wtorek, 28 stycznia 2020 r.

Śladami Zbawiciela (2)

Kana Galilejska, gdzie Jezus przemienił wodę w wino, Nazaret, gdzie się wychował i Tabga, gdzie miało miejsce cudowne rozmnożenie chleba – te miejsca odwiedzili pielgrzymi z archidiecezji gnieźnieńskiej w trzecim dniu swojego pielgrzymowania po Ziemi Zbawiciela.

 

Poniedziałek 30 września

W poniedziałek wyruszyliśmy do Kany Galilejskiej. W miejscu, gdzie odbyło się ewangelijne wesele 26 par małżeńskich uroczyście odnowiło ślubną przysięgę. Była to niezwykle wzruszająca chwila nie tylko dla małżonków, ale także dla pozostałych pielgrzymów. W Kanie mieliśmy okazję zobaczyć kamienną stągiew – taką samą, jakiej używano w czasach Jezusa. Z Kany pojechaliśmy do Nazaretu, gdzie – jak czytamy w Ewangeliach – żyła rodzina Jezusa i gdzie On sam się wychował. Nazaret to największe miasto na terenie Izraela zamieszkałe przez Palestyńczyków. Jego zwiedzanie rozpoczęliśmy przy źródełku, przy którym, według apokryficznej Protoewangelii św. Jakuba, Archanioł Gabriel po raz pierwszy ukazał się Maryi. Obecnie znajduje się ono we wnętrzu grekoprawosławnej świątyni. W drodze do Bazyliki Zwiastowania zatrzymaliśmy się na chwilę w małym kościele zbudowanym przez Krzyżowców w miejscu synagogi, w której Jezus wypowiedział słowa: „dziś spełniły się te słowa, któreście słyszeli” komentując w ten sposób przeczytany chwilę wcześniej fragment proroka Izajasza, co wywołało taki gniew nazarejczyków, że chcieli Go strącić z góry.

 

Wąskimi uliczkami Nazaretu, wśród straganów i ulicznego gwaru, ruszyliśmy dalej do Bazyliki Zwiastowania. Niezwykle wymownie brzmią tutaj słowa modlitwy Anioł Pański, wypowiadane przy wtórze dzwonów bijących w południe w miejscowym klasztorze ojców franciszkanów. W ciszy przystanęliśmy przy domu Matki Bożej, by podumać nad miejscem, w którym działa się historia zbawienia. Tej chwili wielu z nas, a może wszyscy, nigdy nie zapomnimy.


W Nazarecie nawiedziliśmy jeszcze jeden kościół – pw. św. Józefa.  Ten „mąż sprawiedliwy”, cichy i niezauważany, jest niezmiennie wzorem dla wszystkich mężów i ojców i przykładem głębokiej wiary będącej najtrwalszym fundamentem życia. Ostatnim miejscem, do którego zaprowadziła nas nasza pielgrzymia droga była Góra Strącenia, na którą nazarejczycy prowadzili Jezusa, by Go stamtąd zrzucić po wspomnianym wydarzeniu w synagodze. Rozpościera się z niej niezwykły widok na Nazaret i wyrastającą wśród równin Górę Tabor. Z miejsca tego zobaczyć można, jak pięknym „ogrodem Boga” jest Galilea. Na koniec jeszcze raz wróciliśmy nad Jezioro Genezaret, do Tabghi – miejsca dwóch wydarzeń ewangelijnych: przekazania prymatu Piotrowi i cudownego rozmnażania chleba. „Czy mnie kochasz?” – wsłuchiwaliśmy się w pytania, które Jezus zadał przed dwoma tysiącami lat apostołowi. W położonym nieopodal klasztorze benedyktyńskim upamiętniającym cud rozmnożenia chleba przeżyliśmy Eucharystię, która zakończyła trzeci dzień naszej pielgrzymki. Pan umocnił naszą wiarę, kiedy połamał dla nas prawdziwy Chleb. Tam, kilka metrów od wód Jeziora Genezaret spotkaliśmy żyjącego Jezusa.

 

Ks. Krzysztof Stawski

Polecamy