piątek, 28 lutego 2020 r.

Prymas dla "Sygnałów Dnia"

"Gdyby Benedykt XVI nie miał pewności, że bariera przed nim jest zbyt wysoka, nie podjąłby decyzji o rezygnacji" – powiedział abp Józef Kowalczyk w "Sygnałach Dnia". Publikujemy zapis rozmowy z metropolitą gnieźnieńskim.

 

 









Krzysztof Grzesiowski: W Gnieźnie metropolita gnieźnieński, prymas Polski, ksiądz arcybiskup Józef Kowalczyk. Witamy księdza prymasa w Sygnałach z Warszawy.


Ks. abp Józef Kowalczyk: Witam serdecznie i dziękuję za zaproszenie. I korzystam z okazji, ażeby na początku już w tym ważnym dla nas dniu złożyć także gratulacje i najlepsze życzenia z okazji 40-lecia istnienia i działalności Sygnałów dnia Polskiego Radia Pierwszego Programu, które jest moim radiem.



Dziękujemy księdzu prymasowi. Ale przyzna ksiądz prymas, że dziś zwłaszcza wierni Kościoła Katolickiego będą mieli do czynienia z wydarzeniem bez precedensu w ciągu ostatnich kilkuset lat – o godzinie 20 kończy się pontyfikat Benedykta XVI. Tak sobie policzyłem, jeśli dobrze, to chyba tak, 17 dni minęło od dnia, w którym świat usłyszał papieskie słowa, że nie czuje się już na siłach, by kontynuować posługę. I tak na dobrą sprawę, ot, choćby zdjęcia z wczorajszej audiencji generalnej, kiedy to wierni wciąż zadawali sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego papież zdecydował się ustąpić?


Odpowiedź dał sam Ojciec Święty Benedykt XVI w swoim wystąpieniu na konsystorzu 11 lutego i powiedział tam dobitnie i wyraźnie to zresztą, co przepis kodeksu prawa kanonicznego w takich sytuacjach, bo kodeks wyraźnie przewiduje możliwość rezygnacji, ale muszą zaistnieć pewne warunki. Papież tam wyraźnie powiedział, że rozważywszy po wielokroć rzeczy w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotra. To nie znaczy, żeby nie mógł jeszcze, ale proszę zwrócić uwagę na słowo „należyty”. Papież ocenił, że nie może ryzykować, bo jego dalsze spełnianie funkcji nie byłoby spełniane w sposób należyty, a tu wszystko mieści się w przepisach prawa kościelnego, które istniały od dawna i w kodeksie prawa kanonicznego z 1983 roku, które zatwierdził i opracował, i sam byłem tego świadkiem, jak studiował kanon po kanonie z komisją Jan Paweł II, ten zapis umieścił i sam z tą normą się zmierzył, kiedy doszedł do wieku 75 lat. Konsultował także Ratzingera, czy podjąć też tę decyzję. Czasy w owym momencie nie były jeszcze dojrzałe i otrzymał wskazania braterskie kardynałów, że należy pozostać dotąd, dokąd tylko siły pozwolą.


Ksiądz prymas mówił o papieskiej decyzji, że była suwerenna i świadoma...

Tak.


A wczoraj Benedykt XVI wspomniał, powiedział coś takiego, że kochać Kościół to znaczy też mieć odwagę dokonywać trudnych wyborów.


No bo to jest trudny wybór. Proszę pamiętać, że u ludzi sumienia, takich jakim był i jest obecny papież Benedykt XVI, ja go dosyć dobrze znałem, to jest człowiek wychowany po katolicku, człowiek sumienia, człowiek wrażliwy, on by nigdy nie cofnął się przed różnego rodzaju trudnościami, gdyby nie miał pewności moralnej, że to jest już dla niego bariera za wysoka i nie przyniesie to dobra ani Kościoła, ani Stolicy Apostolskiej, ani konkretnemu człowiekowi, który widzi w nim głowę Kościoła. I to znajdujemy w jego tym pierwszym oświadczeniu 11 lutego, mówi wyraźnie, że niezbędne są siły zarówno ciała, jak i ducha, by móc prowadzić tę posługę, by spełniać tę posługę, a w ostatnich miesiącach stało się we mnie na tyle nieprzekonywające i doprowadziło mnie do pewności moralnej, że należy oddać tę posługę następcy, który poprowadzi dalej, a ja nie wychodzę z Kościoła, pozostaję, będę duchem i sercem, i modlitwą obecny, i będę wspomagał, na ile tylko będzie to możliwe poprzez właśnie ten rodzaj posługi papieskiej, ale już jako emeryta.

Czyli nie porzucam Kościoła, ale klękam pod krucyfiksem, nie będę już nosił władzy, ale będę w służbie.

Tak.

Ksiądz prymas pytany po decyzji Benedykta XVI o ocenę następcy św. Piotra mówił o tym, że to przykładny kapłan, wybitny teolog, roztropny papież. Co to znaczy roztropny papież? Jak ksiądz rozumie to słowo?


Roztropny papież... Każdy człowiek powinien być człowiekiem roztropnym, to jest wielka cnota roztropności. Można być wykształconym, a nieroztropnym człowiekiem. Człowiek roztropny wyważa i wysila się poprzez swoje kwalifikacje intelektualne tylko, a inny poprzez modlitwę i wysiłek, żeby podjąć właściwą decyzję. Często wiemy... Proszę pana, bardzo banalny przykład: lekarz, specjalista, chirurg, który przeprowadza bardzo precyzyjne operacje na otwartym sercu, ileż tam trzeba roztropności, żeby w stosownym momencie to uczynić, żeby nie być emocjonalnie rozchwianym przy przeprowadzeniu takiej operacji, tylko stosowanie i na miarę swoich możliwości i tego, co się nie da nabyć z książki, tylko wychować poprzez pracę nad sobą, roztropnie dokonać tego zabiegu. To samo można przenieść na posługę papieża. Świadomość posługi w całym Kościele, odpowiedzialności za tyle różnych problemów, z którymi musi zmierzyć się Kościół wymaga wielkiej roztropności ze strony papieża, bo ostatecznie do niego w końcu wszyscy, nawet doradcy, przychodzą i proszą o ostateczną decyzję.



Papież ustępuje dziś o dwudziestej, potem będzie pierwsze posiedzenie poprzedzające konklawe. Prawdopodobnie odbędzie się ono w poniedziałek, to do kardynałów należy decyzja o terminie konklawe. Pojawiają się już pierwsze daty. Ale nie w tym rzecz. Tygodnik Powszechny cytuje słowa kardynała prezbitera Waltera Kaspera o następcy Benedykta XVI. Kardynał Kasper uważa, że dziś potrzebny jest papież o głębokiej duchowości, charyzmatyczny, by pociągnął ludzi, ale umiał także poprowadzić Kościół, musi mieć znajomość całego Kościoła, nie wystarczy znajomość jednego kraju czy jednej diecezji. Jak znaleźć w gronie kardynałów taką osobę, taką postać?


To jest normalna wypowiedź przy każdym, powiedzmy, wakacie Stolicy Apostolskiej. Ten wakat, który się zbliża... Ja pamiętam po śmierci Piusa XII nie było takiej wspólnoty kardynałów wielkiej jak teraz, ale przed konklawe to, co chcieliby zobaczyć kardynałowie na konklawe, zostało wyrażone w modlitwie kamerlinga. Ktoś mógł odczytać, że to jest uwaga na tle pontyfikatu, który minął, a inny mówi: to jest wizja w przyszłość i my wyrażamy takie, takie i takie problemy, które przed nowym papieżem staną. Dziś to się wyrazi na pewno w prywatnej i wspólnej modlitwie także, ale przede wszystkim wyrazi się na tych posiedzeniach kardynałów, które poprzedzą konklawe, a jak słyszymy, prawdopodobnie od poniedziałku te kolegialne, gremialne spotkania kardynałów już obecnych w Rzymie rozpoczną się. Może być przyspieszone konklawe, bo dokument papieski, który znowelizował dotychczasową motu proprio, w tym punkcie mówi, że jeśli w Rzymie będą wszyscy kardynałowie i dojdą do wniosku, że już są wszyscy, może kolegium kardynalskie podjąć decyzję nieczekania na 15 dni czy 20, może wcześniej zadecydować o rozpoczęciu konklawe. Przypuszczam, że tak się stanie.



Jeszcze na chwilę zacytuję słowa kardynała Kaspera, który powiedział, że nie będzie się wybierało, z pewnością nie będzie się wybierało papieża na czas ograniczony, następcą św. Piotra jest się wybranym na całe życie. No i teraz jak to się ma do decyzji Benedykta XVI?


To jest całkiem doskonale zgodne z przepisami kodeksu prawa kanonicznego. My wybieramy na całe życie, tak samo jak zostajemy kapłanami na całe życie, ale czy tę funkcję będziemy mogli przez całe życie spełniać, podyktują warunki nasze osobiste, życiowe, kondycja fizyczna, kondycja duchowa. I z takim założeniem wychodzi się przy wyborze papieża. Przecież wybór Jana Pawła II, młodego człowieka, 58 lat, był także na całe życie, natomiast w pewnym momencie, jak powiedziałem, miał problem, czy nie podjąć tej decyzji. Obecny papież także był wybrany na całe życie, z tym, że zdawał sobie sprawę, że może przyjść taki moment, kiedy, jeśli siły opadną te fizyczne i duchowe, trzeba będzie w sumieniu podjąć decyzję, czy lepiej będzie, jeśli będzie prowadził Kościół i służył Kościołowi człowiek o świeżym umyśle, o lepszej znajomości współczesnego świata, o lepszym doświadczeniu zmierzenia się z tym wszystkim, co w dzisiejszym świecie jest aktualne i z czym rzeczywiście trzeba się zmierzyć mężnie, a nie stresowo. To wszystko odgrywa ogromną rolę i myślę, że kardynał Kasper powiedział tu swoje zdanie. Aczkolwiek proszę pamiętać, że tego rodzaju wypowiedzi kardynałów nie są nieomylne, to są prywatne zdania. Kardynał Kasper jest też już emerytem, w związku z tym emeryci mogą mówić tyle, ile chcą, w konklawe udziału nie biorą, a na kongregacjach mogą być i tam mogą wypowiadać wszystkie rzeczy.

Jeśli pan pozwoli, to powiem tu na końcu taką rzecz. Obecny papież pięknie powiedział, że istniał sobór ojców soboru i istniał też sobór medialny. Otóż ja byłem w czasie soboru, ostatniej sesji studentem na Gregorianie i przychodzili z wykładami tacy ludzie, jak Ratzinger, w tym wypadku mam na myśli jednego z jezuitów, który też był konsultorem jednego z kardynałów i przychodził. A wykłady były po łacinie i powiedział: Fratres carissimi... (cytat łac.) Chciał przez to powiedzieć, że Sobór to nie jest to, co się dzieje w auli, tam jest multilokwium. Sobór jest ten, który znajduje się w zapisach dokumentów soborowych, w konstytucjach, deklaracjach podpisanych przez ojców soboru i przez Ojca Świętego, to jest sobór. Natomiast wszystko to, co było wypowiadane z emocją, bez emocji, z większą lub mniejszą dozą krytyki, to nie jest sobór. To, co przekazywały różne środki masowego przekazu i spełniały bardzo dobrą rolę, ale też ukazywały na swój sposób sobór, wyrażając swoje wizje soboru. To nie jest sobór, to jest sobór medialny, o którym mówił bardzo wyraźnie papież Benedykt XVI, którzy dzisiaj kończy swoją misję chwalebną, godną uznania, a z naszej strony wielkiego szacunku i podziękowania za to, że mimo 86 lat ma tak trzeźwy umysł i jest zdolny podjąć taką decyzję, której niezdolny, można powiedzieć tak, był każdy papież od 1294 roku.



Księże arcybiskupie, dziękujemy za spotkanie, dziękujemy za rozmowę. Ksiądz arcybiskup Józef Kowalczyk, metropolita gnieźnieński, prymas Polski, był gościem Sygnałów dnia.


Bardzo dziękuję i życzę cierpliwości. I mam nadzieję, że Duch Święty zadziała tak jak zadziałał przy wyborze i papieża Jana Pawła II, i papieża Benedykta XVI. Szczęść Boże i dziękuję bardzo.

My również dziękujemy.

źródło: Polskie Radio

Rozmowy można posłuchać TUTAJ

Polecamy