – dziękował na kolanach pan Leonard.

 

Fot. A. Borczykowska

Polecamy