środa, 23 października 2019 r.

Z uśmiechem czekam na decyzję papieża (foto)

Prymas Polski abp Józef Kowalczyk spędził dzień 75. urodzin w rodzinnych Jadownikach Mokrych. W czasie Mszy św. sprawowanej w tamtejszym kościele parafialnym dziękował za dar życia, kapłaństwa, rodziców i wszystkie łaski, którymi Pan Bóg go obdarzył. W modlitwie towarzyszyło mu blisko 30 kapłanów i wierni jadownickiej parafii.

 

Prymas Polski przewodniczył Mszy św. w kościele, w którym przyjął sakramentu chrztu św., a także odprawił pierwszą Mszę św. po święceniach kapłańskich i biskupich. Wspólnie z abp. Józefem Kowalczykiem modlili się: biskup tarnowski Andrzej Jeż, około trzydziestu kapłanów, liczni mieszkańcy Jadownik oraz przedstawiciele lokalnych władz. W homilii metropolita gnieźnieński podkreślił, że nigdy nie wstydził się swoich korzeni i pochodzenia, a o tych, wśród których się wychował nigdy nie zapomniał.

 

„Zostało to wyrażone w moim herbie biskupim poprzez pług i krzyż. Gdy tylko mogłem, odwiedzałem rodzinne strony i nawiedzałem mój parafialny kościół, by z wiarą, nadzieją i miłością powierzać Niepokalanemu Sercu Maryi siebie samego i wszystkie ważne sprawy Kościoła w Polsce. (…) W dniu moich 75. urodzin niech mi będzie wolno podziękować Bożej opatrzności i Niepokalanemu Sercu Maryi za wszystkie łaski, jakimi zostałem obdarzony w ciągu całego mojego życia. Czynię to właśnie tu – w miejscu, gdzie przyszedłem na świat, gdzie spędziłem dzieciństwo, gdzie uczęszczałem do szkoły podstawowej i przyjmowałem sakramenty święte, gdzie na pobliskim cmentarzu  spoczywają moi rodzice i tylu bliskich mi ludzi, z którymi dzieliłem dolę i niedolę codziennego zmagania się o chleb powszedni, gdzie odprawiłem Mszę świętą prymicyjną jako kapłan i pierwszą jako biskup, gdzie dziękowałem Bogu za 25. i 50. lat mojego kapłaństwa” – mówił Prymas.

 

Przyznał również, że należy do pokolenia, któremu dzieciństwo wypadło przeżywać w terrorze II wojny światowej, w warunkach naznaczonych strachem, zagrożeniem utraty życia, w materialnym i kulturowym niedostatku, w czasach, które nie rokowały jasnej perspektywy życiowej. „Ileż wysiłku kosztowało naszych rodziców, aby – na miarę trudnych warunków – stworzyć nam możliwość kontynuowania nauki i ożywiać nadzieję na godne życie. Ileż kosztowało nas, dzieci, uczęszczanie do szkoły i kościoła oddalonych o kilka kilometrów od domu. Lata zdobywania nauki i świadectwa dojrzałości przypadły na okres szczytowego stalinizmu. Dziś, wybiegając myślą w tamte lata, z wdzięcznością wspominam moich rodziców i wszystkich mieszkańców tej parafii, ich ciężką pracę, warunki w jakich wypadło im zmierzyć się z życiowymi wyzwaniami i dziękuję im za wszystko, co mi przekazali i czego mnie nauczyli” – przyznał abp Kowalczyk. Po Mszy św. odbyło się poświęcenie Ogrodu Hortiterapii przy Ośrodku Rehabilitacyjno-Opiekuńczym, który powstał z inspiracji i przy wydatnym wsparciu abp. Józefa Kowalczyka.

 

Zgodnie z kodeksem prawa kanonicznego ukończenie 75. roku życia zobowiązuje biskupa do złożenia na ręce papieża rezygnacji z urzędu ordynariusza diecezji, co Prymas Polski uczynił. Nawiązując do tego faktu przyznał, że ze spokojem i uśmiechem czeka na decyzję papieża. „Jestem gotowy przyjąć każdą decyzję Ojca Świętego. To nie rezygnacja, papież mnie nie ukarał. Taki jest obowiązek kanoniczny. Na emeryturę mogłem już przejść wcześniej, kiedy miałem wiek emerytalny przypisany prawem kościelnym, gdy chodzi o nuncjusza apostolskiego, ale papież zdecydował wtedy inaczej, że pójdę do Gniezna” – powiedział abp Kowalczyk. Pytany przez KAI o plany na ewentualną emeryturę dodał: „Nie myślę siedzieć w jednym miejscu, chcę być wędrownym świadkiem Ewangelii w Rzymie, Gnieźnie, Jadownikach Mokrych, Olsztynie, ale nie chcę snuć szczegółowych planów”.

 

Fot. J. Kula

Polecamy