środa, 16 października 2019 r.

Prymas dla "Rzeczpospolitej"

Kościół nie ma problemu z nauczaniem papieża Franciszka. Być może problem mają media w Polsce. Nie widzę wielkiego przepychu wśród biskupów i kapłanów w archidiecezji gnieźnieńskiej i w naszym kraju – powiedział abp Józef Kowalczyk w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem.

 

Kiedy ksiądz prymas patrzy na dzisiejszą scenę polityczną, jak ocenia stan polskiej demokracji?

Abp Józef Kowalczyk: Politycy muszą nauczyć się żyć w demokracji, a więc nauczyć się także żyć w opozycji. A żyć w opozycji nie znaczy mówić na wszystko „nie", co czyni koalicja. Natomiast koalicja rządząca nie powinna odrzucać konstruktywnych propozycji przedstawianych przez opozycję.

Opozycja zyskuje szacunek poprzez pozytywne działanie polegające na inteligentnej i obiektywnej krytyce tego, co czynią rządzący lub stanowiący prawo. Koalicja i opozycja muszą prowadzić ze sobą konstruktywny dialog. Bycie w opozycji nie może oznaczać, że jest się wrogiem koalicji rządzącej i neguje się wszystko cokolwiek rządzący zrobią, nazywając ich nieudacznikami. Nie na tym polega działalność opozycji także w parlamencie, który jest ciałem ustawodawczym.

 

Ale od lat opozycja traktuje rządzących jak wrogów i ze wzajemnością.

Opozycja musi liczyć się z tym, że minie kilka lat i władza może być jej powierzona. A stanie się tak wówczas, jeśli pracując w opozycji, będzie wnosić konstruktywny wkład we wspólne dobro kraju. Na partii przejmującej władze spoczywa też odpowiedzialność za kontynuację konstruktywnych działań poprzednich rządów.

 

Na ogół ze zmianą władzy w Polsce dochodzi do wywrócenia do górny nogami działań poprzedników. 

Nie można wszystkiego burzyć i zmieniać. Takie zachowania są niczym innym jak działalnością podobną do działań szczepowych z czasów niezorganizowanych państw, które obecnie daje się zauważyć w niektórych krajach afrykańskich i nie tylko. Cisną się tu na usta słowa poety:

Każda epoka ma swe własne cele
I zapomina o wczorajszych snach...
Nieście więc wiedzy pochodnię na czele
I nowy udział bierzcie w wieków dziele,
Przyszłości podnoście gmach!
Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!
(Adam Asnyk)

Jeżeli Polska chce konstruktywnie wykorzystać energie ludzkie, czas, jaki ma i możliwości zdobycia dostępnych funduszy, powinna zespolić działania wszystkich niezależnie od tego, czy ktoś jest w opozycji, czy ma bezpośrednią odpowiedzialność za sprawowanie władzy.  Polska musi stanąć na twardym gruncie osadzonym na tym, co jest jej dostępne w pozyskiwaniu funduszy unijnych. Kluczem do ich maksymalnego wykorzystania jest zgodna współpraca w parlamencie. Polska nie możemy zmarnować czasu, który ma jako młody członek Unii Europejskiej. Gdy chodzi o dobro wspólne, nie można patrzeć na to, czy należy się do tej czy do innej partii. Trzeba zespolić siły i zdobyć wszystko co jest do zdobycia i budować to, co będzie służyć wszystkim. Koalicje się zmieniają, a owoce działania pozostaną jako wspólny sukces – opozycji i koalicji rządzącej. To, co obecnie dzieje się w polskiej polityce budzi czasem zdumienie i trwogę.

 

Mam wrażenie, że sytuacja w parlamencie rozwija się w kierunku zupełnie przeciwnym do oczekiwań księdza prymasa. Opozycja krytykuje każdy pomysł rządu, a rządzący straszą powrotem opozycji niczym zła wcielonego. 

W walce o sprawiedliwość społeczną nie chodziło o wybudowanie wieży, na szczycie, której będą najbogatsi, a na dole ludzie prawie umierający z głodu. Taka sytuacja jest zaprzeczeniem celu walki naszych przodków. To jest grzech społeczny zasługujący na krytykę. Premie i nagrody w parlamencie i gdzie indziej, w czasie obecnego kryzysu, budzą zdziwienie i zgorszenie. Politycy muszą solidaryzować się ze społeczeństwem w znacznym procencie biednym. W przeciwnym razie społeczeństwo odwróci się od rządzących i powie: „Nie jesteście lepsi od tych, którzy w przeszłości nas oszukiwali".

Nastroje społeczne odzwierciedlają się później w wyborach, w bardzo niskiej frekwencji, ponieważ ludzie nie wierzą w uczciwość prowadzonej polityki. Podobne nastroje były w socjalizmie realnym. Korzystając z idei solidarności, nie stać nas dziś na budowanie społeczeństwa prawdziwie obywatelskiego?! To budzi zdziwienie i uzasadnione pytania. Można być agnostykiem, można być ateistą, można być gorącym czy letnim katolikiem lub protestantem, ale trzeba być przede wszystkim człowiekiem, człowiekiem sumienia i nim się kierować. Jeżeli nie będziemy kierować się własnym, prawym sumieniem, to doprowadzimy do zwaśnienia, kompromitującej kłótni parlamentarnej posługując się prymitywnym językiem niegodnym ludzi wykształconych.

 

Jak ksiądz prymas zapatruje się na ustawę zakazującą uboju rytualnego? Naczelny rabin polski powiedział, że „zakaz uboju rytualnego to najgorsze, co mogło się stać dla żydowskiej diaspory od 30 lat".

Odpowiem jako człowiek, który jest wielkim zwolennikiem wolności religijnej. Z ramienia stolicy apostolskiej zmagałem się o to, żeby była zagwarantowana nie tylko w konkordacie, ale także w konstytucji i ustawach. Ustawa z 20 lutego 1997 r. o stosunku państwa do gminy żydowskiego w Rzeczypospolitej Polskiej w art. 9.2 mówi wyraźnie, że „ w celu realizacji prawa do sprawowania obrzędów i czynności  rytualnych związanych z kultem religijnym gminy żydowskie dbają o zaopatrzenie w koszerną żywność, o stołówki i łaźnie rytualne oraz o ubój rytualny". Gminy wyznania mojżeszowego mają taką gwarancję ustawową. Prawo do zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury gwarantuje również konstytucja, art. 35. Zaś art. 53. mówi o wolności religijnej, która obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu.

Po dokładnej analizie art.9.2 wspomnianej ustawy oraz zapisów konstytucji, a także dotychczasowej praktyki zwyczajowej, można wyciągnąć wniosek, że odrzucenie w głosowaniu projektu dyskutowanej ustawy nie ogranicza praw nabytych wspólnot wyznaniowych. Nie zostały więc odebrane im uprawnienia do sprawowania kultu religijnego i uboju rytualnego.

 

Czyli jak zmieniło się prawo do uboju rytualnego po tym, gdy PiS, Ruch Palikota, SLD i część PO odrzuciła ustawę o nim?

To, co określało rozporządzenie ministra rolnictwa Stanisława Kalemby zostało uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niekonstytucyjne. Ubój  rytualny, jak wiadomo, polega na zabijaniu zwierząt hodowlanych bez ogłuszenia poprzez wykrwawienie. Dyskusja dotyczyła tego, czy ubój ten jest dopuszczalny w świetle ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. Projekt ustawy, o której mowa, winien przewidywać także skutki jej odrzucenia. Przewodniczący komitetu Konferencji Episkopatu Polski do spraw dialogu z judaizmem w dniu 25 czerwca tego roku wyraził opinię, że  ubój rytualny nie musi być sprzeczny z humanitarnym traktowaniem zwierząt.

 

Projekt ustawy wywołał wielkie kontrowersje. Przewodniczący związku muzułmanów w Polsce Tomasz Miśkiewicz powiedział, że to „policzek", że uniemożliwia obchodzenie świąt muzułmanom i ogranicza praktyki religijne.

Istnieją wspólnoty wyznaniowe, w których ubój rytualny należy do istoty obrzędu religijnego i nie możemy o tym zapominać. Jeżeli proponuje się ustawę, która dopuszcza ubój rytualny z ogłuszeniem, to trzeba przewidzieć także możliwość jej odrzucenia i zagwarantować ubój rytualny wyznaniom, dla których jest on istotny w sprawowaniu kultu.

 

Mecenas Roman Giertych formułuje wniosek do RPO o skierowanie skargi do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu uboju rytualnego, reprezentując stowarzyszenie żydowskie.

Mecenas Giertych ma rację. Polsce potrzebna jest jasna interpretacja wspomnianych zapisów ustawowych lub orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie uboju rytualnego dotyczącego wspomnianych wyznań religijnych. Nie wypowiadam się na temat uboju rytualnego z perspektywy rządzących, bo to ich kompetencja i zatroskanie o rynek. W Polsce, każde wyznanie musi mieć zagwarantowane prawo do sprawowania własnego kultu religijnego. Projekt ustawy, o której mowa winien był mieć klauzulę, że w razie jej odrzucenia wyznanie mojżeszowe i muzułmanie mają prawo do korzystania z uboju rytualnego tak, aby mogli spełniać swoje obrzędy liturgiczne.

 

Dlaczego posłowie głosowali przeciwko ubojowi rytualnemu?

Mogę tylko przypuszczać, że kierowali się przesłankami walki politycznej. Jestem jednak przekonany, że nie kierowali się przesłankami antysemickimi. Na ubój rytualny dla celów religijnych zezwalają też takie kraje jak np.: Wielka Brytania, Niemcy Dania...

 

A co z racjami obrońców praw zwierząt, którzy są przeciwni ubojowi rytualnemu?

Kościół jest za poszanowaniem praw zwierząt i humanitarnym ich traktowaniem. Metoda zabijania zwierząt przy uboju rytualnym jest obca naszej wrażliwości, ale nie możemy sprzeciwiać się  wymogom rytualnym innych wyznań, jeśli szanujemy wolność religijną w Polsce. Chrystus w tej materii wniósł rewolucyjne zmiany w stosunku do praktyk znanych w Starym Testamencie. W chrześcijaństwie nie istnieje praktyka składania ofiar krwawych. W miejsce ofiar krwawych Jezus złożył ofiarę z samego siebie. Ustanowił sakramentalną ofiarę składaną z chleba i wina. Może nadejdzie taki czas, że wspólnoty wyznaniowe zainteresowane ubojem rytualnym uzgodnią odejście od krwawych ofiar. Wrażliwość ludzka niełatwo dziś znosi wykrwawianie się zwierząt, ale nie mamy prawa narzucać innym wyznaniom, jakie mają mieć rytuały religijne.

 

cały wywiad na stronie Rzeczpospolitej

Polecamy