środa, 22 stycznia 2020 r.

Śladami Zbawiciela (5)

Piątek był ostatnim dniem pielgrzymowania pątników z archidiecezji po Ziemi Świętej. Spędzili go w Jerozolimie, modląc się w miejscach, w których przebywał Jezus w ostatnich godzinach ziemskiego życia. Z Nim również podążali Drogą Krzyżową rozważając wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat.

 

Ostatni dzień pielgrzymki rozpoczęliśmy wcześnie. O 6.00 rano uczestniczyliśmy w Mszy św. w miejscu, które już wcześniej odwiedziliśmy – Lithostrotos, gdzie Jezus stanął przed Piłatem i został skazany. Z wielkim wzruszeniem słuchaliśmy zapisu tych wydarzeń pozostawionego przez św. Jana Ewangelistę. Tutaj rozpoczęła się Droga Krzyżowa Chrystusa Pana. My również, po zakończeniu Mszy św., wyruszyliśmy, by rozważyć Mękę Pańska. Nasze nabożeństwo zakończyło się w Bazylice Zmartwychwstania. Tam mogliśmy dotknąć miejsca, w którym stał Krzyż. Mogliśmy wejść do pustego Grobu i zobaczyć miejsce odnalezienia relikwii Krzyża. Dalej udaliśmy się na Syjon Chrześcijański, w którym narodził się Kościół. Tu znajdują się trzy ważne dla chrześcijan miejsca: Wieczernik, kościół Zaśnięcia NMP  i kościół Gallicantum. Pierwsze z nich, zgodnie z przekazem Ewangelii jest salą położoną na górze i znajduje się jak głosi tradycja nad grobem króla Dawida, w mieszczącej się poniżej żydowskiej synagodze. W miejscu tym, w którym Pan ustanowił Eucharystię i kapłaństwo, zaśpiewaliśmy pieśń „Panie pragnienia ludzkich serc, Ty zaspokoisz  sam, przyjdź  Chlebie żywy, Znawców nasz, pszeniczny  darze  przyjdź”. Znajdujący się w pobliżu kościół pw. Zaśnięcia NMP należy do konwentu benedyktyńskiego. Według tradycji właśnie w tym miejscu zasnęła Najświętsza Maryja Panna i została przeniesiona do grobu na zboczu Góry Oliwnej, skąd z duszą i ciałem została zabrana do nieba. Kościół zdobią piękne mozaiki wykonane w większości przez miejscowych mnichów. W dolnej części świątyni znajduje się polski akcent, kaplica z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, z wizerunkiem św. Wojciecha i innych polskich świętych.

 

Ostatnim miejscem, które nawiedziliśmy był kościół św. Piotra in Gallicantu (o pianiu koguta). Pod posadzką tej świątyni znajduje się cysterna, w której z dużym prawdopodobieństwem więziony był Jezus w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, kiedy poprowadzono Go do Pretorium, czyli twierdzy Antonia. Tam zabrzmiały przeszywające słowa Psalmu 88, którymi zapewne modlił się uwięziony w cysternie Chrystus Pan: „Panie, mój Boże, za dnia wołam, nocą się żalę przed Tobą. Niech dojdzie do Ciebie moja modlitwa, nakłoń swego ucha na moje wołanie! Bo dusza moja jest nasycona nieszczęściami, a życie moje zbliża się do Szeolu. Zaliczają mnie do tych, co schodzą do grobu, stałem się podobny do męża bezsilnego. Moje posłanie jest między zmarłymi, tak jak zabitych, którzy leżą w grobie, o których już nie pamiętasz, którzy wypadli z Twojej ręki. Umieściłeś mię w dole głębokim, w ciemnościach, w przepaści. Ciąży nade mną Twoje oburzenie. Sprawiłeś, że wszystkie twe fale mnie dosięgły. Oddaliłeś ode mnie moich znajomych, uczyniłeś mnie dla nich ohydnym, jestem zamknięty, bez wyjścia. Moje oko słabnie od nieszczęścia, codziennie wołam do Ciebie, Panie, do Ciebie ręce wyciągam”.  Stanęliśmy też przy schodach świętych, po których niewątpliwie musiał przechodzić Pan Jezus gdy był przyprowadzony i wyprowadzany z pałacu najwyższego kapłana.

 

Przy kościele św. Piotra in Gallicantu jeszcze raz spojrzeliśmy na panoramę Jerozolimy, Dolinę Gehenny, gdzie znajdowało się Pole Krwi kupione za pieniądze oddane przez Judasza arcykapłanom, i na którym on sam wcześniej popełnił samobójstwo. Ostatni raz popatrzyliśmy na dawne wzgórze świątynne, na Górę Oliwną i pobliskie Betlejem oddzielone od Jerozolimy wysokim murem. Dziękowaliśmy Bogu, że dał nam poznać te miejsca i przez to stał się nam jeszcze bliższy.

 

Skończyło się nasze pielgrzymowanie. Doświadczyliśmy dokuczliwego upału i przeszywającego chłodu, radowaliśmy się Narodzeniem Dziecięcia i kosztowaliśmy goryczy Męki Zbawiciela. Słowa naszej modlitwy mieszały się z muzułmańskim nawoływaniem z minaretu i hebrajskim czytaniem Pism. Słyszeliśmy niezliczone języki, spotkaliśmy ludzi różnych kultur i ras. Nade wszystko jednak każdy z nas spotkał Jezusa. Dla nas pielgrzymów pobyt w Ziemi Świętej będzie niezapomnianym wspomnieniem Roku Wiary. Dziękujemy wszystkim, którzy nam towarzyszyli w tym wędrowaniu śladami Zbawiciela. Mamy nadzieję, że wszyscy spotykaliśmy się w te dni na płaszczyźnie wiary i modlitwy, niezależnie od tego, gdzie byliśmy. A zatem do zobaczenia w domu.

 

Ks. Krzysztof Stawski

Polecamy