poniedziałek, 27 stycznia 2020 r.

330. rocznica Bitwy pod Wiedniem

W niedzielę, 12 września 1683 roku, pięć minut po godzinie szóstej rano, wojska polsko-austriacko-niemieckie uderzyły na Turków oblegających Wiedeń. Tuż przed bitwą Jan III Sobieski uczestniczył w nabożeństwie, które celebrował specjalny wysłannik papieski o. Marco d’Aviano. Król służył do Mszy św., modląc się o zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi chrześcijaństwa. I zwyciężył.

 

Wydarzenia sprzed 330. laty przypomniał 12 września w Cieszynie abp. Józef Kowalczyk. Metropolita gnieźnieński przewodniczył Mszy św. inaugurującej obchody 330. rocznicy odsieczy wiedeńskiej i przemarszu wojsk króla polskiego Jana III Sobieskiego przez miasto nad Olzą. Eucharystię w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Cieszynie Krasnej koncelebrował bp Tadeusz Rakoczy, ordynariusz bielsko-żywiecki. Obecni byli także m.in.  zwierzchnik diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego bp Paweł Anweiler oraz przedstawiciele Sejmu i Senatu RP, kancelarii Prezydenta RP, władz wojewódzkich i samorządowych a także wojska.

 

W homilii abp Kowalczyk nakreślił kontekst kulturowy i cywilizacyjnym, w którym doszło do starcia wojsk Jana III Sobieskiego z armią Imperium Osmańskiego. Jak przypomniał, najazd Porty Otomańskiej był wymierzony w chrześcijaństwo, co dzisiaj niektórzy historycy próbują podważyć. „Król Sobieski doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że po zdobyciu stolicy cesarstwa Habsburgów Turcy skierują się ku granicom Polski. Przed wymarszem wysłał list do papieża Innocentego XI, w którym pisał: gdy chodzi o dobro Kościoła i chrześcijaństwa, przelewam krew wraz z całym mym królestwem do ostatniej kropli. Królestwo bowiem moje i ja to dwa przedmurza chrześcijaństwa. To, Siostry i Bracia, bardzo wyraźne i znaczące słowa, które dzisiaj powinniśmy przywoływać wspominając tamtą epokę i ludzi, którzy wtedy żyli” – mówił Prymas.

 

O swoim zwycięstwie król Jan III Sobieski napisał w liście do żony Marysieńki: Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały. Działa wszystkie, obóz wszystek, dostatki nieoszacowane dostały się w nasze ręce (...). Wezyr tak uciekał od wszystkiego, że ledwo na jednym koniu i w jednej sukni. Był to wielki dzień Jana III, nie tylko jako króla i wodza polskiego, ale także jako chrześcijanina, jako katolika. Papieżowi donosił o zwycięstwie, parafrazując słynne słowa Cezara: venimus, vidimus, Deus vicit, co znaczy: przybyliśmy, zobaczyliśmy, zwyciężył Bóg.

 

„Gdy dziś patrzymy na naszą Ojczyznę, na język, którym do siebie mówimy, na prawa, które są ustanawiane, i za którymi się opowiadamy, na nierówności społeczne, na dyskryminację tych najsłabszych i bezbronnych… Czy rzeczywiście jesteśmy odpowiedzią na miłość Boga? Czy jesteśmy świadkami Jego miłości w Europie i w świecie? Czy możemy być dumni, jak wówczas pod Wiedniem, gdy tak jednoznacznie przed całym światem opowiedzieliśmy się po stronie wartości chrześcijańskich i katolickich?” – pytał Prymas i apelował: U chrześcijan więc nie ma w życiu żadnych dziedzin wyłącznie „świeckich”, gdyż wszystko jest włączone do swoistej liturgii życia. Nie wolno nam zatem pozwolić sobie wmawiać, że nie mamy prawa, że wiara to prywatna sprawa zamknięta w czterech ścianach naszych domów lub kościołów, choć i tutaj, zdaniem niektórych, nie powinniśmy mówić o naszych wartościach i prawach. Kościołowi nie wolno się wtrącać w sprawy społeczne, w sprawy naszej Ojczyzny. A my mówimy głośno – Kościół nie tylko ma się „wtrącać”, ale wyraźnym głosem i jasnym stanowiskiem nas wszystkich opowiadać się po stronie Boga! To, Siostry i Bracia, zadanie współczesnego chrześcijanina. Zawsze i wszędzie, bez wyjątku, opowiadać się po stronie Ewangelii. Wszystko inne to grzech zaniedbania” – mówił abp Kowalczyk.

 

Fot. Jan Sobieski pod Wiedniem, Jan Matejko, 1883

Polecamy